Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
291 postów 690 komentarzy

"Papież dyktator": Zdradzony Kościół kardynała z Argentyny

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

""Zawstydzające magisterium w stylu Gandhi'ego, które dziś paraliżuje go i przy pomocy którego wprowadza w błąd oraz obraca w bojaźliwe – stado powierzonemu mu..."

 

"Papież dyktator": Zdradzony Kościół kardynała z Argentyny
 

 
 
autor: Marcantonio Colonna (pseudonim)     tłum. RAM
 
Rozdział 2. Kardynał z Argentyny

 
(...)
 
Biskup i arcybiskup
Po 6 latach na stanowisku prowincjała, ojciec Bergoglio został rektorem seminarium filozoficznego i teologicznego które, jak już wspominaliśmy, od chwili przejścia pod jego zarządzanie napełniło się studentami aż do podwojenia ich ilości. Pomimo to, radykałowie nienawidzili go, częściowo pamiętając o jego działalności jako prowincjała, częściowo za jego styl religijny, podkreślający znaczenie religijności "ludowej" i zachęcający dla przykładu do oddawania czci obrazom – co w oczach marksistów zasługiwało na pogardę.
 
W roku 1986 mianowany został w Argentynie nowy prowincjał, z winy którego stan rzeczy wrócił do sytuacji ze wczesnych lat '70, kiedy stanowisko to zajmował ojciec O'Farrell. Ilość powołań ponownie gwałtownie spadła, a dla ojca Bergoglio skończyły się czasy zarządzania. Oficjalnie wysłany został do Niemiec by zająć się tam swym doktoratem na temat katolickiego filozofa – Romano Guardini'ego. Pracy tej jednak nigdy nie zakończył. Pod koniec roku Bergoglio powrócił do Argentyny, bez uzyskania na to pozwolenia, za co generał zakonu miał go ponoć oskarżyć o nieposłuszeństwo. Przez krótki czas uczył teologii w Buenos Aires, ale jako że nie był osobą chętnie widzianą przez kierujących prowincją argentyńską, został wysłany na prowincję.
 
W kategoriach tego świata – kariera ojca Bergoglio wydawała się być zakończona. Faktycznie, upłynęły dla niego dwa sczególnie przygnębiające lata, ale ani Towarzystwo Jezusowe, ani jego lewacka frakcja nie stanowiły przecież całego Kościoła. Z jego "zesłania" wyratował Bergoglia nowy  arcybiskup Buenos Aires – kardynał Quarracino, duchowny wywodzący się z zupełnie innej szkoły.

Podobnie jak Bergoglio, Quarracino pochodził z ludu. Jako zwolennik Jana Pawła II, bez wątpienia z zadowoleniem przyjął posunięcie papieża z roku 1981, kiedy ten przy pomocy bezprecedensowej interwencji odwołał ojca Arrupe ze stanowiska generała zakonu i usiłował nakierować Towarzystwo Jezusowe na mniej destruktywną drogę. Nowym generałem, wybranym w roku 1983 stał się ojciec Peter Kolvenbach, który jednak niewiele zmienił jak chodzi o linię polityczną zgromadzenia.
 
W roku 1991 kardynał Qarracino zaproponował by Bergoglio stał się biskupem pomocniczym Buenos Aires. Powinniśmy (w tym momencie) zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo wyjątkowa była ta inicjatywa. Tradycyjnie, jezuitom pozwolenia na piastowanie urzędu biskupiego nie są udzielane, a poza motywacjami typu misyjnego – biskup jezuita nigdy dotąd nie pojawił się wśród hierarchów latynoskich. Dzięki tego rodzaju promocji Bergoglio uwolnił się jezuickiej struktury dowodzenia i wszedł w kręgi, w których jego zapatrywania religijne mogły być podzielane w znacznie większym stopniu.
 
