Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
275 postów 612 komentarzy

"Niech żyje Izrael, niech żyje Katalonia!"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Nie ma żadnej przyszłości przed państwem dwunarodowościowym. Żadna federacja, czy konfederacja, żadna autonomia, czy kantony: dwunarodowość umarła..."

 

"Izrael stanie się bankiem dla Katalonii" (?)
"ISRAELE SARA’ LA BANCA DELLA CATALOGNA" (?)
 
 
 
Maurizio Blondet    8 październik 2017    tłum. RAM
 
 
 
Czy Katalonia jako państwo (a zatem nie będąc członkiem UE) straciłaby dostęp do Europejskiego Banku Centralnego w związku ze swym długiem publicznym?
 
"Mamy rozwiązanie dla tego problemu, a jest nim inne państwo wypłacalne. Izrael i Niemcy posłużą nam chwilowo za bank" – w ten sposób 24 listopada 2014, w wywiadzie dla Jerusalem Post  wypowiedział się Santiago Vidal, sędzia z Barcelony.
 

 
Santiago Vidal
 
 
CATALAN INDEPENDENCE ADVOCATE LOOKS TO ISRAEL, GERMANY FOR FUNDING
 
El jutge Vidal suggereix que Alemanya o Israel podrien finançar un estat català
 
Israel Will Be Our Bank
 
 
Vidal prorokował wtedy, że do 3 lat powstanie państwo Katalonia – "przy pomocy środków legalnych, politycznych, pokojowych, w odróżnieniu od kwestii niepodległości Palestyny, charakteryzującej się przemocą". Miesiąc wcześniej Vidal napisał propozycję konstytucji dla Katalonii, za co zagroziły mu konsekwencje ze strony Madrytu.
 
Natomiast izraelski Haaretz, w artykule napisanym przez Adara Primora wykrzykiwał:"Niech żyje Katalonia, niech żyje Izrael!".
 
Artykuł Primora (który napisał także książkę na ten temat) wysławiał notariusza Alfonsa Lópeza Teny, jednego z  najbardziej ekstremistycznych, separatystycznych polityków katalońskich (choć urodził się w Walencji), autora książki "Cataluña bajo España. La opresión nacional en democracia" i wyjaśniał:

 
"Hiszpania nie zrezygnuje łatwo z klejnotu w swej koronie, ale López Tena nie traci czasu i obiecuje, że nowe państwo – członek Europy stanie sie wielkim przyjacielem Izraela. Również w tym aspekcie będzie różniło się ono od swego rywala z Madrytu.
 
Oprócz tego jeszcze jedno przesłanie: tak właśnie jak Katalonia wkrótce będzie państwem Katalończyków – Izrael jest nade wszystko i przede wszystkim państwem narodu żydowskiego. Nie ma żadnej przyszłości przed państwem dwunarodowościowym. Niedawne zwycięstwo separatystów w Kanadzie, nieustanne wysiłki by zdemontować królestwo Belgii, referendum narodowe w Szkocji – to są tylko niektóre przykłady dowodzące tego. Żadna federacja, czy konfederacja, żadna autonomia, czy kantony: dwunarodowość umarła. Niech żyje Izrael, niech żyje Katalonia!".
 
 
Alfons López Tena
 
"Cataluña bajo España. La opresión nacional en democràcia"
 
Viva Catalonia, Viva Israel
 
 

"Nie" dla państw dwunarodowościowych!

 

W ten sposób staje się zrozumiałe poparcie, jakie Izrael ofiaruje separatyzmowi katalońskiemu i jego przyjaźń z katalońskimi separatystami: nie ma mowy o państwie dwunarodowościowym w Syjonie, w którym rasa wybrana miała by być zmuszona do współistnienia z Palestyńczykami i do przyznania im takich samych praw obywatelskich. Kiedyś temat ten był dostatecznie gorący, dziś już nie jest. Oczywiście, także wersja 2 państw nie jest już więcej aktualna, ponieważ została wykluczona przez rząd Netanyahu, który zintensyfikował okupację ziem palestyńskich i żydowskie osadnictwo na nich.

 
 
Israele, Gideon Levy: “Soluzione dei due Stati è morta, ne serve uno solo con pari diritti anche per i palestinesi”
 
 
Mamy zatem do czynienia z przyjaźnią ideologiczną oraz z brakiem tolerancji dla państwa, w którym żyje naród "obcy" tak w odniesieniu do Izraela jak i do Katalończyków. Izrael był zresztą jednym z niewielu krajów, jakie w związku z referendum wysłały do Barcelony tzw. "obserwatorów" i którzy to "obserwatorzy" należycie zadeklarowali się "zaszokowanymi brutalnością policji hiszpańskiej" (tak jakby policja izraelska była łagodna w stosunku do Palestyńczyków).
 
Ktoś zapyta, czy doprawdy Izrael mógłby funkcjonować jako zastępstwo dla banku centralnego w stosunku do swych katalońskich przyjaciół?
 
W tym miejscu więc na scenę należy wprowadzić człowieka o nazwisku Jordi Pujol, wielkiego promotora separatyzmu katalońskiego, autonomistę, założyciela partii Convergencia i prezydenta katalońskiego generalitat  przez 23 lata bez przerwy, tj. od roku 1980 do roku 2003, będącego tak bardzo zagorzałym przyjacielem syjonizmu, że 4 ze swych 6 dzieci wysłał do kibucu  – "by wychować je jak należy".
 

 
Jordi Pujol i Soley 
 
 
Faktycznie, jak potwierdza Wikipedia – dzieci Pujola: "nagromadziły fortuny w związku z posiadanymi przez nie ich prywatnymi przedsiębiorstwami, które często dostają zamówienia od rządu katalońskiego. Żona i dzieci posiadają lokaty na dziesiątki milionów dolarów w Meksyku, Panamie i Argentynie. Transfery funduszy dotyczące tych osób pomiędzy  bankami zagranicznymi w Andorze, Szwajcarii, Jersey, Wyspami Cayman i innymi rajami podatkowymi wynoszą ponad 100 milionów euro".
 
W roku 2014 Pujol ojciec (który mial wtedy 84 lata) przyznał, że przez 23 lata swej prezydentury "posiadał tajne, zagraniczne konta bankowe odziedziczone po ojcu".
 
