Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
275 postów 612 komentarzy

Kushner, czyli szaleństwo w Washington D. C.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Generał Mattis nakazał Trumpowi odesłanie Kushnera i Ivanki do Nowego Yorku..."

 

"Rujnujące" wyznanie Flynn'a: Trump spiskuje, ale z Izraelem
La “devastante” confessione di Flynn: Trump ha colluso sì – ma con Israele
 
 
 
Maurizio Blondet      4 grudzień 2017        tłum. RAM
 
 
 
Na wieść o "przyznaniu się do winy" generała Flynn'a – euforia mass mediów i polityków anty-Trump jest tak wielka, że na obu wybrzeżach Atlantyku dało sie słyszeć: oto jest dowód na Russiagate!
 
Należy zapytać: Czy nic z tego, co się dzieje nie zrozumieli, czy tylko udają, że nie rozumieją?

 
Kogo tak naprawdę wpakował w kłopoty generał Flynn, były szef DIA?
 
Przypomnijmy wydarzenia:
 
Podczas gdy Flynn brał udział w kampanii wyborczej Trumpa, pracował także dla jako lobbysta na rzecz najrozmaitszych klientów zagranicznych – wykorzystując w ten sposób wysokie rangą relacje, których dorobił się w swym dawnym zawodzie. Między innymi, Flynn był obecny na moskiewskich uroczystościach rocznicy funkcjonowania Russia Today, gdzie wygłosił niewielkie przemówienie, za które zainkasował 40 000 dolarów. Po wyborach prezydenckich – Trump mianował Flynn'a doradcą – National Security Advisor – a po 24 dniach odwołał go ze stanowiska.
 
Generał Flynn był na tyle naiwny, iż dał do zrozumienia, że zamierza zreformować tak CIA jak i inne służby. W tego rodzaju sytuacji – wszystkie agencje zmobilizowały się, by usunąć go z pola widzenia.
 
Aktualnie, FBI zdołała udowodnić, że Flynn kłamał, przemilczając niektóre swe kontakty dyplomatyczne z Sergejem Kislakiem, ambasadorem rosyjskim, jakie miały miejsce podczas tzw. "transition" Trumpa – a zistniałe na polecenie administracji nowo wybranego prezydenta.
 
Należy zauważyć w tym miejscu, że kontakty dyplomatyczne administracji obejmującej władzę z ambasadorami obcych państw nie są absolutnie rzeczą nielegalną. Poza tym, Flynn, będąc doświadczonym agentem wywiadu wojskowego z pewnością wiedział, że jest podczas tychże rozmów podsłuchiwany przez CIA i NSA.
 
A zatem, rodzi sie pytanie: O co oskarżany jest Flynn i do czego się przyznał?
 
Flynn mówi, że w rozmowie z FBI kłamał na temat jednej z swych koneksji, a "kłamstwo wobec FBI"  jest przestępstwem dość groźnym, bo karanym nawet 5 latami więzienia. A zatem, generał – w celu zredukowania wyroku – zadeklarował gotowość współpracy z Mullerem – special prosecutor z FBI  – zajmującym się zbieraniem dowodów na istnienie spisku Trumpa z Putinem.
 
Zapytajmy teraz, dlaczego Flynn został przez administrację Trumpa (w fazie "transition") poproszony o skontaktowanie się z ambasadorem rosyjskim? Czy chodziło o uzyskanie jakichś korzyści? Oczywiście, że tak.
 
O jakie korzyści chodziło?
 
W owych dniach, tj. pod koniec roku 2016, w Radzie Bezpieczeństwa ONZ miało odbyć się głosowanie w sprawie potępienia nielegalnych osiedli izraelskich na terytorium palestyńskim. Administracja Obamy zadecydowała tym razem by nie sprzeciwić się, a administracja Trumpa – nie będąc jeszcze w pełni funkcjonującą – nie była w stanie zmienić decyzji Obamy.
 