Z racji faktu, że ojciec Bergoglio jako jezuita potrzebował dyspensy by móc uzyskać nominację, było rzeczą konieczną zaopatrzenie się w opinię z jego zgromadzenia, o którą kardynał Quarracino poprosił w roku 1991. Ocena – dostarczona przez generała stanowi najbardziej wnikliwe studium osobowości Jorge Bergoglia, jakie zostało sporządzone przed jego wyborem na papieża.
 
Jego treść nigdy nie została opublikowana, jednakże zostało udostępnione przez księdza, który miał sposobność przeczytać je (zanim zniknęło z archiwum jezuitów) sprawozdanie dotyczące jego zawartości, w którym ojciec Kolvenbach przypisywał Bergoglio'wi całą serię przywar: od stałego używania wulgaryzmów po dwulicowość oraz nieposłuszeństwo, ukrytą pod maską pokory, a także brak równowagi psychicznej.

 
W perspektywie jego przydatności jako przyszłego biskupa – osąd podkreślał, że jako prowincjał, ojciec Bergoglio był osobą stwarzającą podziały w swym zgromadzeniu. Nie zaskakuje więc fakt, że kiedy Bergoglio został papieżem zrobił wszystko, by kopie dokumentu dostały się do jego rąk, a oryginał, złożony w archiwum jezuitów w Rzymie – przestał istnieć.
 
Jak chodzi o stopień obiektywności relacji, należy wspomnieć o wrogości, jaką zrządząjący wówczas prowincją argentyńską jezuici, żywili w stosunku do Bergoglia. W rzeczywistości jednakże Bergoglio przesadził, kiedy przedstawił się kardynałowi Quarracino jako męczennik (co prawdopodobnie miał na myśli ojciec Kolvenbach, pisząc o nieposłuszeństwie pod maską pokory). Ale nawet gdy podchodzi się do sprawy z całą należną wyrozumiałością – oceny Kolvenbacha nie można odebrać jako opisu wzorowego zakonnika, dokonanego przez jego przełożonego.
 
Pomimo to kardynał Quarracino koniecznie pragnął by Bergoglio został biskupem i chociaż sprawa ta wymagała specjalnej audiencji u papieża Jana Pawła II – osiągnął swój cel. W roku 1992 ojciec Bergoglio został mianowany biskupem pomocniczym – jednym z wielu w Buenos Aires. W tej roli kontynuował program swego arcybiskupa (uważanego w Kościele za prawicowego)  – zwolennika populistycznego stylu Jana Pawła II.
 
Nowa kariera w szeregach hierarchii kościelnej, którą umożliwiła Bergoglio'wi interwencja Quarracina rozkręcała się. W roku 1997 biskupowi Bergoglio przyznano prawo do sukcesji, a w rok później – po śmierci kardynała Quarracino – mianowany został arcybiskupem Buenos Aires. Ówczesna jego nominacja została wtedy wśród konserwatystów dobrze przyjęta. W lutym 2001, Bergoglio otrzymał z rąk Jana Pawła II kapelusz kardynalski.
 
W ten to sposób kardynał Bergoglio stał się najważniejszym funkcjonariuszem Kościoła argentyńskiego i nie brakuje w związku z tym świadectw na ten temat – relacjonujących sposób w jaki był postrzegany we wnętrzu i na zewnątrz Kościoła.

 
Prawdopodobnie najbardziej wnikliwym studium osobowości Jorge Bergoglia jest książka zatytułowana "El Verdadero Francisco" ("Prawdziwy Franciszek"), opublikowana w kilka miesięcy po jego elekcji, napisana przez Omara Bello. Warto zauważyć, że pozycja ta zniknęła z księgarni z zadziwiającą wręcz szybkością i jest dziś nie do znalezienia – podzielając w ten sposób los innych publikacji, które nie były przychylne papieżowi Franciszkowi.

