Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
517 postów 1380 komentarzy

GEOPOLITICA & DINTORNI – Włoski punkt widzenia

RAM

Nowy Jedwabny Szlak i geopolityczna «intuicja» koronawirusa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

«Tym, co dominuje agendę Waszyngtonu oraz Londynu jest geopolityka rozumiana jako pojedynek gigantów kontynentalnych z potęgami morskimi...»

RAM      6 marzec 2020  

 
Od naszej ostatniej analizy dotyczącej rozprzestrzeniania się koronawirusa we Włoszech upłynął zaledwie nieco ponad tydzień, a wydarzenia, które w tym czasie miały miejsce dowodzą jej zasadności – pisze Federico Dezzani (http://federicodezzani.altervista.org/geopolitica-del-coronavirus/ - refleksje sprzed 2 dni), włoski ekonomista, analityk geopolityki i blogger, rozpoczynając swój kolejny artykuł na temat sytuacji w kraju i na świecie.
 
W kontekście stosunkowo niskiej liczby ofiar (około 80 na 2500 przypadków zachorowań) i śmiertelności nieco wyższej niż zwyczajna grypa, ta ostra forma zapalenia płuc spowodowała, powoduje i będzie powodować ogromne straty ekonomiczne i finansowe – co było zresztą prawdziwym celem tego, tzw. ataku asymetrycznego na Włochy.
 
Najbardziej produktywne regiony Włoch podlegają środkom ograniczającym przepływ osób i towarów; klimat niepewności spowodował zamrożenie inwestycji i zatrudnienia; loty lotnicze do/z Włoch zostały objęte ograniczeniami.
 
Do tej pory – za sprawą atmosfery stanu wyjątkowego stworzonego ad hoc wokół Włoch przez zagraniczne mass media – sektorem, który najbardziej ucierpiał jest prawdopodobnie turystyka stanowiąca wartość 5% włoskiego PKB.
 
Zaledwie kilka godzin wystarczyło, by kryzys sięgnął także włoskich obligacji rządowych i jest rzeczą bardzo prawdopodobną, że najgorsze skutki sekwencji jaką jest panika > kryzys gospodarczy > kryzys zadłużenia – dopiero pojawią się.
 
Włochy to w rzeczywistości "miękkie podbrzusze" strefy euro, więc anglo-amerykański atak bioterrorystyczny ma na celu przede wszystkim destabilizację strefy euro i całej Unii Europejskiej.
 
Operację tę ułatwia również dynamika zachowań państw-członków UE spowodowana pojawieniem się wirusa, tj. pokusa przywrócenia granic w Europie i chęć prowadzenia działań indywidualnych – co jest dobrze widoczne.
 
Nie ulega także wątpliwości, że gwałtowny upadek Unii Europejskiej, a w konsekwencji dotyczący jej kryzys polityczny i gospodarczy, spowolniłby chińską próbę "doczepienia" Starego Kontynentu do Nowego Jedwabnego Szlaku.
 
Otóż to, ponieważ koronawirus wydaje się być zaprojektowany w celu zdestabilizowania nie tylko Europy, ale całej wspólnoty afro-euro-azjatyckiej – obszaru, który Rosja i Chiny starają się zorganizować przy pomocy coraz to gęstszej i coraz to bardziej zaawansowanej sieci infrastruktur.
 
Pierwszy i najpotężniejszy cios został przez Anglo-Amerykanów zadany oczywiście Chinom (80.000 przypadków zachorowań), które – aby poradzić sobie z rozprzestrzenianiem się epidemii – musiały zastosować bezprecedensowe środki zaradcze.
 
Podobnie jak w przypadku Włoch, straty w ludziach wydają się być ograniczone, ale szkody dotyczące gospodarki są znaczne i w nadchodzących miesiącach spodziewany jest gwałtowny spadek działalności produkcyjnej. Kraj jako całość – dzięki solidności scentralizowanej machiny państwowej i powszechnej we wszystkich warstwach społeczeństwa świadomości konieczności stawienia czoła jak najprawdziwszemu atakowi ze strony USA – nie wykazuje jednakże oznak załamania.
 
Oczywiście reperkusje gospodarcze są ciężkie także dla Stanów Zjednoczonych, ale przypisywanie businessowi zbyt dużego znaczenia w tej nowej fazie historycznej jest błędem.
 