A zatem – jak można przeczytać na łamach New York Times"Izraelski premier Netanyahu poprosił team Trumpa, by przeprowadził akcję lobbystyczną w stosunku do innych państw, aby te pomogły Izraelowi". Oczywiście chodziło o kraje posiadające prawo głosu w Radzie Bezpieczeństwa. Z tego właśnie względu Flynn zwrócił się do swego starego przyjaciela z ambasady rosyjskiej, aby ta lobbowała na rzecz Bibi.

 
Jak pisze New York Times: "Prowadzący dochodzenia ustalili, że Flynn i Jared Kushner – zięć prezydenta, pełniący jednocześnie funkcję senior adviser Trumpa – przewodzili wysiłkom, mającym na celu uniemożliwienie ewentualnego potępienia Izraela przez ONZ.
 
Głosowanie w Radzie Bezpieczeństwa odbyło się 23 grudnia 2016. Czy Rosjanie zadowolili ich wiekiego przyjaciela Flynn'a?
 
Nie, Rosjanie nie zawetowali – czego pragnął i na co liczył Jared – i Izrael został przez ONZ potępiony. To, co wyraźnie widać w tym przypadku, to skuteczny wpływ Izraela na administrację Trumpa oraz nieskuteczne usiłowania administracji Trumpa na rzecz sterowania głosem rosyjskim w Radzie Bezpieczeństwa. Tak więc, to nie Putin usiłował wpłynąć na Trumpa, ale odwrotnie – Trump i jego zaufani chcieli sterować Putinem. Ponadto, nic w ramach omawianych kontaktów nie dotyczy jekiejkolwiek ingerencji Putina w wybory amerykańskie, jako że rozmowy miały miejsce po wyborach prezydenckich.
 
Istnieje jeszcze jeden epizod, jaki został przez Flynna ukryty przed FBI. Przy pomocy jednego ze swych ostatnich dokumentów Obama dodatkowo zaostrzył amerykańskie sankcje wobec Rosji. Flynn poprosił w związku z tym ambasadora Kislaka, by Moskwa nie ogłaszała sankcji odwetowych i nie pogarszyła tym samym już i tak złych stosunków USA z Rosją, które Trump – jak sam deklarował podczas kampanii wyborczej – pragnął polepszyć.
 
Tym razem prośba została wysłuchana i Putin następnego dnia oświadczył, że Moskwa nie zemści się. Trump odpowiedział na to jednym ze swych tweetów, pisząc: "Dobra robota. Byłem zawsze przekonany, że (Putin) jest inteligentny".
 
Z dochodzeń FBI wynika jasno, że posunięcia Flynna w stosunku do ambasady rosyjskiej zostały dokonane na prośbę wysokiego rangą eksponenta transition team'u Trumpa, którym nie może i nie jest nikt inny jak tylko Jared Kushner. Wydaje się, że Kushner – pożerany gorliwością dla sprawy Izraela – nie poinformował o swych fatalnie realizowanych krokach, faworyzujących Netanyahu – ani swego teścia, ani innych osób z transition team, ani ministra spraw zagranicznych.

 
Każdego dnia coraz to bardziej widać, że niebezpiecznym spiskowcem i agentem wpływu – jednakże pro-izraelskim, a nie pro-rosyjskim w Białym Domu jest fanatycznie judeocentryczny zięć Trumpa.
 
Prezydent bardzo kocha Kushnera i ufa wyłącznie jego radom, co przejawiło się faktem nadania Kushnerowi bombastycznych tytułów w stylu tych, które przyznaje swemu synowi król Arabii Saudyjskiej, tj.: Senior Advisor to the President, Deputy National Security Advisor for Strategy,  Special Representative for International Negotiations.

 
 
To Jared "upichcił" dymisję libańskiego Hariri, za plecami Tillersona
 
I oczywiście pomylił się, jako że Kushner jest nieobliczalny. To on, razem ze swym impulsywnym koleżką – Mohammedem bin Salmanem przygotował dymisję libańskiego, sunnickiego premiera Hariri, mając nadzieję, że sprowokuje w ten sposób rozłam pomiędzy sunnitami i szyitami libańskimi, czego pragnie Netanyahu, by mieć pretekst do wojny z Hezbollahem.
 