 
W roku 2005, podczas promocji nowego, kościelnego  kanału telewizyjnego – będącego prezentem prezydenta Menem'a dla arcydiecezji Buenos Aires – Omar Bello był odpowiedzialnym za PR. Przepracował dla arcybiskupa ponad 8 lat i miał okazję poznania go. Pracując w tym samym środowisku, Bello – odkrył szybko w kardynale Bergoglio doświadczonego promotora siebie samego, ukrytego za wyobrażeniem prostoty i ascetyzmu. Autor książki – poruszając się w kręgach kurii arcybiskupiej – miał możliwość usłyszenia licznych historyjek, jakie pracownicy opowiadali na temat ich tajemniczego zwierzchnika.
 
Prawdopodobnie najbardziej znaną jest historia dotycząca Félixa Bottazzi – urzędnika, którego pewnego dnia arcybiskup Bergoglio postanowił wyrzucić z kurii, organizując jego zwolnienie zakulisowo. Po tym jak znalazł się poza kurią, urzędnik poprosił kardynała Bergoglio o spotkanie. Ten przyjął go mówiąc z przyjacielskim zakłopotaniem: "Ja o niczym nie wiedziałem, mój synu. Czemu cię zwolniono? Kto to zrobił?". Botazzi nie wrócił do pracy, ale Bergoglio podarował mu nowy samochód. W ten to sposób urzędnik odszedł przekonany, że kardynał jest osobą świętą – tyle że pozostającą w szponach sił, których nie jest w stanie kontrolować, że jest człowiekiem zdominowanym przez klikę nikczemnych podwładnych.
 
Z opisu Omara Bello wynika, że podobny sposób obchodzenia się Bergoglia z ludźmi uwarunkowany jest tak przez jego charakter jak i rodzaj strategii, który stosuje. Bello przypomina relację księdza, który pracował dla Bergoglia i uważał go za swego przyjaciela: "Manipulował mną latami... To jest osobnik, który manipuluje tobą z czułością. Ty jesteś przekonany, że jest dobry (dla ciebie) jak ojciec, a on cię wodzi za nos". W opisanym przypadku brakowało konkretnego, jawnego powodu dla tego rodzaju postępowania.

 
Znana jest także historia z udziałem psychiatry z Buenos Aires, wyspecjalizowanego w leczeniu duchownych. Wśród jego pacjentów było kilku księży – współpracowników arcybiskupa Bergoglio, załamanych nerwowo wskutek zachowań ich przełożonego. Po wysłuchaniu ich bolączek psychiatra powiedział do jednego z nich: "Nie mogę cię leczyć. By zaradzić twoim problemom musiałbym zacząć leczyć twojego arcybiskupa".
 
Następną osobą, której relacje rzucają światło na ten sam temat jest profesor Lucrecia Rego de Planas, która poznała osobiście kardynała Bergoglio, jako że miała z nim do czynienia przez kilka lat. 23 września 2013 opublikowała "List do papieża Franciszka".
 
Profesor Rego de Planas z zakłopotaniem opisała zachowanie Bergoglia, który wydaje się zgadzać pozornie ze wszystkimi. Kolejno, (rano) dyskutuje z ożywieniem z mons. Duarte i mons. Aguer'em (znanymi konserwatystami) na temat obrony życia  i liturgii, po czym tego samego dnia, podczas kolacji, z takim samym zapałem rozmawia z mons. Ysern'em i mons. Rosa Chávez'em o wspólnotach podstawowych (grupach w stylu sowieckim, organizowanych przez wyznawców "teologii  wyzwolenia") oraz "strasznych barrierach", jakie stwarza "nauczanie dogmatyczne" Kościoła. Jednego dnia Bergoglio jest przyjacielem kardynała Cipriani Thorne (arcybiskupa Limy należącego do Opus Dei) oraz kardynała Rodrigueza Maradiagi (z Hondurasu), z którymi debatuje na temat etyki biznesu i walki z ideologiami New Age i zaraz potem staje się przyjacielem Casaldáligi i Boffa (sławnych "teologów wyzwolenia") z którymi rozprawia o "walce klas".
 
 
 
Profesor Rego de Planas była zaskoczona, ponieważ jest Meksykanką. Gdyby była Argentynką – technika Bergoglia była dla niej w pełni znajoma, ponieważ jest ona charakterystyką klasycznego peronizmu.
 