Tym, co dominuje agendę Waszyngtonu oraz Londynu jest geopolityka rozumiana jako pojedynek gigantów kontynentalnych z potęgami morskimi, zaś gwałtowna dekonstrukcja globalizacji (przyspieszona załamaniem rynków finansowych, co z dnia na dzień staje się coraz to bardziej konkretne) doskonale pokrywa się z planami potęg anglosaskich, świadomych utraty prymatu gospodarczego w zbyt wielu dziedzinach (od 5G po superszybkie pociągi).
 
Między Włochami a Chinami – głównymi ogniskami koronavirusa, znajdującymi się na przeciwległych krańcach Eurazji – znajdują się dwa kraje, które ukrytymi kanałami – przy pomocy których przeprowadzono ukierunkowane ataki biologiczne – dotknięte zostały infekcją w szególny sposób, tj. Iran i Korea Południowa.
 
Na temat Iranu (90 ofiar śmiertelnych i 2900 przypadków zachorowań), zwłaszcza po niedawnym zabójstwie generała Souleimaniego, napisano zbyt wiele, abyśmy musieli rozwodzić się nad tym tematem.
 
Wystarczy stwierdzić w tym miejscu, że Teheran jest optymalnym dostawcą ropy naftowej do Chin i że jest integralną częścią centralnego korytarza-składnika Nowego Jedwabnego Szlaku, którego zadaniem ma być połączenie zachodnich regionów Chin z Europą poprzez Stambuł. Realia te pozwalają także Rosji na łatwe dotarcie do Oceanu Indyjskiego.
 
Kwestią ciekawszą do rozważenia jest rozprzestrzenianie się koronawirusa w Korei Południowej, gdzie jak dotąd jest około 5000 przypadków zachorowań i około trzydziestu ofiar śmiertelnych.
 
We Włochy uderzono w celu zdestabilizowania Europy i ukarania kraju za dołączenie do Nowego Jedwabnego Szlaku; uderzono w Iran ponieważ jest on tradycyjnym wrogiem anglosasów, ale dlaczego uderzono koronawirusem także w Koreę Południową?
 
Ci, którzy w ostatnich latach śledzili geopolitykę Dalekiego Wschodu, zdominowaną napięciami wokół północnokoreańskiej energetyki jądrowej, z pewnością zauważyli stopniowy "powrót" Korei Południowej (bo tak było przez tysiąclecia) na orbitę chińską.
 
Rozlokowanie w roku 2017, na Półwyspie Koreańskim, amerykańskiego systemu antyrakietowego THAAD, będącego jawnym narzędziem "powstrzymywania" Chin, zaostrzyło stosunki między Pekinem i Seulem.
 
Od owej chwili, działając jako mediator między obiema Koreami, Pekin zbliżył się jednakże do małego ale za to bardzo uprzemysłowionego kraju azjatyckiego i zrobił to tak skutecznie, że w grudniu 2019, Chiny podjęły decyzję o "normalizacji" stosunków pomiędzy obydwoma stronami – kończąc tym samym niedawne spory związane z rozmieszczeniem THAAD.
 
Także Seul, podobnie do wielu innych krajów południowo-wschodniej Azji, zbliża się do Imperium Niebiańskiego, nie chcąc pełnić roli "przyczółka" angloamerykańskiego na kontynencie azjatyckim. Podobnie więc do Malezji (o czym w artykule poniżej), także Korea Południowa została ukarana, tym razem przy użyciu koronawirusa.
 
Naszą analizę geopolityczną związaną z koronawirusem zakończmy refleksją o Afryce.
 
W ostatnich tygodniach, jeszcze przed rozprzestrzenieniem się koronawirusa we Włoszech, (w związku z migrantami) wiele mówiło się o ryzyku epidemii w Afryce, gdzie nie byłoby możliwości powstrzymania choroby. Wydaje się jednak, że gorący klimat niesprzyja rozprzestrzenianiu się infekcji, a to z kolei przynajmniej częściowo chroni regiony tropikalne tego kontynentu.
 
Nie ulega wątpliwości, że jeżeli Anglo-Amerykanie zechcą przeprowadzić atak biologiczny również na Czarnym Lądzie, z pewnością wybiorą tzw. Róg Afryki oraz strefę między Dżibuti i Etiopią, tj. kraje wchodzące w skład korytarza morskiego Nowego Jedwabnego Szlaku.
 