Jak  wszystkie pomysły Mohammeda bin Salmana i Jareda Kushnera, także ten okazał się być zrealizowany tak marnie, że jego bezprecedensowym skutkiem – zamiast rozbicia frakcji libańskich –  stało się ich zjednoczenie. Sunnici, którzy według knowań Kushnera powinni byli wyruszyć do boju z Hezbollahem, ani przez chwilę nie dali się nabrać na historyjkę, którą  zasmucony i zakłopotany Hariri opowiadał z Ryiadu, twierdząc, że zrezygnował z funkcji z powodu Iranu, zagrażającego jego życiu.

 
Chrześcijański prezydent Libanu powiedział wówczas, że przyjmie dymisję Hariri'ego jedynie wtedy, gdy premier osobiście złoży ją w Bejrucie, podejrzewając, że Hariri został uwięziony, co zresztą było dobrze widoczne. W stolicy Libanu pojawiły się w tym czasie plakaty z napisem: "Oddajcie nam premiera", a szyici razem z sunnitami wzięli udział w maratonie miejskim, nazwanym "Biegiem na rzecz Hariri'ego".
 
Na koniec Mohammed bin Salman – po interwencji Macrona – został zmuszony do odesłania libańskiego premiera do Bejrutu. Ten zaś, szczęśliwy i niedowierzający własnemu oswobodzeniu został przywitany oklaskami wszystkich frakcji politycznych, po czym za radą prezydenta  Aouna zaniechał składania dymisji. Do dnia dzisiejszego, Hariri – obwołany bohaterem lub męczennikiem nie próbuje rezygnować ze swego stanowiska.
 
Problem tkwi w tym, że Kushner swój cudaczny i nieudaczny plan – opracowny razem z saudyjskim rówieśnikiem – wprowadził w życie bez zawiadomienia szefa  Departamentu Stanu, tj. ministra spraw zagranicznych.
 

 
 
Rex Tillerson, towarzyszący w tym czasie Trumpowi, podczas jego oficjalnej wizyty w Indiach nie został o niczym poinformowany.

 
Po tym, jak dowiedział sie o zajściu z agencji prasowych, Tillerson przepytał na temat dymisji Hariri'ego swych dyplomatów, a następnie podczas "long and pointed discussion" ostro zabrał się za Adel'a al Jubeir'a – saudyjskiego ministra spraw zagranicznych, po czym podyktował komunikat, w którym wyraził "swój szacunek do ministra Said'a Al Hariri, jako premiera kraju – solidnego partnera Stanów Zjednoczonych" oraz "ostrzegł siły tak wewnątrz, jak i na zewnątrz Libanu by nie ważyły się traktować Libanu jako narzędzia w konfliktach, używanego przez pośredników, lub w jakikolwiek inny sposób przyczyniać się do niestabilności kraju". Na koniec Tillerson złożył dymisję na ręce Trumpa.
 
 
Did Kushner Keep Tillerson in the Dark on Saudi-Lebanon Move?
 
 
 
 
Również za szaleńczymi sankcjami wobec Qataru stoi Jared Kushner
 
Decyzję Tillersona tłumaczy fakt, że nie był to pierwszy przypadek, kiedy Kushner kradł mu stanowisko i zachowywał się jak minister spraw zagranicznych. To Kushner w czerwcu 2016 – wraz ze swym saudyjskim przyjacielem-maminsynkiem spowodowali, że Al Thani – emir Qataru (wielki sponsor terrorystów wahabitów w Syrii) został oskarżony przez Riyad i resztę emiratów-satelitów (zjednoczonych w Gulf Cooperation Council) o współpracę z Iranem, postawiony przed ultimatum, a kraj narażony na śmierć głodową.
 