Krąży opowieść, że Peron w okresie swej świetności zaproponował swemu młodemu krewnemu wprowadzenie go w tajemnice polityki. Najpierw zabrał go ze sobą na spotkanie z delegacją komunistów: po wysłuchaniu ich wniosków powiedział do nich: "Macie rację". W dzień później przyjął delegację faszystów i ponownie - wobec ich argumentacji stwierdził: "Macie rację". Na koniec zapytał krewnego o jego opinię, na co ten odrzekł: "Rozmawiałeś z dwoma grupami o diametralnie przeciwstawnych zapatrywaniach i obydwom powiedziałeś, że się z nimi zgadzasz. Takie coś jest nie do przyjęcia". Peron odpowiedział: "Ty również masz rację".
 
Zacytowana anegdota jest wyjaśnieniem powodu, za sprawą którego nikt nie może łudzić się, że jest w stanie zrozumieć papieża Franciszka, jeżeli nie rozumie tradycji polityki argentyńskiej, będącej zjawiskiem nieznanym reszcie świata.
 
Kościół został zaskoczony postacią Franciszka, ponieważ nie posiadał klucza umożliwiającego mu jego zrozumienie. Bergoglio jest kościelną transpozycją Juana Perona. Wszyscy ci, którzy usiłują odczytać go w jakikolwiek inny sposób – (muszą wiedzieć o tym, że) nie dysponują ani jednym właściwym do tego celu kryterium.
 

 
 
Poza faktem zgadzania się kardynała ze wszystkimi, Omar Bello opowiada również o tych, którzy znani byli jako «"wdowy Bergoglia" – mowa jest o osobach, które porzuciły własna pracę, usadowiły się na fotelach danych im przez Bergoglia i na koniec zostały "ukarane" za to, że pozwoliły sobie na zbyt wiele».
 
Wszystko to może mieć zwiazek z jeszcze inną cechą charakteru Bergoglia, a mianowicie z jego nieufnością w stosunku do ludzi. W stosunku do swych współpracowników kardynał – jak to określił jeden z nich – był "podejrzliwy jak ślepa krowa" – “Desconfiado como una vaca tuerta”, szczególnie gdy chodziło o pieniądze.
 
Oto skąd wzięło się przyzwyczajenie Bergoglia, by otaczać się miernotami, które był w stanie zdominować, co widać było tak wśród jego współpracowników w kurii w Buenos Aires, jak i wśród hierarchii argentyńskiej, której nominacjami zawiadywał. Omar Bello dodaje: "Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie znam ludzi bardzo się go bojących, którzy poruszają się wokół niego z najwyższą ostrożnością. Od kiedy pojechał do Rzymu sytuacja pogorszyła się – przestał dzwonić do wielu z tych, którzy sądzili, że byli jego przyjaciółmi".
 
Bergoglio nie czuł się nigdy dobrze w towarzystwie osób przerastających go pod względem psychologicznym, intelektualnym, czy też jak chodzi o pochodzenie. W porównaniu z innymi jego współbraćmi z Towarzystwa Jezusowego – został pozyskany z niższej warstwy społecznej, co w społeczeństwie klasowym, będącym dziedzictwem Argentyny – ze względu na jej oligarchiczną przeszłość – stanowi wyraźne ograniczenie.

 
Stawił temu czoła obnosząc się ze swym przesadnym prostactwem (prowokującym skargi na jego grubiański język, wspomniane w relacji Kolvenbacha), ignorując osobistości podczas ważnych spotkań i przyjaźnie plotkując ze sprzątaczami i robotnikami. Podobny mechanizm obronny można zauważyć w sposobie prezentowania się Bergoglia jako osoby prostej i powściągliwej, co jest jednakże maską umożliwiającą ścisłą kontrolę psychologiczną.
 
