Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
470 postów 1228 komentarzy

GEOPOLITICA & DINTORNI – Włoski punkt widzenia

RAM

O najświeższym, żydowskim bólu d**y...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Izrael wie, że jego system antyrakietowy – który kosztuje amerykańskich podatników miliardy dolarów – nie ma szans w stosunku do tego, czym dysponuje Iran...

  

(Donkey Hotey / Flickr)

RAM        18 październik 2019  

 
Znający przewrotność plemienia żydowskiego – w kolejnym swym artykule – Maurizio Blondet pyta już w tytule: «Jaką imprezę false flag przygotowuje niezadowolony Izrael
 
Po czym przytacza tweet Elijah'a J. Magnier' wieloletniego korrespondenta prasowego z Bliskiego Wschodu  potwierdzający zaniepokojenie Syjonu z obrotu sprawy w Syrii:
 
«#Israelis sad for losing a foothold in north-east#Syria, supporting Syrian#Kurds"Rojava" via@Zendette»
 
 
Otóż to, pospołu z Kurdami - z których zrobili sobie własną klientelę – pokonanymi w dzisiejszym kontekście konfliktu syryjskiego są Izaelczycy.
 
To Izraelscy Żydzi uzbroili i wyszkolili bojówki kurdyjskie (w Kurdystanie irackim Mossad posiada swe funkcjonujące biura). Stworzyli mit o nazwie «Rojava», przystrojony jego wojowniczkami, oczywiście muzułmankami, ale z włosami co tylko umytymi, więc muzułmankami, które «wyzwoliły się». Krótko mówiąc, zbudowano narrację skutecznie uwodzącą wszystkie zachodnie partie lewicowe.
 
 
Izrael przyczynił się maksymalnie do tego, by Kurdowie wierzyli, że dostaną swe państwo, wykrojone z terytoriów Syrii, Turcji i Iraku, a nade wszystko z części Iranu.
 
Kurdystan miał mieć funkcję antyirańską, co potwierdza w swym niedawny artykule Israel Shamir, przypominając, iż «projekt utworzenia Kurdystanu, funkcjonującego pod protektoratem izraelsko-amerykańskim, zakładał czystki etniczne i miliony uciekinierów» i że «w odróżnieniu od innych graczy bliskowschodnich, Izrael zadowoli się zniszczeniem regionu».
 
 
Netanyahu, jego wojskowi i jego agenci są zaskoczeni decyzją Trumpa – przypomina włoski blogger.
 
 
Ben Caspit, analityk wojskowy, piszący dla strony Al Monitor oraz kilku dzienników izraelskich zauważa, że Netanyahu – w sposób słaby – zareagował publicznie dopiero po 3 dniach od rozpoczęcia tureckiej ofensywy.
 
Caspit pisze, że Izrael odnosi wrażenie, iż został oszukany przez swego "wielkiego sojusznika".
 
Podczas poufnej rozmowy z korespondentem Al – Monitor, jeden z wysokich rangą oficerów izraelskich stwierdza: «Pozostawiono nas samych». 
 
Mówi także, iż «Izrael, po tym, jak przez 3 lata wierzył, że był zwycięzcą wielkich wojen bliskowschodnich – obecnie zaczyna pojmować, że przegrał lub co najmniej opuszczono go w trakcie działań wojennych».
 
Przypomnijmy, że zaledwie kilka dni temu podpalony został tankowiec irański, wiozący ropę dla Syrii. Według wszystkich źródeł informacyjnych, pożar spowodowały rakiety wystrzelone przez izraelskie łodzie podwodne, rozlokowane w Zatoce Perskiej.
 
Syjonistyczna obsesja, tj. kurs na wojnę z Iranem rozpoczął się.
 
 
 
Ben Caspit pisze, że «niespodziewana wypowiedź Trumpa o szybkim wycofaniu się USA z północnej Syrii zadała śmiertelny cios nadziejom i oczekiwaniom Izraela».
 
„Strategiczna równowaga sił ewoluuje na naszych oczach. Źli ludzie wygrali, a dobrzy nas porzucają. Obecnie Izrael prawie sam stawia czoła potężnej osi turecko-rosyjsko-irańskiej" – komentuje oficer izraelski.
 