Operacja ta miała jednakże identyczne skutki jak reszta przypadków wykombinowanych przez 2 maminsynków: doszło bowiem do zbliżenia między Qatarem i Iranem. To Iran zaopatruje w żywność Qatar. Cały wyżej opisany chaos zniweczył wysiłki Tillersona na rzecz umocnienia zjednoczonego frontu sunnickiego przeciwko Iranowi, jako że bez Qataru jego stworzenie nie jest możliwe.
 
Jak chodzi o dymisję Trumpa, wydaje się, że jest ona zawieszona.

 
 
Trump zaś – nie jest w stanie skorzystać z "wyznań" Flynna i zwalić winę na faktycznie winnego Jareda, ponieważ uwielbia zięcia i gorąco podziela jego sposób prowadzenia "polityki zagranicznej", pomimo, że jest ona niszczycielska dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego i przynosi korzyści wyłącznie Izraelowi (lub dokładniej mówiąc Netanyahu). Pod tym względem Trump przypomina bardzo króla Saudów przepadającego za swym synem.
 
Obydwaj ulubieńcy wykombinowali sobie także uwięzienie dzisiątków bogatych książąt saudyjskich, chcąc w ten sposób dobrać się do ich licznych miliardów dolarów (Jared – prawdopodobnie na podstawie sprawozdań  CIA – mówił o 3 tysiacach miliardów). Bin Salman miał nadzieję na 800 miliardów. Wydaje się, że nie dostał nawet 100. W każdym bądź razie dostał ich za mało, by załatać ogromne dziury w budżecie królestwa, spowodowane wojną  w Yemenie, która kończy się przegraną Saudów. (...)
 
 
Niebezpieczna dominacja Jareda nad teściem

 
Razem z Tillersonem odchodzi pewien stopień racjonalności, natomiast dwaj maminsynkowie pozostają, tam gdzie byli (pomimo, iż generał Mattis nakazał Trumpowi odesłanie Kushnera i Ivanki do Nowego Yorku).
 
To oni są twórcami przymierza pomiędzy Izraelem i Arabią Saudyjską przeciwko Iranowi. W rzeczywistości, Izrael przegrał mocno – jako że Hezbollah i Iran znajdują się prawie że na jego granicach – pomimo że miał nadzieję na ich zniszczenie przy pomocy ISISu i USA. Jako że delirium i przekonanie o wszechmocy nie pozwala Izraelowi na przystosowanie się do sytuacji – Netanyahu i Kushner starają się podbić stawkę.
 
To dlatego Izraelczycy zbombardowali 1 grudnia, w Syrii – niedaleko Damaszku – strukturę, którą określili jako "irańską bazę wojskową w fazie budowy" – najprawdopodobniej będącą stanowiskiem  Hezbollah'u. Chodzi o to by sprowokować Iran i w ten sposób zmusić Kongres USA do wojny z nim. (...)
 
Problemem Trumpa jest szaleństwo w rodzinie – jeżeli prezydent nie zdoła uwolnić się od Kushnera. Zięć Trumpa należy do fanatycznej sekty Habad Lubawitcher – wyznawców obłąkańczego mesjanizmu, w ramach którego, by zmusić Mesjasza do przyjścia - członkowie sekty są w stanie rozpętać wojnę światową.


 
Również Ivanka bierze udział w tymże fanatyzmie, a Trump znajduje się całkowicie pod jej wpływem.

 
Można sobie wyobrażać, że Flynn w przebiegły sposób "poświęcił się" by oddalić wpływ Kushnera na teścia, choć jak dotąd generał nie oznaczał się inteligencją konieczną w tego rodzaju sytuacji. Ale nawet gdyby było to prawdą – "ofiara" Flynn'a jest nadaremna.     
 
 
Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM
Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów (z podaniem nick'a autora tłumaczeń) jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych. 

  

 

KOMENTARZE

  • Wiele wyjaśniający artykuł
    Wydaje mi się jednak, że sprowadzanie powyżej opisanych wybryków politycznych do działania rozkapryszonych maminsynków jest bagatelizowaniem problemu.