 
 
 
Bergoglio skręca w lewo
Zainteresowanie polityką – które zawsze wyróżniało Bergoglia – po mianowaniu go na stanowisko arcybiskupa Bueonos Aires stało się jego charakterystyką dominującą. W okresie, w którym pełnił tą funkcję miał do czynienia z rządem  Néstora Kirchnera, a następnie wdowy po nim, która stała się prezydentem w roku 2007.
 
Strategia Bergoglia polegała na tym, by okrążyć rząd z lewa: Kiedy Kirchnerowie zaatakowali Kościół takimi rozporządzeniami jak to, które dotyczyło małżeństwa homoseksualnego – kardynał odpowiedział, że rząd zaniedbywał prawdziwe problemy narodu. Bergoglio dbał o relacje z argentyńskimi związkami zawodowymi, a jego rywalizacja z rządem osiągnęła taki stopień, że Kirchner zaczął uważać go za faktycznego szefa opozycji. Można na ten temat przeczytać bezkrytyczny komentarz Austena Ivereigh'a: "Był to paradoks całkowicie typowy dla Bergoglia. Mistyczny, ascetyczny i nieprzekupny podczas wojny przeciwko światowości – biskup-pasterz o zapachu swych owiec – był najbardziej podstępnym politykiem od czasów Perona".
 
Można zaakceptować zaangażowanie polityczne, ale pojawia się pytanie: w jakim stopniu woń owiec jest zapachem sztucznym i jaką część mistycyzmu stanowi propaganda. Od około 2010 roku stanowisko polityczne kardynała Bergoglio do tego stopnia zaostrzyło stosunki pomiędzy Państwem i Kościołem, że niektóre sektory Kościoła zapragnęły zmiany na stanowisku arcybiskupa Buenos Aires – proponując Bergoglio'wi rekompensatę w postaci funkcji prefekta Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego w Rzymie
 
Aż do momentu swego przybycia do Buenos Aires jako arcybiskup w roku 1998, jak i przez jakiś czas po tym wydarzeniu – Bergoglio był znany opinii publicznej jako człowiek prawicy "reakcjonisty" kardynała Quarracino i jako wróg marksistów z Towarzystwa Jezusowego, a także jako możliwy, cichy współpracownik reżimu wojskowego z lat '70 (chociaż najostrzejsze krytyki w tym względzie nie pojawiły się aż do roku 2005).

 
Bergoglio był (wtedy) bliski kościelnym ugrupowaniom konserwatywnym (w sensie nie bycia liberalnymi i nie popierania tzw. teologii wyzwolenia), takim jak Opus Dei i dwa stowarzyszenia włoskie, tj. Comunione e Liberazione oraz Movimento dei Focolari, które były wpływowe w Argentynie. Wielką zagadką, której musimy stawić czoła jest przemiana kardynała w osobę, którą liberalna część Kościoła, a w sposób szczególny grupa z San Gallo obrała na swego przywódcę. Dla wielu osób tego rodzaju metamorfoza Bergoglia jest wielką łamigłówką
 
Ale także w tym miejscu prawdopodobnie zagoniliśmy się w ślepy zaułek, co spowodowane jest nieznajomością argentyńskiego tła peronistycznego.
 
Perón jako prezydent – jeżeli jego żądza władzy tego wymagała – nie wahał się ani przez chwilę, by przesunąć się z prawicy aż do ekstremistycznej lewicy, a na początku XXI wieku – w Kościele istniały wszystkie uwarunkowania, pozwalające na to, by komuś mogło przyjść do głowy, że tego rodzaju zmiana kierunku będzie posunięciem inteligentnym. Papież Jan Paweł II podupadał (na zdrowiu) i panowała powszechna opinia, że kolejnym papieżem stanie się liberał. Dociekanie czy Bergoglio – po mianowaniu go kardynałem – myślał o staniu się wiarygodnym następcą (Jana Pawła II) stanowi spekulację zbyt odległą do przeprowadzenia, jako że zaistnienie papieża pochodzącego z Ameryki Łacińskiej mogło wydawać się wtedy zbyt nieprawdopodobne. Ale można założyć, że ktoś doszedł do wniosku, iż nie byłoby rzeczą złą znalezienie się po stronie (przewidywanego) zwycięzcy.
 
