Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
344 posty 870 komentarzy

GEOPOLITICA & DINTORNI – Włoski punkt widzenia

RAM

Bluff o "powstaniu" w getcie warszawskim

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

«Przeprowadzka nie spodobała się "terrorystom", jako że oznaczała dla nich straty nie tylko jak chodzi o źródła ich dochodów ale również ich swobodę poruszania się...»

 

Robert Faurisson o "powstaniu" w getcie warszawskim
FAURISSON SULLA “INSURREZIONE” DEL GHETTO DI VARSAVIA
 
 
Maurizio Blondet          20 luty 2018         tłum. RAM
 
 
Autor: Robert Faurisson         28 kwiecień 1993
 
 
Każdego roku, około 19 kwietnia mass media upamiętniają to, co określają jako "bunt", lub "rewolta", albo też "powstanie" w żydowskim getcie w Warszawie. W opowiadaniach dziennikarzy wydarzenie to przybiera cechy coraz to bardziej bohaterskie i symboliczne.
 
"Nigdy nie było żadnego powstania" – Jest to stwierdzenie z roku 1988, wypowiedziane przez Marka Edelmana, który był jednym z głównych odpowiedzialnych wśród żydowskich grup uzbrojonych w getcie. (Dziennik Liberation – 18 kwiecień 1988, str. 27).
 
Dodał jeszcze: "Nie wyznaczyliśmy nawet dnia. To Niemcy narzucili datę, ponieważ weszli do getta w poszukiwaniu ostatnich Żydów".
 
Edelman sprecyzował także liczbę Żydów, kóra walczyła z bronią w ręku, stwierdzając, że nie przekroczyła ona 220 osób.
 
 
Nie było więc żadnego powstania całej ludności getta, pragnącej odzyskania wolności i broniącej sie przed deportacjami.
 
Miała miejsce jedynie reakcja grupy młodych Żydów, którzy widząc wojska niemieckie wchodzące do ich przybytku – najpierw usiłowali się temu przeciwstawić, potem – na trzeci dzień – próbowali uciec, a na koniec – otoczeni – będąc uzbrojonymi – bronili się.
 
W ciągu 20 dni potyczek – Niemcy i ich pomocnicy stracili 15 ludzi.
 
 
(Dokument z Norymbergi PS – 1061, będący sprawozdaniem z dnia 16 maja 1943 roku, zatytułowany "Nie ma już żydowskiej dzielnicy w Warszawie", Międzynarodowy Trybunał Wojskowy, XXVI, str. 628 – 694, wraz z 18 fotografiami – na 54. W roku 1979, w USA opublikowano książkę zawierającą kopie raportu i komunikatów gen. Stroop'a – (napisanych po niemiecku, opatrzonych przekładem na j. angielski) – zatytułowaną "The Jewish Quarter of Warsaw is no more"/Sprawozdanie Stroop'a – tłumaczenie i komentarze: Sybil Milton, wprowadzenie – Andrzej Wirth, New York, Pantheon Books, 1979).
 
 
Całość wydarzeń w getcie przypomina raczej operację policyjną podczas zaawansowanej wojny, a nie faktyczne powstanie – jak to, które rozpoczęło się w sierpniu 1944 roku w Warszawie, przygotowane przez polską Armię Krajową, dowodzone przez gen "Bora" Komorowskiego.
 
Mass media starają się ignorować bohaterskie powstanie polskie, które sowieci pozwolili Niemcom spacyfikować. Polacy bronili się w sierpniu 1944 z tak wielka odwagą, że Niemcy oddali im honory wojskowe.
 
Niemniej jednak rzeczą ciekawą jest zapoznanie się z powodem, dla którego w  kwietniu 1943 roku Niemcy podjęli decyzję rozpoczęcia operacji policyjnej w warszawskim gettcie.
 
Populacja Żydów w tymże getcie lub dzielnicy żydowskiej składała się z około 36 000 osób, oficjalnie zarejestrowanych oraz prawdopodobnie ponad 20 000 osób przebywających tam nielegalnie.
 
 
Getto było czymś w rodzaju miasta w mieście, zarządzanym przez judenrat. Tak judenraty, jak i  policja żydowska kolaborowały z okupantem niemieckim – również przeciwko tzw. "terrorystom" żydowskim. W roku 1942, w odpowiedzi na pierwsze sowieckie bombardowanie Warszawy –  na polecenie Niemców w getcie zostały wybudowane schrony przeciwlotnicze, do budowy których cement oraz inne materiały dostarczyli Żydom Niemcy.
 