Rodzina Pujolów to bankierzy, chociaż w roku 1984 rodzinny bank Banca Catalana zbankrutował, po czym został uratowany przez rząd w Madrycie (co pokazuje, że w tego rodzaju sytuacjach centalne państwa są potrzebne). Pujol chciał wówczas przekonać, że pieniądze na jego kontach zagranicznych były spadkiem po swym ojcu bankrucie. Najrozmaitsi świadkowie jednak stwierdzili w sądzie, że bogactwa sięgające miliardów nie moga być ani wynikiem spadku ani pomyślnych inwestycji, ale pochodzą z "handlu wpływami, z łapówek, z prania brudnych pieniędzy i z korupcji".
 

 
Jordi Pujol jest nie tylko ojcem separatyzmu katalońskiego – w roku 1985, wraz z politykiem francuskim Edgarem Faure (ożenionym z Żydówką Lucie Meyer) założył Stowarzyszenie Regionów Europejskich. Faure był jednym z prawników francuskich biorących udział w procesie w Norymberdze i należał do masońskiej Partii Radykalnej. Udawało mu się we Francji obejmować ministerstwa tak pod rządami lewicy jak i w rządzie De Gaulle. Tak za IV jak i za V Republiki zawsze był po stronie zwycięzców. Tym, którzy oskarżali go o oportunizm odpowiadał, że: "To zasługa wiatru, który wieje w sposób dla mnie korzystny".
 
 
Edgar Faure był nade wszystko zażartym "europeistą". Był jednym z tych, którzy sformułowali teorię ćwiartowania państw europejskich na regiony, czyli podmioty sub-polityczne, pozostające pod kontrolą federalnego państwa technokratycznego. Usprawiedliwieniem dla tego rodzaju ideologii była teza, że państwa europejskie "będą wchodzić w konflikty zbrojne" jeżeli nie rozparceluje się ich i nie zneutralizuje poprzez stworzenie regionów. Z perspektywy czasu widać, że była to przystosowana do narodów Europy wersja izraelskiego planu Kivunim, czyli rozczłonkowania i rozbicia państw muzułmańskich wzdłuż linii "uskoków" natury etniczno-religijnej – realizowanego dziś przy pomocy niewyobrażalnych zniszczeń dokonywanych przez amerykańskiego Lewiatana.
 
Edgar Faure
 
 
Europa Regionów? Jest zbyteczna
 
Kwestia rozczłonkowania na regiony – choć prawdopodobnie nie przestaje być celem "doktryny ezoterycznej" w stosunku do Europy zastaje dziś brukselską technokrację sparaliżowaną, jak chodzi o jej wsparcie dla odłączenie Katalonii.
 
Obawia się ona, że w ramach różnych separatyzmów europejskich mogły by się rozbudzić tendencje "populistyczne" nie dające się kontrolować bezpośrednio. Oprócz tego należałoby uznać także secesję Krymu. Poza tym, wydaje się, że problem ten nie jest już tak bardzo naglący, bo państwa europejskie – niby jeszcze narodowe – wraz ze swymi rządami – same wykastrowały się ze swej niepodległości i oddały ją w ręce Najwyższej Instancji Biurokratycznej, na wzór kapłanów Kybele, ofiarujących bogini swe jądra.
 
Żeby dojść do podobnego wniosku wystarczy przeczytać ostatnią książkę Yanisa Varoufakisa, noszącą tytuł "And the Weak Suffer What They Must?", który będąc greckim ministrem finansów (na wzór komety) miał możliwość znalezienia się przed obliczem tejże Instancji.
 
Oto jego opis:
 
"Eurogrupa, podejmująca wszystkie najważniejsze decyzje jest organem, który w ogóle nie istnieje w ustawodawstwie europejskim; który działa zgodnie z zasadą 'silny robi co mu się podoba, podczas  gdy słaby cierpi jak powinien'; który nie pisze sprawozdań ze swych posiedzeń i dla którego jedyną obowiązującą regułą jest tajność jego decyzji, tj. nie ujawnianie ich obywatelom Europy. Jest to struktura celowo zaprojektowana tak, by wyeliminować jakiekolwiek resztki niepodległości, które pozostały do dyspozycji Europejczyków".
 
Są to więc zebrania, podczas których o wszystkim decyduje tzw. Trojka (czyli Międzynarodowy Fundusz Walutowy,  Europejski Bank Centralny i Komisja Europejska) – wydająca polecenia ministrom finansów poszczególnych krajów.
 
To, co jest istotne to fakt, że Eurogrupa nie istnieje jako instytucja; nigdy nie będzie możliwe wezwanie jej by odpowiedziała za swe złe decyzje ponieważ nie zależy od żadnego parlamentu czy jakiegokolwiek organu politycznego. (...)
 
 
 
"And the Weak Suffer What They Must?": Europe's Crisis and America's Economic Future
 
"And the Weak Suffer What They Must?" by Yanis Varoufakis – review
 
Inaczej sprawa wygląda z secesją Katalonii, która ma spore znaczenie dla Izraela, tak jako przykład "odrzucenia państwa dwunarodowościowego" jak i ze względu na niesprzyjający dla wszechpotęgi syjońskiej rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz chwiejność superpotęgi USA. Na wszystko to Izrael reaguje dużą międzynarodową aktywnością: od irackiego Kirkuka, w którym zawiaduje polityką kurdyjską po Arabię Saudyjską; od częstych wizyt w Moskwie po Europę, w której usiłuje namnożyć sobie przyjaciół. Potwierdził to sam Netanyahu 2 lata temu w sidzibie Mossadu, nakazując: "Izrael powinien stać się potęgą na skalę światową".
 
Powiedział wtedy: "Wobec świata, który zmienia się – Izrael musi stać się potęgą. Nie tylko potęgą regionalną, ale w pewnych dziedzinach – potęgą światową. Nikt nie zawiera sojuszy ze słabymi".
 
 
Netanyahu: Israel Must Become a World Power
 
***
 
Jordi Pujol reconoce en un libro el peso de Israel en la formación de su ideario nacionalista
 
“It is wonderful Israel can be a source of inspiration for Catalonia’”, Alon Bar, Ambassador (Israel)
 
La fascinación del nacionalismo catalán por Israel: Jordi Pujol envió a cuatro de sus hijos a un kibutz
 
ISRAEL: EL SIONISMO CONTROLA EL INDEPENDENTISMO CATALÁN
 
Pujol explica su misión de ingeniería social: “construir Cataluña”…¡inspirado por el sionismo!
 