Pomimo, iż – pisze Blondet – wspomniana "oś" jest fikcją – produktem urojeń narodu bez chwili wytchnienia dręczonego przez stress przed-urazowy, jest rzeczą pewną, że Syjon dobrze zdaje sobie sprawę z tego, iż Erdogan nie jest jego przyjacielem, ale raczej przeciwnikiem.
 
O żydowskim stresie przed-urazowym pod linkami:
 
Caspit pyta następnie:«Kto pozwolił, by Netanyahu złamał zasadę, obowiązującą od czasów Sharon'a, według którego Izrael powinien zrobić wszystko, by uniknąć bezpośrednich konfliktów wojennych
 
Ariel Sharon wielokrotnie ostrzegał, że Izrael absolutnie nie powinien znaleźć się na pierwszej linii walk w przypadku wybuchu wojny z Iranem i że powinien pozostawić tę misję Amerykanom.
 
Netanyahu – opętany "irańskim, śmiertelnym zagrożeniem" – złamał tę regułę, także na użytek swej kampanii wyborczej. Od momentu, w którym przejął władzę, tj. przez ostatnie 10 lat, Netanyahu zapowiada gromko całkowite zablokowanie irańskiego projektu nuklearnego. Caspit pyta ironicznie «czy premierowi izraelskiemu udało się zrealizować swe przedsięwzięcie?»
 
Kontynuując swe wywody, analityk stwierdza, iż prawdą jest, że Izrael jest najlepiej strzeżonym państwem świata, jednakże problem tkwi w tym, że w obecnej chwili nie ma takiego systemu, który byłby w stanie identyfikować i neutralizować irańskie pociski manewrujące.
 
Dowodem na to jest widowiskowy wręcz atak na instalacje Aramco w Arabii Saudyjskiej. Izraelski kompleks militarny funkcjonuje na pełnych obrotach, by zaradzić temu problemowi, ale opracowanie skutecznej technologii wymaga czasu.

https://en.wikipedia.org/wiki/2019_Abqaiq%E2%80%93Khurais_attack

 
Izrael – cierpiący na stress przed-urazowy – przerażony jest tym, że sam jeden będzie musiał prowadzić wojnę na kilka frontów.
 
Żydzi są przekonani, że irański atak na Izrael nie nastąpi z terytorium Iranu. Izraelski establishment wojskowy podkreśla, że w przypadku zaistnienia tego rodzaju sytuacji, Izrael nie powinien pozwolić Iranowi na ukrycie się za plecami swych najrozmaitszy proxy i uniknięcie w ten sposób odpowiedzialności. 
 
Caspit dodaje, że w izraelskich kołach wojskowych przeważa opinia, iż w tego rodzaju kontekście, Syjon powinien odpowiedzieć reakcją militarną skierowaną na cele w samym Iranie.
 
Wydaje się – komentuje Blondet – że rozpoczynają się żydowskie, chorobliwe spekulacje na temat tego, jak odzyskać przewagę w grze bliskowschodniej.
 
«Zmiany w regionie zobowiązują Izrael do modyfikacji swych planów, ponownego przemyślenia koncepcji oraz przygotowania się na scenariusze od dłuższego czasu porzucone».
 
Niestety, to, co może stanowić treść wspomnianych "scenariuszy", wzbudza obawy.
 
Przypomnijmy, że Izrael jest mistrzem w realizacji false flag. We wrześniu 2018, Izraelczycy zorganizowali strącenie rosyjskiego Iljuszyn'a Il-20M przez syryjską obronę przeciwlotniczą, do czego doszło podczas ataku, jaki przeprowadziły 4 izraelskie F-16 w pobliżu rosyjskiej bazy lotniczej w Latakii. Dziś możliwy jest kruczek żydowski, polegający na skonfliktowaniu sił powietrznych Rosji i Turcji.
 
 
 
VIDEO: Trójwymiarowa rekonstrukcja strącenia Il-20M, zrealizowana przez rosyjskie ministerstwo obrony:
 
Zauważmy na koniec, pisze włoski dziennikarz, że w kontekście decyzji Trumpa – do przegranych zaliczyć należy również Francuzów.
 