To te właśnie schrony przeciwlotnicze legenda przekształciła w "blockhaus" oraz w "bunkers", na wzór francuskiej linii Maginota. W getcie funkcjonowały oficyny i fabryki, w których robotnicy żydowscy pracowali dal Niemców, jako że Żydzi byli ich dostawcami. W getcie odbywała się bardzo intensywna działalność handlowa.
 
Małe, uzbrojone grupy (Żydów) – skupiające nie więcej jak 220 osób – dopuszczające użycia terroru i sabotażu, zajmowały się wymuszeniami na policji żydowskiej i judenratach, a także na ochronie fabryk i oficyn.
 
"Terroryści" zarabiali na działalności przemysłowej i handlowej getta szantażując i grożąc tak przedsiębiorcom jak i mieszkańcom dzielnicy. Dochodziło dla przykładu do więzienia ludzi w ich domach po to by wymusić na nich haracz.
 
Byli nawet w stanie kupować broń od żołnierzy, którzy w Warszawie – jak często dzieje się na tyłach frontu – należeli do oddziałów niejednolitych (etnicznie), źle wyszkolonych i bez motywacji. Dokonywali  również zamachów na żołnierzy niemieckich lub na żydowskich "kolaboracjonistów".
 
 
Niepewność wzrastała. Z tego powodu populacja polska miasta coraz to gorzej znosiła obecność getta, zaś Niemcy obawiali się, że jego istnienie może stać się zagrożeniem dla węzła kolejowego –  jakim była Warszawa – dla niemieckiej gospodarki wojennej – w tym dla transportu wojsk w kierunku frontu rosyjskiego.
 
W tego rodzaju sytuacji Himmler postanowił, że przeniesie populację żydowską, razem z oficynami i fabrykami w okolice Lublina, zniszczy całkowicie zabudowania getta i założy na jego miejscu park.
 
Początkowo Niemcy usiłowali przekonać Żydów by zaakceptowali przeprowadzkę. Sprawa ta nie spodobała się jednakże "terrorystom", jako że przenosiny oznaczały dla nich straty nie tylko jak chodzi o źródła ich dochodów ale również ich swobodę poruszania się.
 
Dlatego to wszystkimi swymi siłami usiłowali przeciwstawić się projektowi, aż do 19 kwietnia, kiedy to na polecenie Himmlera rozpoczęła się operacja policyjna, mająca na celu przymusowe usunięcie ostatnich pozostałych w getcie Żydów. Tego dnia wojska niemieckie pod dowództwem pułkownika von Sammern-Frankenegga - odpowiedzialnego za operację - weszły do getta, wsparte obecnoscią jednego czołgu i dwóch pojazdów opancerzonych.
 
Na początku "terroryści" postawili duży opór, raniąc po stronie niemieckiej 12 osób, na co Himmler zareagował gniewem i tego samego wieczoru odwołał von Sammern-Frankenegga i zastąpił go gen. Juergenem Stroop'em.
 
Stroop otrzymał polecenie by dla większego bezpieczeństwa prowadzić operację w sposób powolny. Zrobił to następująco: każdego poranka wojska wchodziły do getta i opróżniały budynki. W celu zmuszenia ukrywających się Żydów do wyjścia ze schronów przeciwlotniczych Niemcy używali świec dymnych (a nie gazów toksycznych); następnie burzyli kolejne, puste budynki. Do przeprowadzenia pełnej ewakuacji posłużyło 20 dni.
 
Trzeciego dnia od początku akcji - uzbrojone grupy Żydów zaczęły uciekać. Żydzi zostali jednakże wyłapani przez strażników.
 
Przeciwnie do tego, co zostało powiedziane – dowództwo niemieckie nie poprosiło lotnictwa o zniszczenie getta i podczas akcji nie miało miejsca żadne bombardowanie. Liczba ofiar żydowskich nie jest znana.
 
Liczba 56 065 jest tą, która przedstawia ilość Żydów "zaaresztowanych", mających być wysłanymi do obozu przejściowego w Treblince, a następnie w kierunku Lublina.
 
Ofiar niemieckich było 15. 19 maja został zabity policjant polski, tj. w 11 dni po ostatniej potyczce.
 
Nikt nie watpi ani w odwagę Żydów pozostających w getcie, ani w tragiczny aspekt całego wydarzenia, podczas którego żydowska populacja cywilna znalazła się w środku starcia pomiędzy formacją wojska niemieckiego i małymi grupami snajperów.
 