Kardynał Bergoglio zaprezentował się po raz pierwszy na forum międzynarodowym za sprawą przypadku. W październiku 2001 roku Bergoglio wziął udział w Synodzie Biskupów w Rzymie, zwołanym w celu przedyskutowania roli biskupów w życiu Kościoła. Był wtedy pomocnikiem kardynała Egan'a z Nowego Yorku, mającego przedstawić relatio na koniec spotkania, trwajacego tydzień. Egan jednakże, kilka tygodni wcześniej został wezwany do udziału w nabożeństwie żałobnym ku pamięci ofiar ataku z 11 września, więc zadanie to niespodziewanie odziedziczył kardynał Bergoglio.
 
Przemówienie wygłoszone przez kardynała wywarło duże wrażenie na biskupach. Austen Ivereigh podkreśla jego ważność jak chodzi o budowanie reputacji Bergoglia i rozpływa się w pochwałach: «To, co powiedział było zwięzłe, eleganckie i uzyskało zgodę wszystkich... Od uczestników spotkania Bergoglio otrzymał wiele wyrazów uznania za jego sposób, przy pomocy którego udało mu się odzwierciedlić troski biskupów bez prowokowania sporów. "
 
"Tym, co biskupi podziwiali był jego sposób zachowania najważniejszych aspektów dyskusji synodalnej, pomimo ograniczeń dotyczących struktury i metody" – przypomina profesor Guzmán Carriquiry, przyjaciel Bergoglia, od dłuższego czasu mieszkający w Rzymie».
 
To, co nie zostało powiedziane to fakt, że wystąpienie kardynała Bergoglio zostało dla niego napisane przez argentyńskiego księdza, mons. Daniela Emilio Estivill'a, członka sekretariatu Synodu. Ci, którzy go znają, opowiadają, że od tamtego dnia ks. Estivill żyje w stanie napięcia nerwowego, obawiając się represji, na jakie może narazić go jego niewygodny sekret.
 
Dzięki Synodowi Biskupów – kardynała Bergoglio mogło poznać wiele osobistości Kościoła, także kardynał Martini, który po raz pierwszy spotkał się z nim z okazji Kongregacji Generalnej Jezuitów z roku 1973.

 
Martini, arcybiskup kardynał Mediolanu był najważniejszym reprezentantem skrzydła liberalnego w Kościele, posiadającym spore możliwości stania się kolejnym papieżem – gdyby nie jego wiek. Dla Bergoglia – przedstawianie się jako sprzymierzeniec tejże frakcji było strategią, która nic go nie kosztowała. Mógł w ten sposób wykorzystać prestiż, jakim cieszył się u kościelnych liberałów latynoskich ze względu na jego "teologię wyzwolenia", chociaż takowa nigdy nie stanowiła opcji specyficznie bergogliowej.
 
O tym jak blisko elekcji był Bergoglio podczas conclave z roku 2005 zostało opowiedziane we wcześniejszym rozdziale; po którym to wydarzeniu kardynał powrócił do Argentyny z renomą "prawie że papieża"  latynoskiego. Faktycznie, można było odnieść wrażenie, że Bergoglio został pozbawiony papiestwa z powodu wiadomości opublikowanych wcześniej, w roku 2005, opowiadających o jego rzekomej zdradzie, jakiej miał się dopuścić w stosunku do księży oddanych w ręce dyktatury (sprawozdanie na ten temat zostało rozpowszechnione wśród kardynałów). Omar Bello zuważa w tym miejscu, że Bergoglio miał szczęście, że jego oskarżycielem był Horacio Verbitsky, zażarty marksista i antyklerykał, którego oskarżeń nie wzięto pod uwagę. W odpowiedzi Bergoglio opublikował autobiografię (w postaci serii wywiadów), w której odparł zarzuty i stwierdził, że był przeciwnikiem dyktatury.
 