W celu utworzenia państwa Rojava, Francja umieściła u boku Kurdów 300 komandosów, należących do sił specjalnych – oficjalnie po to, by «zajmowali się szkoleniami oraz kierowali atakami powietrznymi na formacje ISIS-u».
 
W rzeczywistości, obecność obywateli Francji w Syrii miała wnieść wkład w obalenie Assada. Całość ich działań odbywała się pod parasolem ochronnym amerykańskich F-16.
 
Kiedy Amerykanie wycofali się, Francuzi stwierdzili, że «francuskie siły specjalne nie widzą sensu w kontynuowaniu misji» i że sytuacja jest «bez wyjścia».
 
Le Figaro przytacza także wypowiedź jednego z dyplomatów pracujących w Bagdadzie: «Pod koniec tygodnia, w Iraku pojawił się wysłannik Macron'a, którego misją było przetransportowanie tak francuskich jihadzistów przebywających w więzieniach należących do syryjskich Kurdów jak i członków francuskich sił specjalnych znajdujących się w północno-wschodniej części Syrii».
 
Zapyta ktoś, czemu owe tysiące jihadzistów z paszportami francuskimi – czyli «zradykalizowanych» młodzieńców pochodzących z francuskich banlieues, opłacanych, uzbrojonych i przerzuconych do Syrii, by wesprzeć tam realizację projektu «Assad Must Go» ma zostać dziś przeniesione do Iraku?
 
I ponadto, skąd bierze się pośpiech, by dostali się tam jak najszybciej?
 
Francuski dziennik odpowiada: «Paryż obawia się, że – w kontekście zbliżenia pomiędzy Kurdami i Damaszkiem – Kurdowie zostaną zmuszeni do przekazania tychże obywateli francuskich w ręce rządu syryjskiego».
 
 
Wracając do panującego dziś żydowskiego strachu przed Iranem, warto zapoznać się z postem na blogu Gilad'a Atzmon'a, w którym żydowski antysyjonista zamieszcza tłumaczenie interesującego artykułu, pochodzącego z jednej z gazet izraelskich, wraz z własnym, krótkim komentarzem.
 
 
Refleksje Gilad'a Atzmon'a:
 
Tekst, będący tłumaczeniem artykułu zamieszczonego dziś przez dziennik izraelski News 12, analizuje wnioski płynące z ostatniego ataku na saudyjskie zakłady naftowe. Chociaż, podobnie jak wielu innych komentatorów, sądzę, że atak nie miał nic wspólnego z Iranem, pokazał jednakże, iż broń Iranu jest prawdopodobnie lepsza niż zdolność Zachodu do skutecznej obrony.
 
Izraelski pisarz Nir Dvori zwraca uwagę, że atak miał miejsce w odległości 650 km od Iranu.
 
 
„Okazał się być bardzo skuteczny dzięki zastosowaniu dwóch rodzajów broni, które osiągnęły cele.”
 
Zademonstrował także doskonałą zdolność wywiadowczą - „zarówno w identyfikowaniu i wyborze celów jak i w wyborze trasy ataku”. Wydaje sie, że ani pociski manewrujące, ani drony nie zostały wykryte i nie podjęto żadnej próby ich przechwycenia zanim atak rozpoczął się.
 
Oznacza to, że pomimo wielomiliardowych inwestycji Saudyjczyków w zachodnie uzbrojenie i systemy obrony powietrznej, ich niebo w ogóle nie jest chronione.
 
W ostatnich latach Izrael nadał priorytet swoim wysiłkom, mającym na celu przeciwdziałanie irańskim projektom balistycznym i dronowym. Wygląda na to, że Izrael wiedział, czego ma się bać.
 
Niedawny atak na saudyjski przemysł naftowy udowodnił, że Zachód nie opracował właściwej odpowiedzi na irańskie rakiety precyzyjnego rażenia, ani na ich pociski manewrujące czy też technologię dotyczącą dronów.
 
Wyjaśnia to, dlaczego – pomimo nieustających groźb zapowiadających bezpośrdnią agresję na Iran – Izrael absolutnie nie spieszy się z ich realizacją.
 