***
 
Olej palmowy: Jak skonstruować embargo handlowe
 
Nowym wrogiem Zachodu stał się olej palmowy, pozyskiwany z miąższu owoców Elaeis guineensis, rośliny rosnącej w egzotycznych i dzikich regionach równikowych.
 
Przeciwko owemu olejowi, cenionemu przez przemysł spożywczy za jego właściwości chemiczno-fizyczne (stabilność, neutralność i wysoka zastosowalność do najrozmaitszych procesów produkcyjnych) oraz wysoką wydajność z hektara (3,4 tony na hektar, w porównaniu z 0,58 tony oleju słonecznikowego i 0,32 tony oliwy z oliwek), wytoczono w ostatnich latach najrozmaitsze, haniebne oskarżenia: że jest szkodliwy dla zdrowia, a nawet rakotwórczy, że jego produkcja powoduje niszczenie lasów deszczowych, że produkowany jest z wykorzystaniem pracy dzieci, że deforestacja na rzecz plantacji palm jest przyczyną "cichej masakry orangutanów", itp.  
 
Kampania medialna była tak gwałtowna, że zmusiła przemysł spożywczy do przeciwdziałań: te firmy, którym udało się bezproblemowo wyeliminować olej palmowy ze swej produkcji dołączyły do nagonki, zamieszczając na opakowaniach napis "Nie zawiera oleju palmowego"; te, które nie były w stanie znaleźć odpowiedniego substytutu zaczęły bronić jego zastosowania uruchamiając reklamy, na których widać pełne słońca i uporządkowane plantacje palm, z których owoców wyciska się świetlisty i płynny olej (jedynie olej utwardzany jest szkodliwy).
 
Nagła, uogólniona wrogość wobec oleju roślinnego, ogromna mobilizacja mass mediów (jedynie Huffington Post Italia w ciągu ostatnich trzech lat poświęcił temu tematowi około pięćdziesiąt artykułów), promowanie panikarstwa na temat rzekomego zagrożenia wynikajacego z jego używania (czego nikt wcześniej nie dostrzegał), budzi samo w sobie kilka podejrzeń.
 
Wątpliwości rosną jeszcze bardziej, gdy przeanalizuje się źródła oskarżeń. (...)
 
Pochodzą one od tych samych londyńskich organizacji pozarządowych, które od niepamiętnych czasów są "humanitarnym" ramieniem polityki liberalnej:
- Amnesty International oskarżającej producentów oleju palmowego o łamanie praw człowieka;
- Greenpeace obwiniającej plantacje palm za zmiany klimatyczne powodujące śmierć 110 000 osób rocznie (liczba odnosi się do Azji Południowo-Wschodniej);
- WWF postrzegającej produkcję oleju palmowego jako zagrożenie dla tygrysów, orangutanów, lasów tropikalnych i całej planety.
Dołączają do nich battage organizowane przez liberalne magazyny, gwiazdy Hollywood i tzw. "twórców kultury".
 
Rzuca się także w oczy gotowość świata politycznego do prowadzenia kampanii medialnej przeciwko olejowi palmowemu.
 
Instytucje zachodnie, zwłaszcza te wyraźnie liberalne, takie jak Unia Europejska, przeniosły walkę z olejem palmowym na poziom polityczno-dyplomatyczny, podejmując niekiedy nader ryzykowne działania.
 
W roku 2015, EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) oskarżył olej palmowy o wywoływanie nowotworów – alarmując konsumentów i generując setki artykułów na temat "Nutelli powodującej raka" – by, po trzech latach przyznać, że średnie, dzienne spożycie oleju palmowego jest całkowicie nieszkodliwe.
 
Po tym jak zaalarmowała konsumentów słodyczy, Unia Europejska – zużywająca 4,5 razy więcej oleju palmowego niż USA, będąca więc tym samym największym jego rynkiem zbytu na świecie – nie zatrzymała się i wzięła na celownik olej palmowy jako biopaliwo, grożąc, że jeszcze przed rokiem 2021 wprowadzi zakaz jego używania.
 