***
Christine Lagarde – International Monetary Fund : "Im na świecie gorzej, tym dla nas lepiej"
 
 
***

Katalonia, czyli jak sfederalizować Europę "niepodległością"
http://ram.neon24.pl/post/140373,katalonia-czyli-jak-sfederalizowac-europe-niepodlegloscia
 
 
Katalonia: Pieniądze Sorosa i fałszywe zdjęcia
 
 
Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM
Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów (z podaniem nick'a autora tłumaczeń) jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych. 

 

KOMENTARZE

  • odnośnie policji katalońskiej:
    .
    Puigdemont zamierzał uzbroić Mossos tak jak wojsko
    Puigdemont voleva armare i Mossos come un esercito
    http://www.occhidellaguerra.it/puigdemont-voleva-armare-mossos-un-esercito/

    Los Mossos z Katalonii spotkają się z agentami Mossadu w Izraelu
    LOS MOSSOS CATALANES SE REUNIERON CON AGENTES DEL MOSSAD EN ISRAEL
    https://www.enlacejudio.com/2017/08/28/mossos-barcelona-agentes-mossad/
  • :))
    ...no i wszystko jasne:))...
  • @trybeus 11:18:16
    Co jest jasne?
    Wszyscy trzeźwo myślący wiedzą przecież, że problemy Hiszpanii to wina Putina.
    Starczy poczytać maksymalne ałtorytety w tej kwestii - Sakiewicza i Targalskiego.

    A w ogóle to należy zbojkotować finały w piłce kopanej!
  • :)))))))
    .
    otóż to... pogrzebać, pogrzebać w spodzie i widać co się dzieje i dlaczego! ...no i wszędzie ta sama brudna szpona i te same cuchnące pieniądze!
  • @RAM 11:43:28
    Ty wiesz jak cenię Maurizio Blondeta ale uważam, że nie idzie z duchem czasu i nie docenia tego bandyty Putasa, który jak aspiryna - jest dobry na wszystko :)
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 12:07:58
    :)))
    wszystko racja, za wyjątkiem aspiryny! ... nie jest dobra na nic!

    zapomniałem dodać, że zawsze też mamy do czynienia ze chciwymi, obleśnymi szabes gojami!...
  • @RAM 12:30:42
    A za pare lat, "uny" będą twierdzić że pomagali katalonii już po odzyskaniu niepodległości, a wszelkie dyskusje o pomocnictwie w samej
    secesji będą uznawane za objaw antysemityzmu.
    Pozdrawiam :))
  • @wolidar 14:16:58
    dzięki, również pozdrawiam... uny zawsze mają rację! ... :)
  • 5*
    5*

    Thx.

    pzdr.
  • Wierutne kłamstwa żydów
    O czym oni bredzą?

    "Nie ma żadnej przyszłości przed państwem dwunarodowościowym. Niedawne zwycięstwo separatystów w Kanadzie, "

    Kiedyż to separatyści odnieśli zwycięstwo w Kanadzie??

    Ostatnie referendum separatystyczne odbyło się w Quebeku w 1995 roku, sepatatyści je przegrali o włos i od tamtego czasu nikt w Quebeku nie myśli o odłączeniu Quebeku od reszty Kanady. Ludzie mają zgoła inne problemy, jak brak pracy i perspektyw i obniżający się poziom życia.
  • @Lotna 19:27:02
    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Quebec_referendum,_1995
  • @wawel 17:48:00
    dzięki, również pzdrawiam!
  • @Lotna 19:28:32
    nie chodzi o referendum, ale o wybory:

    http://www.ilpost.it/2012/09/05/sparatoria-vittoria-separatisti-quebec/
  • @RAM 22:46:28
    To jest tylko jedna z partii, która w Quebeku zazwyczaj wygrywa, bo broni interesów Quebeku bardziej niż jakakolwiek inna partia, z których niemal wszystkie są ogólnokrajowe. Co w skali państwa niczego nie zmienia, bo Kanada nadal składa się z dwóch narodowości, na dodatek posługujących się różnymi językami. To zwycięstwo nie ma absolutnie żadnego znaczenia dla separatyzmu w Kanadzie.
  • @Lotna 23:31:05
    "Nie ma żadnej przyszłości przed państwem dwunarodowościowym. Niedawne zwycięstwo separatystów w Kanadzie..."

    to jest cytat z artykułu Adara Primora! ...

    ja tylko, gwoli ścisłości wyjaśniam, do czego on się prawdopodobnie odnosił... wydarzenie miało miejsce w roku 2012, zdaje się...
  • Ostrzeżenie: "Puigdemont'owi grozi więzienie"
    "Puigdemont rischia il carcere": tensione ancora alta in Catalogna
    http://www.ilgiornale.it/news/mondo/puigdemont-rischia-carcere-tensione-ancora-alta-catalogna-1450771.html
  • @RAM 09:08:48
    W Barcelonie trwa wielkie odliczanie. Na wtorek zapowiedziano wielkie manifestacje. Czy podawany w mediach społecznościowych termin ogłoszenia niepodległości jest prawdziwy? Wciąż ważą się losy niepodległości Katalonii. Jej ogłoszenie, zapowiedziane przez parlament regionu po referendum sprzed tygodnia, odwleka się. Tymczasem zwolennicy niepodległości naciskają na władze w Barcelonie. Oprócz zapowiedzianych na wtorek manifestacji zwolennicy niepodległości odliczają już na mediach społecznościowych godziny do momentu, gdy ich kraj ma stać się niepodległym państwem. Według ich rachub powinno to nastąpić 10 października o godzinie 11. Nie jest to jednak oficjalnie podawany termin, a raczej forma nacisku, wywieranego na coraz bardziej wahające się władze regionu. Te bowiem najwyraźniej przestraszyły się zdecydowanych zapowiedzi Madrytu, że w razie potrzeby użyje siły, by przywołać zbuntowany region do porządku. Wcześniejsze zapowiedzi, że niepodległość zostanie ogłoszona w ciągu 72 godzin od podania wyników referendum ustąpiły mglistych oświadczeniom, że może stać się to „w ciągu tygodnia”. Zwolennicy niepodległej Katalonii chcą więc wywrzeć nacisk na swój rząd, by postępował bardziej zdecydowanie. Przypomnijmy, że decyzja o przeprowadzeniu plebiscytu niepodległościowego została przegłosowana w katalońskim parlamencie 6 sierpnia 2017 roku. Centralne władze Hiszpanii na przemian wzbudzały strach i apelowały o rozwagę, zwracając jednocześnie uwagę na sprzeczne z hiszpańską konstytucją zarządzenie autonomicznych władz Katalonii. Katalonia jest najbogatszym regionem autonomicznym w Hiszpanii generującym około 20 % dochodu narodowego. 30 września policja wraz z Gwardią Cywilną skonfiskowała przetrzymywane w budynkach rządowych w Barcelonie przeznaczone do użytku podczas referendum oraz zarekwirowała część druków referendalnych. W barcelońskim porcie zacumowały wtedy dwa promy z ponoć dwoma tysiącami policjantów na pokładzie. Barcelona odebrała to jako represje ze strony Madrytu. Referendum jednak się odbyło, ale było utrudniane przez służby bezpieczeństwa Hiszpanii. Dzisiaj mija kolejny dzień, gdy sytuacja w Hiszpanii pozostaje w impasie, a ogłoszenie niepodległości przez władzę w Barcelonie, pomimo jego zapowiedzenia na ten tydzień, nadal stoi pod znakiem zapytania.