Izrael wie, jak bardzo podatny jest na zagrożenia i dobrze rozumie możliwe, dramatyczne konsekwencje zaatakowania Iranu.
 
Izrael wie, że chociaż jego system antyrakietowy – który kosztuje amerykańskich podatników miliardy dolarów – jest w jakimś stopniu skuteczny przeciwko niemieckiej technologii balistycznej V2, nie ma szans w stosunku do tego, czym dysponuje Iran.
 
Świadomość ta tłumaczy także, dlaczego Izrael chce, aby Ameryka i NATO zaatakowały Iran w jego imieniu oraz uzmysławia, że Izrael może zrealizować każdy możliwy fortel, by sprowokować tego rodzaju konflikt – zaczynając od od intensywnej presji lobby żydowskiego po operację false flag.
 
Wydaje się, że Donald Trump – w sposób wręcz niewiarygodny – zorientował się, jak bardzo niestabilna jest sytuacja. Z tego powodu oddalił głównego «jastrzębia» - Johna Bolton'a.
 
Kto wie, czy Trump nie zostanie wyrzucony spod numeru 1600, Pennsylvania Ave, z powodu swej niechęci do toczenia izraelskiej wojny z Iranem? (...)
 
 
Nil Dvori:
 
Tłumaczenie:
 
Irański zamach na saudyjskie zakłady naftowe był wydarzeniem niezwykle istotnym i w szczególny sposób niepokojącym Izrael.
 
Atak był pierwszym tego rodzaju i udowodnił, że Irańczycy są zdolni do przeprowadzenia go i zredukowania produkcji saudyjskiej ropy o prawie pięćdziesiąt procent.
 
Atak na obiekty naftowe w Arabii Saudyjskiej był ostrzeżeniem dla Zachodu i Izraela, a jego skutki są niezwykle niepokojące, jako że zademonstrowana zdolność technologiczna – która może zostać użyta przeciwko Izraelowi – pobudzi Państwo Żydowskie do zmodyfikowania swego systemu bezpieczeństwa, tak by mogło zareagować na podobne zagrożenie.
 
Izraelczycy przeanalizowali wynik ataku i doszli do kilku wniosków.
 
Atak był imponujący, tak jak chodzi o jego zaprojektowanie jak i o jego wykonanie. Skutki okazały się dotkliwe – zmniejszyły produkcję ropy Arabii Saudyjskiej o 50%, i prawdopodobnie w taki sam sposób wpłynęły także na produkcję gazu.
 
Ataki przeprowadzono wyłącznie dwoma rodzajami broni: pierwsza z nich to 7 pocisków manewrujących Quds, napędzanych czeskimi silnikami odrzutowymi, z których 3 spadły zanim dotarły do celu; drugą bronią było 18 samobójczych dronów, będących kopią „Rafi” - izraelskiego drona samobójczego.
 
 
Atak został przeprowadzony ze stosunkowo dużej odległości – 650 km od Iranu.
 
Poprzez uderzenie dwoma rodzajami broni, okazał się być maksymalnie skuteczny.
 
Iran wykazał się także swoją zdolnością wywiadowczą – zarówno w zakresie wyboru celów jak i ich identyfikacji, wyboru trasy ataku i jego wykonania.
 
Najwyraźniej ani rakiety manewrujące, ani drony nie zostały wykryte i nie próbowano przechwycić ich przed atakiem.
 
Zdolność Iranu do penetracji saudyjskiego systemu obrony powietrznej (pomimo miliardów dolarów wydanych na obronę tego obszaru) ujawniła nieskuteczność tegoż systemu wobec małej, wolno poruszającej się broni szturmowej.
 
Imponująca i niespotykana dotąd jest precyzja uderzenia – margines błędu poniżej 3 metrów. 

Fragmenty irańskich pocisków manewrujących zostały zidentyfikowane jako pochodne rakiet 55-KH, które Ukraina dostarczyła Iranowi w roku 2001.
 
Precyzja irańskiego ataku zawstydziła zachodnią społeczność wywiadowczą.
 
Okazało się, że Iran, będący krajem o średnich możliwościach technologicznych, opracował precyzyjne i skuteczne pociski średniego i dalekiego zasięgu.
 