Natychmiast pojawiła się replika dwóch największych jego producentów na świecie, tj. Malezji i Indonezji (razem 90%), które – wobec tegoż ukrytego embarga – zagroziły zablokowaniem importu produktów europejskich. "Indonezja i Malezja potępiają europejski ruch na rzecz ograniczenia stosowania oleju palmowego" – donosiła agencja Reuters.
 
Uprawa palm jest filarem gospodarek obu krajów, stanowiąc 2,5% PKB Indonezji i 6% PKB Malezji. Produkcją oleju zajmują się przede wszystkim miliony małych i średnich producentów indywidualnych (ponad 6 milionów, licząc razem Indonezję i Malezję), których dobrobyt zależy od tychże plantacji. Dzięki olejowi palmowemu, cała klasa społeczna przeszła z nędzy do statusu drobnej burżuazji: są oni także wyborcami, którzy stanowią bazę dla rządów sprawujących obecnie władzę w obydwu krajach Azji Południowo-Wschodniej. Co więcej, groźba Brukseli dotycząca zakazu używania oleju palmowego jako biopaliwa pojawiła się w samym środku malezyjskiej kampanii wyborczej, podczas której premier Malezji, Najib Razak ubiegał się potwierdzenie swego mandatu.
 
Podsumujmy: 90% światowej produkcji skoncentrowane jest w dwóch wymienionych krajach; największy konsument oleju (czyli UE) grozi drastycznym ograniczenim jego importu – podając jako powody, oskarżenia wysuwane przez zawsze te same brytyjskie organizacje pozarządowe. Pojawia się więc podejrzenie: a może kampania przeciwko olejowi palmowemu jest próbą destabilizacji Malezji i Indonezji?
 
Istnieją przecież dwa sposoby nałożenia embarga: ten formalny, uniemożliwiający towarom fizyczne przekroczenie granicy i ten nieformalny, tj. demonizujący towary wyprodukowane przez przeciwnika albo też zakazujący ich sprzedaży ze względów ekologicznych i zdrowotnych.
 
Rezultat jest jednakże ten sam: gospodarka kraju wziętego na celownik niszczeje, bezrobocie rośnie, polityka zaczyna wrzeć i przygotowywuje się grunt pod zmianę rządu.
 
Techniki embarga, potęgi morskie używają od zarania dziejów – po to by "udusić" swych wrogów, uniemożliwiając im zaopatrywania się za granicą lub sprzedaż swych produktów.
 
Czy faktycznie kampania przeciwko olejowi palmowemu jest prawie że oficjalnym embargiem wobec Indonezji i Malezji?
Wydaje się, że nie ma powodów do jego użycia.
Powody jednakże istnieją.
 
Jak widać na mapie zamieszczonej poniżej, 90% światowej produkcji oleju palmowego koncentruje się w dwóch krajach równikowych, położonych w jednym z najważniejszych regionów świata. Chodzi o Malezję i Indonezję znajdujące się odpowiednio na północ i południe od Cieśniny Malakka, poprzez którą przewożone jest 80% ropy importowanej przez Chiny.
 
 
 
 
Dlatego też, dla potęg atlantyckich, utrzymanie tychże dwóch państw Azji Południowo-Wschodniej we własnej sferze wpływów ma znaczenie strategiczne: umożliwia ono bowiem pośrednią kontrolę nad najważniejszym odcinkiem morskim XXI wieku.
 
Zauważmy, że zarówno Malezja jak i Indonezja nie są zbyt skłonne do pozostania w orbicie wpływów anglo-amerykańskich: zew Chin jest przez nie dobrze słyszalny i to od wielu lat.
 
Przyglądnijmy się Malezji: jest to kraj mały ale posiadający bardzo duże znaczenie strategiczne, pozwalające Chinom na dotarcie koleją do Singapuru.
 
Jest to ta sama Malezja, która w ostatnich latach doświadczyła dwóch (zaliczanych do największych w historii) katastrof lotniczych, zaistniałych jedna po drugiej:
- Malaysia Airlines 370 spadł do Oceanu Indyjskiego 8 marca 2014 roku, zaś Malaysia Airlines 17 został zestrzelony nad wschodnią Ukrainą 14 lipca 2014 roku.
 