    http://wolnosc24.pl/2017/10/09/w-barcelonie-trwa-wielkie-odliczanie-na-wtorek-zapowiedziano-wielkie-manifestacje-czy-podawany-w-mediach-spolecznosciowych-termin-ogloszenia-niepodleglosci-jest-prawdziwy/
  • @trybeus 11:18:16
    Hiszpańskie media: Madryt użyje rozwiązań siłowych, jeśli Katalonia ogłosi niepodległość. Scenariusz jest gotowy. Według hiszpańskich mediów premier Mariano Rajoy nie zawaha się wydać polecenia wcielenia w życie rozwiązania siłowego w przypadku, gdy parlament kataloński ogłosi niepodległość prowincji.

    Wicepremier Hiszpanii, Soraya Saenz de Santamaria powiedziała w poniedziałek, że w sytuacji, gdy Katalonia ogłosi niepodległość- ta deklaracja “nie pozostanie bez odpowiedzi”. Hiszpańska prasa spekuluje, jakoby było to ostrzeżenie, którego adresatem jest Carles Puigdemont, przewodniczący Generalitat de Catalunya, czyli katalońskiego parlamentu oraz katalońscy deputowani. Wszak to od nich w głównej mierze zależy ogłoszenie-bądź nie-niepodległości tej hiszpańskiej prowincji. Puigdemont podczas wczorajszego wywiadu w lokalnej katalońskiej telewizji wyraził zdanie, że secesja jest „konsekwencją ustawy o referendum niepodległościowym„. W zeszłym miesiącu hiszpański Trybunał Konstytucyjny zawiesił ustawę katalońskiego parlamentu dotyczącą organizacji referendum niepodległościowego. Referendum jednak zostało zorganizowane przez władze Katalonii. Uczestniczyło w nim 43% uprawnionych do głosowania, z czego ponad 90% głosów było za samostanowieniem Katalonii. Hiszpańscy komentatorzy spekulują jakoby za słowami wicepremier Sorayi Saenz de Santamaria kryła się groźba zastosowania przez Madryt wobec Barcelony artykułu 155 konstytucji hiszpańskiej. W tymże artykule jest mowa o tzw. siłowym wykonaniu obowiązków.
    Oczywiście hiszpański rząd premiera Mariano Rajoya rozważa różne warianty i od kilku miesięcy analizuje możliwości rozwiązania sytuacji oraz zachowania integralności państwowej. Na początku października hiszpański rząd centralny skierował do Katalonii dodatkowe siły wojskowe. Między innymi jest to liczący dwadzieścia ciężarówek kontyngent logistyczny. Wcześniej, pod koniec września, wysłano w ten rejon około 10 000 funkcjonariuszy policji i członków Gwardii Cywilnej, których celem było zablokowanie plebiscytu niepodległościowego.

    Na łamach „El Pais”, hiszpańskiego dziennika, możemy dziś przeczytać:

    „Artykuł 155. konstytucji nigdy jeszcze nie został użyty, dlatego rząd przestudiował kilka innych opcji, które by uzupełniły jego zastosowanie. Znajdują się one w ustawach o bezpieczeństwie narodowym, a także o stanie alarmowym, wyjątkowym i wojennym”

    oraz

    „Na podstawie tego prawa wszyscy urzędnicy i policjanci wspólnoty autonomicznej zaczęliby podlegać bezpośrednio rządowi centralnemu”

    Zarówno w sobotę, jak i niedzielę ulice wielu hiszpańskich miast zapełniły się zwolennikami integralności terytorialnej Hiszpanii oraz porozumienia pomiędzy Madrytem i Barceloną.

    Ogłoszenie niepodległości przez Generalitat de Catalunya przekładane jest z dnia na dzień, a sytuacja nadal pozostaje napięta. Francja ogłosiła dziś, że nie uzna państwowości Katalonii, podobnie jak inne państwa europejskie.
  • @trybeus 11:18:16
    Katalonia ogłosi dziś niepodległość. Hiszpańscy komandosi przygotowani do przejęcia strategicznych obiektów. Carles Puigdemont, szef katalońskiego rządu potwierdził w niedzielę, że władze regionu zamierzają ogłosić jego niepodległość. Secesja ma być konsekwencją ustawy o referendum niepodległościowym. Deklaracja niepodległości, której my nie nazywamy „jednostronną” deklaracją niepodległości, jest przewidziana w ustawie o referendum jako konsekwencja jego rezultatów. Wypełnimy to, co mówi prawo – powiedział Carles Puigdemont w wywiadzie dla lokalnej stacji telewizyjnej TV3. Premier Katalonii wskazał, że pomimo upływu tygodnia od referendum niepodległościowego w tym regionie, rząd Mariano Rajoya nie zdecydował się na prowadzenie negocjacji ze zwolennikami secesji.
    Puigdemont przypomniał też o brutalnym potraktowaniu uczestników głosowania Według szacunków katalońskich służb medycznych łącznie w konfrontacji z hiszpańską policją i Gwardią Cywilną odniosło rany blisko 900 osób. W ocenie Puigdemonta rząd w Madrycie celowo unika dialogu z jego gabinetem i lekceważy dążenia Katalończyków do niepodległości. To, co się dzieje w Katalonii, jest rzeczywistością, czy im się to podoba, czy nie. Miliony ludzi poszły zagłosować, aby pokazać, że chcą decydować. Musimy o tym rozmawiać. Z kim mamy rozmawiać? Mobilizujemy się i stawiamy czoła policyjnej przemocy, ale nie po to, aby rozmawiać o jakiejś reformie modelu finansowania, ale o Katalonii – stwierdził Puigdemont. Wielu katalończyków boi się, że ogłoszenie niepodległości będzie początkiem wojny domowej. W sobotę i niedzielę setki tysięcy ludzi protestowały na ulicach hiszpańskich miast przeciwko planom secesji władz Katalonii od Hiszpanii. Zorganizowano też wiece poparcia dla dialogu pomiędzy rządami Rajoya i Puigdemonta. Najwięcej, ponad 350 tys. ludzi według policji, a ponad 900 tys. według organizatorów, uczestniczyło w niedzielę w manifestacji w Barcelonie.
    W Katalonii przebywają nadal odziały policji przysłane z Madrytu. Jest ich tak dużo, że całą logistyką zajmować się musi wojsko. Do regionu przysłano tez hiszpańskie jednostki specjalne. Oficjalny cel ich stacjonowania w Katalonii nie jest znany, ale przypuszcza się, iż ich zadaniem będzie opanowanie strategicznych miejsc w regionie, gdy ten ogłosi niepodległość.