Jednakże – przeciwnie do pewnej, fałszywej propagandy – cała ta historia jest niezwykle daleka od bycia "apokaliptycznym" powstaniem, za jakie ostatnio uchodzi, nade wszystko gdy weźmie się pod uwagę dziesiątki tysięcy zabitych – cywilów i żolnierzy – śmierci, jakie miały miejsce podczas wspomnianych 20 dni – na wszystkich placach bitew na świecie oraz w miastach europejskich, na które spadły bomby zrzucone przez lotnictwo anglo-amerykańskie.     

 

Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM

 

Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów (z podaniem nick'a autora tłumaczeń i wskazaniem adresu tekstu źródłowego) jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych.

 

KOMENTARZE

  • @kfakfa 21:24:00
    'Według hazarskiej wersji historii buntu dokonali syjoniści" - pisze Shore. - Tacy "Nowi Żydzi": silni, pełni wigoru, produktywni".

    Zdaniem Shore ten "Nowy Żyd" był przeciwieństwem wyobrażenia chłopca z diaspory: bladego, pochylonego nad księgami, niezdolnego do walki. Takiego, który w obliczu hitlerowskiego Ostatecznego Rozwiązania ''kontynuuje długą tradycję uległości, żywi się jedynie nadzieją". Nowy Żyd miał zmyć z narodu upokorzenie i przynieść dumną przyszłość.
  • The Warsaw Ghetto 'Uprising' --- Jewish Insurrection or German Police Operation?
    .
    By Robert Faurisson

    From the Journal of Historical Review, March-April 1994 (Vol. 14, No. 2), pages 2-5.
    http://www.ihr.org/jhr/v14/v14n2p2_Faurisson.html

    Each year, around April 19, the media and politicians commemorate what they call the Warsaw ghetto 'uprising,' 'revolt' or 'insurrection.' [1] In journalistic accounts the affair has taken on increasingly epic and symbolic proportions. At a Holocaust ceremony in New York in April 1993, American Vice President Al Gore declared: 'The story of the Warsaw ghetto is sacred text for our time.' [2] In fact, this 'story' is a legend based only partially on historical reality.

    'An insurrection never took place.' [3] This remark is by Marek Edelman, who was a leader of one of the armed Jewish groups in the ghetto. He added: 'We didn't even choose the day; the Germans set it by entering the ghetto to find the last Jews.' Edelman also stated that the number of Jews who took up arms never exceeded 220. (Other estimates of the number of Jewish ghetto fighters range from several hundred to as many as 2,000. In any case, no more than a minute portion of the ghetto population took part in the fighting.) [4]

    Edelman's view has been confirmed by Yitzhak Zuckerman, another leader of the main Jewish armed group in the ghetto. Zuckerman has defined the 'war aims' of the Jewish fighters in these words: 'For us it was a question of organizing a defense, not an uprising. In an uprising, the initiative is with the one rising up. We, we sought only to defend ourselves; the initiative was entirely on the side of the Germans.' [5]

    This was no uprising of an entire community to gain its freedom or to resist deportation. It was, rather, the reaction of only a relative handful of young Jews who, seeing German troops penetrate their sanctuary, first fought back, then on the third day tried unsuccessfully to flee, and then, finally, surrounded, put up sustained armed resistance. [6]

    The whole thing should more accurately be called a German police operation rather than an 'uprising' or 'insurrection' by the Jews of Warsaw. By contrast, a real uprising was staged in Warsaw, August-October 1944, by the Polish Home Army, commanded by General 'Bor' Komorowski. However, the media scarcely notes this heroic insurrection, which the Soviets allowed the Germans to crush at their leisure. The Poles fought with such courage that the Germans permitted them to surrender with full military honors, treating them as prisoners of war under the Geneva convention rather than as terrorist insurgents.

    To understand what happened in the Warsaw ghetto in April-May 1943, it is important to know why the Germans decided to launch a police operation. In the city's 'Jewish quarter' or 'ghetto' were 36,000 officially registered residents, as well as, in all probability, more than 20,000 clandestine inhabitants. [7] The ghetto was, in a sense, a city within a city, administered by a 'Jewish Council' (Judenrat), and a Jewish police force, which collaborated with the German occupation authorities, even against Jewish 'terrorists.' Many thousands of Jewish workers toiled in ghetto workshops and factories, supplying products vital to the German war effort.