 
Były to – biorąc pod uwagę ich dynamikę – dwie bardzo "nietypowe" katastrofy lotnicze; dwie tragedie, które dotyczyły tych samych linii lotniczych na przeciągu czterech miesięcy; dwie katastrofy, które uderzyły w premiera Najib'a Razak'a, winnego budowania zbyt silnych realacji Malezji z Chinami i z tego powodu ukaranego powtarzającymi się atakami terrorystycznymi.
 
Od roku 2014 sytuacja nie uległa zmianie: chińskie inwestycje napływają obficie do Malezji, materializując się w postaci szeregu strategicznych infrastruktur, które przybliżają Pekin do portów Oceanu Indyjskiego a także do najcenniejszego portu w regionie, tj. do Singapuru.
 
Kampania przeciwko olejowi palmowemu jest więc ostatnim z ataków (po katastrofach lotniczych, skandalach medialnych, oskarżeniach o korupcję itp.), które zostały przeprowadzone przeciwko premierowi Najib'owi Razak'owi – wielkiemu zwolennikowi malezyjskiego zbliżenia z Chinami.
 
Podobnie jest w przypadku Indonezji. Prezydent Indonezji, Joko Widodo – który ostro zaprotestował przeciwko decyzji Unii Europejskiej (również w tym przypadku zbiegającej się z serią ważnych wyborów lokalnych w Indonezji) w sprawie zakazu używania oleju palmowego jako biopaliwa – został oskarżony o ciągoty "dyktatorskie", związane ze swym nieugiętym wobec muzułmanów stanowiskiem. Widodo jest tym, kto otworzył swój kraj na chińskie inwestycje, włączając Indonezję w Nowy Jedwabny Szlak.
 
Nieformalne embargo na olej palmowy, stanowiący podstawę gospodarki lokalnej, jest zatem ciosem zadanym przez atlantycki establishment zarówno Malezji jak i Indonezji, których winą jest chęć wydostania się spod kurateli anglo-amerykańskiej. (...)
 
***
 
 

Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM

Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów (z podaniem nick'a autora tłumaczeń i wskazaniem adresu tekstu źródłowego) jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych.

KOMENTARZE

  • Bardzo dobre pracowicie zrobione opracowanie.
    Koronawirus jest wstrząsem dla całej światowej polityki gospodarczej. Należy śledzić jakie nastąpią zmiany w sposobie myślenia odnotowane przez propagandę.
    Co do USA, to ja nie wiem gdzie ten kraj zdąża. Wczoraj widziałam film o szkoleniu nauczycieli i uczniów w sposobie zachowania w przypadku, kiedy do szkoły wchodzi uzbrojony morderca. To jest już rozpacz i dno, kiedy małe dzieci jak kurczaki są chowane po ławkami. Tak samo żal patrzeć, jak starsze nauczycielki są uczone strzelania, bo nauczyciele będą wyposażani w broń.
    W tym roku w USA w strzelaninie zginęło 74 osoby w tym w szkole 2, rannych było 199 osób.
  • @Anna-PK 16:57:46
    “Tak samo żal patrzeć, jak starsze nauczycielki są uczone strzelania, bo nauczyciele będą wyposażani w broń.”

    Żal patrzeć? Starsze nauczycielki już dawno powinny wiedzieć, jak strzelać i obsługiwać broń. Żal, że nie wiedzą. Gdyby personel szkoły był uzbrojony, nikomu nie przyszłoby do głowy robić strzelaninę.
  • @Lotna 17:32:33 Oczywiście, zamiast matematykczki powinna być
    pani - wyborowy strzelec.

    A szkoły powinny być frontem walki
    w wojnie domowej. Takie głupie tradycyjne zawołanie "chronić kobiety i dzieci" w nowoczesnym kraju nie ma miejsca.