    http://nczas.com/wiadomosci/katalonia-oglosi-dzis-niepodleglosc-hiszpanscy-komandosi-przygotowani-do-przejecia-strategicznych-obiektow/
  • @trybeus 11:18:16
    Europa boi się tej wizyty. Polskę odwiedzi wkrótce jeden z najbardziej znienawidzonych na Zachodzie polityków.

    http://nczas.com/wiadomosci/europa-boi-sie-tej-wizyty-polske-odwiedzi-wkrotce-jeden-z-najbardziej-znienawidzonych-na-zachodzie-politykow/
  • @RAM teraz zaczyna Andaluzja..
    Separatyści z Andaluzji za niepodległością. Lider ruchu separatystycznego Andaluzji Pedro Altamirano poinformował dziś, że 4 grudnia ten hiszpański region ogłosi niepodległość. Secesjoniści w przyszłym państwie andaluzyjskim widzą także część terytorium Portugalii oraz Maroka. Hiszpański pisarz Pedro Altamirano, który przewodzi andaluzyjskim separatystom z tzw. Narodowego Zgromadzenia Andaluzji (ANA), potwierdził w portugalskich mediach, że jego organizacja ogłosi 4 grudnia niepodległość regionu. Przyznał, że choć deklaracja ta będzie symboliczna, to “może być punktem wyjścia do tworzenia nowego tworu państwowego”.

    Według lidera organizacji ANA, w skład niepodległej Andaluzji wchodzić miałyby nie tylko tereny tej aktualnej autonomicznej wspólnoty Hiszpanii, ale również portugalskie Alentejo i Algarve, a także marokański region Rif.

    Na antenie lizbońskiego radia TSF Pedro Altamirano przyznał, że choć niepodległość będzie w pierwszych latach “wirtualna”, to jej symboliczne ogłoszenie zapoczątkuje pomysł na kraj, który w przyszłości będzie mógł wejść w skład innej formy państwowości.

    Na razie jest to koncept teoretyczny, opierający się na ideach filozoficzno-kulturalnych i braterskich relacjach. Nie można jednak wykluczyć, że kiedyś w przyszłości taki twór państwowy zostanie uznany dodał Altamirano.

    Szef andaluzyjskiej organizacji separatystycznej wyjaśnił, że powstanie nowego państwa na południu Hiszpanii i Portugalii uzależnione jest od rozwiązania problemu niepodległości Katalonii.

    Być może w przyszłości będziemy mogli cieszyć się wspólnym państwem na Półwyspie Iberyjskim, republiką federalną wszystkich narodów zamieszkujących ten region Europy powiedział Altamirano.

    Tymczasem portugalski ekspert ds. stosunków międzynarodowych Armando Marques Guedes uważa, że z pozoru nierealny pomysł na “wirtualne uniezależnienie” Andaluzji od Madrytu służy dalszej destabilizacji Hiszpanii.

    Jak powiedział Guedes, profesor geopolityki w portugalskim Instytucie Studiów Wojskowych (IESM), ogłoszenie przez andaluzyjskich separatystów daty deklaracji niepodległości zbiega się w czasie z możliwym ogłoszeniem we wtorek secesji Katalonii od Hiszpanii.

    Pomysł separatystów z Andaluzji nie znajdzie poparcia w Portugalii, ale może przyczynić się do dalszej destabilizacji politycznej w Hiszpanii. Pojawia się bowiem nowy front w konflikcie katalońskim i Madryt będzie musiał zareagować, aby zażegnać kolejny kryzys powiedział Marques Guedes.

    Ekspert zauważył, że informacja andaluzyjskich separatystów “wysłana w eter” jest przychylna walczącym o niepodległość Katalonii i może skłonić rząd centralny Mariano Rajoya do zmiany polityki wobec zwolenników secesji w tym regionie.

    Prędzej czy później Madryt będzie musiał rozmawiać z separatystami, których wcale nie jest tak mało w Hiszpanii. Rozwiązanie problemu z pozycji siły nie wchodzi w grę, gdyż rząd centralny nie dysponuje przecież nieograniczonym aparatem policyjnym podsumował Marques Guedes.

    Andaluzja to najludniejsza i druga pod względem powierzchni wspólnota autonomiczna w Hiszpanii. Znajduje się na południu kraju. Obejmuje większą część regionu historycznego o tej samej nazwie oraz pasmo górskie Sierra Morena. Graniczy na północy z Estremadurą i Kastylią-La Manchą, na wschodzie z Murcją, a na zachodzie z Portugalią.