    Kushner jest zaciekłym syjonistą, kierował zwycięską kampanią wyborczą Trumpa, ma powiązania z Sorosem i jest długoletnim przyjacielem Netanyahu, czym się obaj publicznie chwalili. Najprawdopodobniej, znając układy w rodzinie Trumpa, Trump wygrał wybory, aby Jared miał możliwość kierować jego polityką z korzyścią dla syjonistów.
    Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby ten plastykowy laluś został podstawiony Iwance właśnie po to, aby dzięki niej mógł wpływać na decyzje przyszłego prezydenta. Wiadomo bowiem wszemi wobec, że Trump uwielbia Iwankę, a Iwanka jest zachwycona swoim mężem. Fakt, że przyjęła judaizm, najlepiej o tym świadczy. Tak więc, dzięki nepotyzmowi, jakiemu dopuszcza się Trump, ogon kręci psem, a polityka Białego Domu ma nade wszystko dobro Izraela, jak zwykle ze szkodą dla USA na względzie, bez względu na to, jakie są rzeczywiste intencje Trumpa.

    Kushner jest bardzo przebiegłym graczem, za którym stoją wielkie pieniądze, nie tylko jego własne, mające na celu realizację celów syjonistów/globalistów i powinien jak najszybciej zostać odesłany z Białego Domu gdzie pieprz rośnie, jak najdalej od polityki.
  • @Lotna 22:17:44
    -
    można jak najbardziej być despotycznym maminsynkiem i syjonistą!... przecież jedno drugiego nie wyklucza! ... Blondet pisze, że Kushnera pożera wprost gorliwość o Syjon!... on to podkreśla, że wszystko, co Kushner robi jest judeocentryczne!...

    Mistrz Blondet zjadł zęby na tych tematach... to prawdopodobnie najsławniejszy i najsumienniejszy włoski dziennikarz...

    chyba Lotna za szybko przeleciała artykuł, jeżeli pisze o bagatelizowaniu...

    polecam jego książkę: "Kto rządzi w Ameryce?"... także inne...

    chciałem wydać zbiorek jego artykułów w Polsce, ale nie znalazłem wydawcy... mam od Mistrza pozwolenie na publikację...
  • @Lotna 22:17:44
    .
    a syjonista maminsynek, to jeszcze gorzej niż sam syjonista!... ;)))

    Blondet to właśnie podkreśla!
  • @RAM 22:31:08
    Coś się tak naburmuszył?

    Chyba RAM nie wie, co znaczy słowo "maminsynek". Zajrzyj do słownika, jest to ktoś rozpieszczony przez matkę i niesamodzielny. Kroki podjęte przez Kushnera raczej na niesamodzielność nie wskazują; wręcz przeciwnie.

    Nie powinnam była tu komentować, tak jak sobie obiecałam; moja wina. Wypisuj sobie, co chcesz.
  • @Lotna 23:39:16
    .
    Kushner jest rozpieszczony i przyzwyczajony do tego, by móc wprowadzać w czyn każdy swój idiotyzm...

    maminsynek jest zazwyczaj despotyczny, bo przyzwyczajony do tego, że wszystko mu wolno!... więc jest aż za bardzo samodzielny, co widać u Kushnera...

    co do komentowania, to ja też wolę zdecydowanie nieco inny od twojego sposób...
  • @RAM - Lotna
    A o co Wam właściwie chodzi? Naprawdę musicie z powodu "przecinków" na ring włazić?
  • Dymisja Tillersona?
    To na razie spekulacje "New York Times", który pisze o dacie dymisji jako koniec grudnia 2017 lub styczeń 2018 roku i nie wiadomo czy zostaną potwierdzone.
  • @zadziwiony 10:09:09
    .
    czytaj ze zrozumieniem!

    chodziło o rzekomą banalizację, a nie o przeciniki!
  • Te male,szaleństwa
    to nic w porównaniu z tym co się wydarzy ,gdy pies lucyfera- Trump uzna Jerozolimę za stolicę Nemroda Izra-el.
    Moshiak już od dawna dysz by zasiąść na stolcu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031