Fakt ten podważa sens istnienia (międzynarodowych) organów regulacyjnych, zakładających, że odmowa dostępu do technologii może utrudnić lub uniemożliwić uzyskanie tychże technologii.
 
Atak udowadnia posiadanie przez Iran potencjału operacyjnego, który opiera się na możliwościach technologicznych, infrastrukturze wywiadowczej i zdolnościach koordynacyjnych.
 
Wniosek z jego analizy mówi, że zachodni monopol na uzbrojenie kierowane precyzyjnie przestał istnieć.
 
Kraje całego regionu bliskowschodniego oraz Izrael nauczyły się twardej lekcji, tj. że systemy wykrywania i przechwytywania nie zapewniają odpowiedniego przeciwdziałania w stosunku do nowych zagrożeń regionalnych.
 
Konieczna jest zdolność radzenia sobie z pociskami manewrującymi, powolnymi dronami i poduszkowcami.
 
Zasięg osiągnięty tym razem przez Iran – tj. 650 km – umożliwia zniszczenie dowolnego celu w Izraelu, w przypadku ataku przeprowadzonego z zachodniej części Iraku.
 
Źródła: 
 

Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM

Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów (z podaniem nick'a autora tłumaczeń i wskazaniem adresu tekstu źródłowego) jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych.

  

KOMENTARZE

  • Ten artykuł ma uwiarygodnić
    tezę, że Iran zbombardował skutecznie rafinerię saudyjską i nic więcej. Tymczasem Iran jest za cienki w uszach aby tego dokonać. Dokonał tego prawdopodobnie Izrael - i tyle - bo niby kto?
  • @demonkracja 22:05:09
    A ja bym wolał, żeby to był Iran i żeby usraelici mieli z tym rzeczywiście taki mega ból czterech liter, żeby wrócili do swoich granic z 1948r...

    Pozdro!
  • @Jasiek 00:02:45
    ------------------
    "A ja bym wolał, żeby to był Iran i żeby usraelici mieli z tym rzeczywiście taki mega ból czterech liter, żeby wrócili do swoich granic z 1948r..."
    ------------------
    Gdyby Iran rzeczywiście dokonał rzeczonego ataku - to wściekłość byłaby tak wielka, że nie wykluczam i tego, że zrobiono by mu Hiroszimę i Nagasaki w jednym - a jak!
  • CIĘŻKO SIĘ POŁAPAĆ
    O CO TAM CHODZI SYRIA WSPIERA KURDÓW VS TURCJA.......JA SIĘ POGUBIŁEM.
  • @demonkracja 22:05:09
    .
    Fragmenty irańskich pocisków manewrujących zostały zidentyfikowane jako pochodne rakiet 55-KH, które Ukraina dostarczyła Iranowi w roku 2001.
  • @lolo 10:47:36
    .
    masz słabą głowę, jak chodzi o myślenie!
  • @RAM 11:20:51
    --------------
    "Fragmenty irańskich pocisków manewrujących zostały zidentyfikowane jako pochodne rakiet 55-KH, które Ukraina dostarczyła Iranowi w roku 2001."
    ---------------
    Kto niby wywija banderlandem?
    Wniosek?
    Tam w tej rafinerii - jeżeli zajdzie taka potrzeba - można będzie znaleźć fragmenty każdej broni, którą może mieć czy dopiero może kupić Iran.
  • @demonkracja 18:07:50
    .
    nie obraź się, aleś cymbał!... patrz na daty!... w roku 2001 nie było banderlandu... był zwykły handel...

    no i nie sraj w pory przed ickami!
  • @RAM 19:25:53
    -------------
    nie obraź się, aleś cymbał!... patrz na daty!... w roku 2001 nie było banderlandu... był zwykły handel...
    -------------
    Rozumiem, że ten co na daty patrzy - nie jest cymbałem. Odważna teza.
    Wniosek?
    To, że wtedy nie było banderlandu - wcale nie podważa merytorycznej części mojego wpisu. Ponadto zawiąż RAM ten swój wór z epitetami na supeł - a wtedy wszyscy zyskają.
  • @RAM 11:21:20
    o żesz TY MuZGU.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930