    Źródło: PAP

    Ps...Niektórym to za karę chyba rozum odbiera. Dzielcie się, dzielcie - takie małe państewka będzie potem łatwo podbić. Znam chętnych do odbudowy kalifatu Grenady, tylko na to czekają! No tego to się nie spodziewałem, Andaluzja jest regionem na 3 miejscu pod względem ekonomii(za regionem Madrytu i Katalonią) także Hiszpania będzie miała problem z walką na dwa fronty i z brakiem hajsu.
  • @kula Lis 67 15:25:54
    Fallaci: Hiszpańska lewica, czyli od Marxa do Mahometa
    http://ram.neon24.pl/post/139806,fallaci-hiszpanska-lewica-czyli-od-marxa-do-mahometa
  • @RAM 15:41:45
    Europejskie elity chcą skapitulować, ale wielu chce walczyć!


    http://czashistorii.pl/wp-content/uploads/zolnierze_odyna_wolnosc24pl.jpg
    Żołnierze Odyna
    Nie wszystkim odebrało rozum. W brytyjskim dzienniku „Daily Mail” pod artykułem na temat wypowiedzi belgijskich polityków rozgorzała intensywna dyskusja, bynajmniej nie po myśli eurokratów. „Wy wszyscy, którzy głosowaliście na laburzystów albo konserwatystów przez ostatnie 30 lat, macie, co chcieliście. Głosowaliście za tym. To wasza odpowiedzialność. Nie ma usprawiedliwienia. Główne partie były otwarte na wspieranie masowej imigracji. To jest demokracja i macie wybór. Wybraliście więcej imigracji. Żyjcie z nią” napisał internauta. „Najgorsza rzecz, jaką możemy zrobić, to poddać im [imigrantom przyp. T.C.] nasze życie i kulturę!” napisał inny internauta. „W jaki sposób możemy »zrobić wroga« z kogoś, kto nigdy nie był przyjacielem?” pyta kolejny. Jeszcze jeden zastanawia się, czego innego można oczekiwać w sytuacji, kiedy politycy lekkomyślnie i beztrosko pozwalają, by niewyobrażalna liczba muzułmanów przyjeżdżała na nasz kontynent, z których większość hołduje całkowicie innym wartościom niż gospodarze. Brytyjczycy internauci zauważają, że pokojowa polityka pomoże zniknąć naszej rasie i kulturze, a zachodnia cywilizacja i chrześcijaństwo są skończone w Europie, bo słabi „liderzy” zdradzili je całkowicie. Jak napisał kolejny komentator, zarówno Belgia, jak i inne kraje europejskie mają wojska, które nie powinny siedzieć w koszarach i patrzeć, jak kraje europejskie znikają jeden po drugim pod flagą Państwa Islamskiego. Dodał, że Europa jest w wielkim niebezpieczeństwie i jest podbijana, bo we władzach mamy idiotów, którzy chcą być naiwnymi dobroczyńcami. Biorą sprawy we własne ręce. Ale gadanie i pisanie to nie wszystko. Oddolnie tworzą się spontaniczne grupy obrońców zachodniej cywilizacji. Szacuje się, że na Facebooku zarejestrowanych jest około 100 norweskich grup antyislamskich, takich jak Żołnierze Odyna (działający też w Finlandii czy Estonii), które mają około 25 tys. członków.
  • @RAM 15:41:45
    Europa kapituluje przed islamem!


    http://czashistorii.pl/wp-content/uploads/mUZULMANIE-W-rZYMIE.jpg


    Wygląda na to, że „elity” rządzące w Unii Europejskiej kapitulują przed muzułmanami. Godzą się już na to, że tak będzie, i co gorsze, chcą się przystosować do nowej sytuacji! „Europa Zachodnia zaczyna sobie uświadamiać, że się zbisurmaniła, ale… nie chce z tym walczyć, tylko się przystosować!” – napisał na Facebooku red. Tomasz Sommer.

    Podczas przesłuchań w Parlamencie Europejskim w związku z atakiem terrorystycznym w Brukseli Koen Geens, belgijski minister sprawiedliwości z partii Chrześcijańscy Demokraci i Flamandowie, powiedział, że liczba praktykujących muzułmanów już wkrótce przekroczy liczbę praktykujących chrześcijan w Europie, dodając, że nie wynika to z faktu, iż jest za dużo muzułmanów, ale powodem jest to, że chrześcijanie w mniejszym zakresie praktykują swoją wiarę.

    „Europa nie zdaje sobie z tego sprawy, a to staje się rzeczywistością – powiedział minister Geens przed Komisją Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego, dodając, że Unia Europejska musi sobie zdać sprawę z faktu (dostosować się), że nastąpiło przesunięcie w populacji”.

    Multi-kulti über alles
    Z kolei Jan Jambon, belgijski wicepremier i wiceminister spraw wewnętrznych z konserwatywnego Nowego Sojuszu Flamandzkiego, stwierdził, że „najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić, jest zrobienie wroga z islamu”, gdyż muzułmanów w małej Belgii jest około 600-700 tysięcy.

    „Jeśli zrobimy wroga z tych wszystkich ludzi, to naprawdę stworzymy problemy – powiedział Jambon. – To z nimi [terrorystami – przyp. T.C.] musimy się uporać, a całą resztę muzułmanów musimy przeciągnąć na naszą stronę, aby nie działali przeciwko nam – podkreślił”.

    Wcześniej Jambon był oskarżony o wywoływanie napięć wśród muzułmańskiej społeczności w Belgii, kiedy powiedział, że „znaczna część muzułmańskiej społeczności tańczyła, kiedy ataki [na lotnisku i w metrze w Brukseli – przyp. T.C.] miały miejsce”. Jednak kiedy wypowiedź spotkała się z krytyką ze strony innych ministrów i polityków opozycji, Charles Michel, premier Belgii, wziął stronę ministra Jambona.

    Premier Michel przyznał, że do Rady Bezpieczeństwa Narodowego rzeczywiście napłynęły informacje o wyrazach poparcia dla terrorystów, którzy zaatakowali w Brukseli. – Mogę potwierdzić, że były wyrazy poparcia dla tych ataków – zaznaczył premier Michel, zastrzegając jednak, że takie poparcie wyrażała tylko niewielka mniejszość. – Nie wolno tego generalizować ani tuszować – podkreślił. Jambon oskarżył także muzułmańskich mieszkańców brukselskiej dzielnicy Molenbeek o atakowanie policji podczas antyterrorystycznej operacji. Rzucali kamieniami i butelkami w policję i media podczas aresztowania Salaha Abdeslama [podejrzanego o ataki terrorystyczne w Paryżu – przyp. T.C.]. To jest prawdziwy problem – powiedział.
  • @RAM 15:41:45
    Deklaracja paryska to głos w obronie Europy. Ratujmy nasz świat, zanim nie będzie za późno!

    https://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/10/10/820/365/88dcbb5b6b6c4688a1ace702b9bb47a9.jpeg