Lata po roku 2005 były tymi, w trakcie których wpływy kardynała Bergoglio w Argentynie i w Ameryce Łacińskiej okazały się najsilniejsze.
 
Bergoglio przyjął stanowisko wrogie w stosunku do prawicy Kościoła. Ponadto, ku zaskoczeniu wszystkich tych, którzy patrzyli na niego jako na mistrza wartości  katolickich – również zdecydowanie liberalne. Jego metodą stało się składanie oświadczeń, które – ze względu na ich ortodoksję – mogły usatysfakcjonować Rzym, wraz z jednoczesnym unikaniem jakiegokolwiek poważnego sprzeciwu wobec antykatolickiego programu Kirchnerów.

 
W roku 2010, kiedy w Argentynie zatwierdzona została ustawa legalizująca małżeństwo homoseksualne – kardynał Bergoglio napisał list otwarty do pewnego zgromadzenia sióstr zakonnych, w którym w zdecydowany sposób bronił magisterium chrześcijańskiego, ale jednocześnie odradzał jakiekolwiek rzeczywiste inicjatywy przeciwstawiajace się zajściu, które aktywiści katoliccy chcieli zrealizować.
 
Antonio Caponnetto opublikował książkę zatytułowaną "La Iglesia Traicionada" ("Zdradzony Kościół"), w której ganił "zawstydzające magisterium w stylu Gandhi'ego, które dziś paraliżuje go i przy pomocy którego wprowadza w błąd oraz obraca w bojaźliwe – stado powierzonemu mu..." – kontrastujące z otwartą obroną zasad katolickich, z której Bergoglio był znany zaledwie kilka lat wcześniej. (...)
 
***

 
The Great Reformer: Francis and the Making of a Radical Pope    
 
 
El Verdadero Francisco
 
 
 
La Iglesia  Traicionada
 
 
***
 
"Papież dyktator" – Marcantonio Colonna: wstęp
 
"Papież dyktator" – Marcantonio Colonna: Mafia z San Gallo
 
"Papież dyktator": "Ekipa Bergoglio" osiąga cel
 
 
 

Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM

Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów (z podaniem nick'a autora tłumaczeń i wskazaniem adresu tekstu źródłowego) jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych.

   

 

KOMENTARZE

  • @jazmig 20:59:28
    .
    takie "kawałki" nie są dlal ciebie!...

    uwal się przed tv i oglądaj duperele, bo tylko do tego się nadajesz!... :)))
  • @
    O książce którą Pan tłumaczy dla naszych czytelników za co bardzo dziękujemy, pisze dzisiaj Paweł Lisicki.

    https://opinie.wp.pl/pawel-lisicki-czarne-chmury-nad-franciszkiem-6206030270224001a
  • @Astra - Anna Słupianek 11:04:50
    .
    życzę Pani pomyślnego 2018, a przede wszystkim bardzo dużo zdrowia!... wygląda Pani na dobrą, życzliwą światu istotę, których jest zdecydowanie za mało!... :)))
  • @Astra - Anna Słupianek 11:04:50
    .
    Lisicki chciał "genialnie" i skończył marnie, tj. z bykiem!... :)))))))

    Autor „The dictator pope” nie pozostawia żadnych złudzeń co do oceny Franciszka. „Pod maską genialnego człowieka ludu* skrywa się dyktator, który rządzi za pośrednictwem strachu. By uniemożliwić i odwrócić reformy, jakich od niego oczekiwano, zawarł on przymierze z najbardziej skorumpowanymi urzędnikami watykańskimi”.

    * Oczywiście wkradł się błąd w tłumaczeniu tekstu z j. angielskiego. W oryginale zdanie brzmi: “genial man of the people“, przy czym “genial” znaczy sympatyczny, dobroduszny, jowialny, wesoły, nie zaś genialny. Bergoglio próbuje uchodzić właśnie za dobrodusznego, a z genialnych cech akomodacyjnych posiada jedynie spryt i umiejętność maskowania się.

    http://www.bibula.com/?p=99068

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031