    Following the first Soviet air attack against central Warsaw on August 21, 1942, bomb shelters were built, on German orders, everywhere in the city, including the ghetto, for the protection of the residents. The Germans furnished the Jews with the cement and other necessary materials for these shelters, which legend has transformed into 'blockhouses' and 'bunkers.' [8] So extensive was this 'network of subterranean refuges and hiding places' that, according to one prominent Holocaust historian, 'in the end, every Jew in the ghetto had his own spot in one of the shelters set up in the central part of the ghetto.' [9]

    Small armed Jewish groups, numbering no more than 220 persons, were active. The most important of these was the 'Jewish Combat Organization' (JCO), whose members were mostly young men in their twenties. Its 'general directives for combat' specified 'acts of terror' against the Jewish police, the Jewish Council, and the Werkschutz (protection service for the factories and workshops). This JCO directive stated specifically: 'The general staff works out the central plan of action -- sabotage and terror -- directed against the enemy.' [10]

    Accordingly, these 'fighters' or 'terrorists' used 'sabotage and terror' to shake down Jewish ghetto police, Jewish Council officials, and workshop guards. [11] The 'terrorists' also profited from the ghetto's intensive industrial and commercial life, shaking down merchants and other residents by threat and blackmail, even holding them prisoner in their homes for ransom. They were able to buy weapons from soldiers stationed in Warsaw, who, like troops stationed elsewhere well behind the front lines, often served in patchwork units, ill-trained and poorly motivated. The ghetto 'terrorists' even carried out murderous attacks against German troops and Jewish collaborators.

    The ghetto became increasingly insecure. Because of this, the Polish population became more and more hostile to its existence, while the Germans, for their part, feared that it could become a threat to the city's important role as a rail nexus in the war economy and as a hub for transport of troops to the Eastern front. Himmler therefore decided to relocate the Jewish population, along with the workshops and factories, to the Lublin region, and to raze the ghetto, replacing it with a park. At first the Germans tried to convince the Jews to voluntarily accept relocation. But the 'terrorists' refused to accept this, aware that such a transfer would mean for them losing, simultaneously, their financial base as well as their freedom of movement. They devoted all their efforts to opposing this, until on April 19, 1943, a police operation to forcibly evacuate the remaining Jews was begun on Himmler's order.

    At 6:00 a.m. that morning, troops under the command of SS Colonel Ferdinand von Sammern-Frankenegg entered the ghetto, supported by a single tracked vehicle (captured during the invasion of France) and two armored cars. Initially the 'terrorists' or guerrillas offered stiff resistance, wounding 16 German SS men, six Ukrainians (so-called 'Askaris'), and two Polish policemen. One Polish policeman was killed. [12]

    Himmler, eager to minimize casualties, was angered. That same morning, he relieved von Sammern-Frankenegg of command and replaced him with SS General Jürgen Stroop. Stroop, ordered to carry out the operation slowly to minimize casualties, did so in the following manner: each morning, the troops would enter the ghetto, clear buildings of their residents and use smoke candles (not poison gas) to drive out the Jews hiding in the air-raid shelters; the buildings were destroyed as they were evacuated. Each evening the troops sealed the ghetto so that nobody could escape during the night.

    Skirmishes lasted from April 19 to May 16, 1943, so that altogether the operation required 28 days. On the third day, many of the Jewish armed fighters tried to escape, most of whom where shot or captured. Contrary to some reports, the German command never called for air support to destroy the ghetto, and the operation involved no aerial bombardment.

    The number of Jewish dead is unknown. [13] An often-cited figure of 56,065 is, in fact, the number of Jews who were apprehended. The great majority of these were deported, many to the transit camp at Treblinka from where they were taken to Majdanek (Lublin). [14] German deaths in the operation totalled 16. (This included one Polish policeman.)

    One should not doubt either the courage of the Jewish resistance in the ghetto or the tragic nature of the whole affair, with the civilian population trapped in the cross-fire between various heterogeneous German units and small groups of Jewish guerrillas scattered throughout the ghetto. Contrary to some grandiose propaganda claims, though, what took place was far from an 'apocalyptic' revolt, as one writer has recently called it, [15] particularly when one is mindful of the tens of thousands of deaths, civilian and military, that occurred during those same 28 days, on battlefields around the globe and in the European cities bombarded by British and American air forces. [16]

    NOTES:
    http://www.ihr.org/jhr/v14/v14n2p2_Faurisson.html
  • Robert Faurisson
    .
    Writings in English by Robert Faurisson:
    http://www.revisionists.com/revisionists/faurisson_old.html
  • @
    5*

    Bardzo wartościowy tekst.

    Warto go umieścić na Salonie24 gdzie panoszy się żydostwo, albo jeśli nie masz nic przeciwko to ja to zrobię, oczywiście zachowując Twoje prawa.
  • @RAM 23:32:09
    Do tych "terrorystów" należał także Edelman.
  • @Arjanek 06:17:50
    .
    jak najbardziej!!!!!...

    nie miałem dziś czasu, nie mogłem odpowiedzieć wcześniej!
  • @kula Lis 67 09:11:39
    .
    toć to napisane jest!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031