    W internecie można już przeczytać deklarację paryską – głos osobistości: intelektualistów i polityków z Europy zaniepokojonych ścieżką, którą podąża dziś nasz kontynent. To głos rozsądku przywracający do życia podstawowe pojęcia, wywrócone do góry nogami przez tyranię lewicowej ideologii i nawołujący do opamiętania, póki nie jest jeszcze za późno.
    Deklaracja paryska (jej tekst tutaj) jest oświadczeniem mniejszości – wśród sygnantariuszy znane nazwiska m.in. Roger Scruton, Ryszard Legutko czy Rémi Brague – ale reprezentującym większość, milczącą i zastraszoną w obliczu ideologicznego terroru narzuconego Europie przez lewicowe elity.
    „Prawdziwa Europa jest w niebezpieczeństwie. Wszystkie nasze osiągnięcia – narodowa suwerenność, opór wobec imperium, kosmopolityzm harmonizujący z obywatelską miłością, chrześcijański ideał dobrego i godnego życia, głębokie przeżywanie klasycznej spuścizny – wymykają nam się z rąk. Podczas gdy patroni fałszywej Europy konstruują swoją sztuczną religię powszechnych praw człowieka, my tracimy nasz dom.”
    Tracimy nasz dom, ponieważ jego fundamenty zostały już poważnie naruszone. Jego miejsce zajmuje „fałszywa Europa” zbudowana na gruncie nowego, narzuconego przez liberalną lewicę zespołu wartości, a narzędziem, które służy budowie tego nowego gmachu jest wielokulturowość będąca wyrazem niewiary w wyjatkowość europejskiej cywilizacji. To projekt w swojej naturze bolszewicki, który niszczy dorobek wielu pokoleń, a jednocześnie kruchy i nietrwały ponieważ nie opiera się na spoiwie, jakim jest sięgająca setek lat wstecz wspólna przeszłość i kultura.
    Rozpadająca się Europa staje się dziś łatwym celem. Najeźdźcą są tu wrogowie Zachodu, z jednej islamiści, a z drugiej – próbujący upiec własną pieczeń na tym ognisku Putin. Gdzieś w oddali majaczą jeszcze Chiny, póki co przyglądające się rozwojowi wydarzeń. Najeźdźcy mają już swojego konia trojańskiego, różniącego się od tego z Troi tym, że nawet nie musieli go podstępnie przepychać za bramy Europy. On tam był od dawna. Zamieszkali w nim wrogowie wszystkiego, co zdołała zbudować zachodnia cywilizacja. Przeciwnicy religii i rodziny, wyznawcy obcych kultur i sfrustrowanych mniejszości, które nie mogą się pogodzić z tym, że są mniejszością, zwolennicy cenzurowania wolnej myśli oraz pisania od nowa podręczników do historii i literatury, relatywiści wszelkiej maści. Gdy rozpoczęła się inwazja „uchodźców” szeroko otworzyli im bramę, posługując się frazesami o wolności, która przestanie być cokolwiek warta, jeśli odmówimy jej innym.
    Otóż jest dokładnie odwrotnie, jeśli zgodzimy się na najazd obcych kultur, to narazimy nasze bezpieczeństwo i wolność na szwank, bo wolność w warunkach zagrożenia jest fikcją. Czy możliwy jest wolny wybór, gdy ktoś przykłada nam nóż do gardła? Tak, ale tylko wtedy, jeżeli nam życie niemiłe.
    Aby uniknąć takiego scenariusza potrzebne jest przywrócenie właściwych proporcji między tym, co własne, a tym, co obce. Sześć lat temu Szwajcarzy w referendum opowiedzieli się za zakazem budowy minaretów przy meczetach, tłumacząc, że minarety nie mają charakteru religijnego, lecz stanowią wyraźny symbol polityczno-religijnych roszczeń do władzy, co stawia pod znakiem zapytania podstawowe prawa obowiązujące w tym kraju. Czy taki zakaz jest niestosowny? Owszem, tak samo jak niestosowny jest zakaz posiadania chrześcijańskich symboli religijnych na terytorium Arabii Saudyjskiej lub tamtejszy zakaz poruszania się odcinkami autostrad przeznaczonymi wyłącznie dla muzułmanów.
    Oczywiście Arabia Saudyjska może stanowić na swoim terytorium własne prawa, tak samo jak i my w Europie mamy prawo do ochrony naszej kultury i tożsamości. Ktoś powie: ależ nic złego się nie dzieje, nasza kultura i tożsamość nie są na razie zagrożone, po co ten apokaliptyczny ton? Ano dlatego, że w tej sprawie trudno mieć zaufanie do politycznych elit Europy, które założyły na siebie ideologiczny knebel polit-poprawności. Nikt z nas, obserwując problemy z asymilacją odmiennych kultur we Francji, Niemczech czy Skandynawii, nie życzyłby sobie podobnych konfliktów we własnym kraju. Bo choćby sama demografia wskazuje, że starcia międzykulturowe czy międzyreligijne w Europie będą się raczej nasilać niż zanikać. Jeśli nawet nie za naszego życia to za życia naszych dzieci. A skoro zasada odpowiedzialności za przyszłe pokolenia – jak uczy lewica – niezaprzeczalnie obowiązuje w kwestii globalnego ocieplenia, to z pewnością nie inaczej jest ze współistnieniem różnych kultur.
    Sygnatariusze deklaracji paryskiej piszą, że multikulturowe mogą być wyłącznie imperia. To prawda. Amerykanie – których państwo może z uwagi na globalne interesy uchodzić za współczesne imperium – są społeczeństwem wielokulturowym. Jednak zdołali oni zapewnić sobie lojalność większości przyjezdnych wobec obowiązujących tu praw. Warunkiem pozostania w Ameryce jest bowiem nie tylko poszanowanie reguł, ale także lojalność wobec nowej ojczyzny. Tego wszystkiego w rozdartej różnymi interesami Europie nie ma. Nie ma przede wszystkim jednej tożsamości europejskiej, nie ma aktu założycielskiego, do którego można się odwołać, nie jest nim bowiem traktat z Maastricht, ani traktat lizboński, nicejski ani żaden inny. Jeśli bowiem nawet akty te odwołują się w jakimś stopniu do wspólnych europejskich korzeni, to i tak każdemu Europejczykowi bliższa jest tożsamość lokalna.
    Być może narastająca wojna z wojującym islamem doprowadzi do przesilenia, które zdoła zerwać pęta politycznej poprawności. W tej chwili jednak absurdalny strach przed fatwą ze strony liberalnej lewicy uniemożliwia prowadzenie polityki, która byłaby odpowiedzią na stojące przed Europą zagrożenia. Wydaje się wręcz, że europejskie elity bardziej obawiają się etykietki „ksenofoba” niż czających się islamistów.
    Niewykluczone więc, że obecny projekt europejski zakończy się niepowodzeniem. Przede wszystkim dlatego, że okazał się on mało odporny na ideologiczne zacietrzewienie. Kryzys imigracyjny unaocznił niezdolność do wypracowania wspólnego stanowiska, niezdolność, za którą winę ponoszą głównie pełniące przywódczą rolę w Unii Niemcy. A obecne elity europejskie, które z powodów ideologicznych ciągle nie potrafią podjąć we własnym gronie dyskusji w obliczu realnych zagrożeń, nie są już w stanie zapewnić obywatelom ani bezpieczeństwa ani wolności.
    Deklaracja paryska jest głosem w obronie Europy. Bo bezpieczeństwa, jakie daje wspólnota, nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie samodzielnie. Jeśli uda się zniszczyć tę wspólnotę, stracimy poczucie bezpieczeństwa. A jego utrata kończy się zwykle również utratą wolności.