    A najlepiej to uzbroić dzieciaczki w maleńką śmiercionośną broń. Wtedy będzie dopiero "nikomu nie przyszłoby do głowy robić strzelaninę."
  • The Corona Future
    https://images.squarespace-cdn.com/content/v1/544680b5e4b0149c3cfddd3b/1582875322538-99LN1JWF7APZSY10WW8A/ke17ZwdGBToddI8pDm48kH23KVWagbNOYpajbj_MQLNZw-zPPgdn4jUwVcJE1ZvWQUxwkmyExglNqGp0IvTJZamWLI2zvYWH8K3-s_4yszcp2ryTI0HqTOaaUohrI8PIJtg7yny0RBSV5PxpX1XPrwAROGqRUCBAuccPtaePpQsKMshLAGzx4R3EDFOm1kBS/corona+future.jpg?format=750w
    https://gilad.online/writings/2020/2/28/the-corona-future
  • @Anna-PK 17:54:05
    Cześć Tobie!
  • Komentujcie na temat i uźywając rozumu
    w przeciwnym razie ZABLOKUJĘ!
  • @RAM 18:09:03
    Jeśli to ma być tylko Twoja decyzja to... ja...
    Dziękuję.
  • Grypa powoduje śmiertelność na poziomie ok. 4 setnych promila zarażonych.
    W przypadku koronowisrusa jest to poziom ok. 3 procenta zarażonych. To różnica na poziomie trzech rzędów wielkości. Proszę nie dawać się oszukać licznym "autorytetom medycznym" którzy puszczają absolutnie nieprawdziwą informację ( fake news ) że grypa i koronowirus powodują podobną śmiertelność. Dane są łatwo dostępne w sieci i łatwe do przeliczenia. Jednym z tych oszustów jest minister zdrowia Szumowski zresztą.
    Do tego grypa daje prosty oczywisty rezultat, wysoka gorączka, kaszel itd., klient/pacjent ląduje w łóżku. W przypadku tego korona część zarażonych przechodzi go niemal niezauważalnie i … zaraża innych. To makabryczny wirus, makabryczny.
  • I dalej.
    Ja jakiś tydzień zamieściłem tutaj brutalny tekst o tym jak kilka autorytetów z tytułami w dziedzinie medycyny jeszcze w roku 2018 uprawiało radosne tańce góralskie pod tytułem tylko się szczepić i nic nam nie zagraża, nic dokładnie - jesteśmy w raju po prostu, absolutne bezpieczeństwo. Co jasne jako laik zwykły zwróciłem już dawno uwagę, że te patogeny potrafią szybko mutować i może przyjść taka zaraza jaka teraz przyszła, żadnej szczepionki i żadnego lekarstwa. Bo głupi by się domyślił. A te autorytety z tytułami na to nie wpadły. Już nie będę tutaj nazwisk wymieniał ponownie, ale ci sami ludzie jeszcze tydzień dwa temu wciąż byli masowo obecni w mediach i wciąż powtarzali oczywiste kłamstwo że ten koronawirus jest podobny do grypy i nie ma powodów do niepokoju. Byle szczepić się … przeciw grypie.
    Jak się zdaje akcję przygotowań uruchomił Morawicki, bo po tym jak to wybuchło we Włoszech zbudził się rano w sławny poniedziałek, przetarł oczy, i dotarło wreszcie do niego że ta ekipa "wybitnych specjalistów" zwyczajnie i bezczelnie kłamie. Oni kręcą lody na biznesie szczepionkowym i zdrowie Polaków mają w d..., to cała prawda.
  • A właśnie, informacja z ostatniej chwili
    Statek wycieczkowy Costa Fortuna nie został wpuszczony do portów w Malezji i Tajlandii, z powodu coronawirusa, na pokładzie jest ok. 100 Polaków.
    Więc mi się coś przypomniało. Jakiś miesiąc temu jakiś wybitny autorytet medyczny wyjaśnia ciemnym co jasne słuchaczom jak to z tym korona jest. Dzwoni słuchaczka, wykupiła wczasy w Tajlandii, pyta czy jechać czy zrezygnować. "Wybitny specjalista" zapewnia ją że żadnego niebezpieczeństwa nie ma, radzi żeby nie wpadać z zupełnie bezsensowną panikę, i życzy miłych sympatycznych wakacji w Tajlandii.
  • Bardzo rzeczowa ocena sytuacji
    Dziękuję bardzo za ten artykuł, który dodaje jeszcze jeden punkt widzenia. Nie jestem w stanie samemu stwierdzić wielu rzeczy ale uważnie czytając wypowiedzi innych można spojrzeć na sprawę inaczej niż narzucają media oficjalne.

    Właśnie dzisiaj w pracy rozmawiałem z kolegą na temat II WŚ oraz dzisiejszego wirusa.

    Sprawa wygląda zupełnie inaczej gdy spojrzy się na to z płaszczyzny ekonomicznej. Kto za tym stoi? Kto płaci i kto zarabia?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930