    autor: Konrad Kołodziejski


    Ps..Niestety już za późno. Już niedługo muzułmanie zrównają z ziemią wszelkie zabytki w Europie! A książki spalą....
  • @kula Lis 67 15:25:54
    Pytanie, czy w Andaluzji rozchodzi się ten sam koszerny smrodek...

    A wyglądało tak pięknie, w sumie "zryw narodu", a tu ups, garbate nosy...
    I jak tu nie być / zostać antysemitą?
  • Miech żyje Krym! Niech żyje Dombas!
    Tak jak nowohebrajski Izrael, nowolitewska Litwa i nowoukraińska hajdamacja kozacko chazarska.
  • @laurentp 17:16:21
    Co Tusk miał na myśli? Szef RE przedstawił się premierowi Katalonii jako "członek mniejszości etnicznej i regionalista"..


    https://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/10/10/825/360/ffc9e946080241ac803ecbc37ed60d30.png


    Szef Rady Europejskiej Donald Tusk zaapelował we wtorek do przywódcy Katalonii Carlesa Puigdemonta, żeby nie podejmował decyzji o ogłoszeniu niepodległości regionu. Kilka dni temu poprosiłem premiera Hiszpanii (Mariano) Rajoya, żeby poszukał rozwiązania problemu bez użycia siły, żeby szukał dialogu, ponieważ siła argumentów jest zawsze lepsza niż argumenty siły. (…) Dziś apeluję do pana, aby respektować (…) porządek konstytucyjny i nie ogłaszać decyzji, która mogłaby sprawić, że taki dialog będzie niemożliwy powiedział Tusk w Brukseli, zwracając się do premiera Katalonii.
    Apeluję do pana nie tylko jako szef Rady Europejskiej, ale jako osoba, która mocno wierzy w motto UE: zjednoczeni w różnorodności. (Apeluję) jako członek mniejszości etnicznej i regionalista, jako człowiek, który wie, jak to jest być uderzonym policyjną pałką, jako były premier wielkiego, europejskiego kraju. W skrócie - jako ktoś, kto rozumie i czuje argumenty oraz emocje wszystkich stron zaznaczył.
    Zdaniem Tuska różnorodność nie powinna i nie musi prowadzić do konfliktu, którego konsekwencje byłyby złe dla Katalonii, Hiszpanii i całej Europy. Puigdemont jeszcze we wtorek, o godz. 18, ma wystąpić w parlamencie Katalonii i omówić obecną sytuację polityczną. Niektórzy komentatorzy spodziewają się, że katalońscy deputowani popierający secesję mogą wówczas proklamować niepodległość regionu. Według regionalnego rządu katalońskiego w referendum niepodległościowym z 1 października, uznanym przez władze Hiszpanii za nielegalne, 90,18 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością regionu; w plebiscycie wzięło udział ok. 2,28 mln osób spośród 5,3 mln uprawnionych. Premier Hiszpanii Rajoy zapowiedział, że w przypadku jednostronnego ogłoszenia niepodległości przez Katalonię może tymczasowo zawiesić autonomię regionu - zdarzyłoby się to po raz pierwszy od czasów przywrócenia demokracji w Hiszpanii. Rząd mógłby odwołać się do nigdy wcześniej niewykorzystywanego art. 155 hiszpańskiej konstytucji. Pozwala on na „przyjęcie niezbędnych środków, by zobowiązać (region) do przymusowego przestrzegania obowiązków” wynikających z konstytucji.
    as/PAP

    Ps...A na podniebieniu, ma czarną swastykę. Zawsze mówił, że Polska to nienormalność, złodziejskość, oszukańczość i POdłość to normalność.. "Co Tusk miał na myśli?" - jest mniejszością niemiecką? Skoro tak, to dlaczego szefował polskiej partii? Dlaczego ta menda żydoszwabska nie mówiła nic o swoim pochodzeniu przed wyborami, to dlatego tej mendzie polskość szkodzi i przeszkadza!!!! Jak to mówi p.Michalkiewicz - Adolfina położyła krzyżyk na ryżego chuja, wiec on teraz nie bardzo wie do kogo należy i z kim ma się identyfikować. To za Tuska czyli za rządów PO-PSL kazali policji pałować i strzelać gumowymi kulami do Polaków idących w Marszach Niepodległości. Ten człowiek nigdy nie czuł się Polakiem, jak można było go wybrać premierem Polski, kto go wybierał ? Głosował na niego motłoch warszawski. Podobno ponad 200.000. Żydoszwaba Tuska należy uznać za osobę nie pożądaną i nie wpuszczać do Polski choćby błagał na kolanach. Do Merkel won. Bardzo cienki członek. Słabo podrażniał ścianki niemieckiej macicy. Strzeż nas Panie od takich tfu... wyzwolicieli od żydokomuny, którzy z NRD-wskiej żydokomuny się wywodzą.
  • Bardzo dobry wpis.
    Hiszpania potępia codzienne zbrodnie syjonistyczne popełniane na Palestyńczykach, no to Hiszpania ma za swoje. Pozdrawiam autora.
  • @laurentp 17:16:21
    Polecam wszystkim portal prowadzony prze mego szwagra mieszkającego w Tarnowie http://www.tarnowiny.info/
  • @laurentp 17:16:21
    Madryt daje Katalonii pięć dni. Hiszpański rząd dał pięć dni szefowi katalońskich władz Carlesowi Puigdemontowi na wyjaśnienie, czy ogłosił niepodległość regionu - podała agencja EFE, powołując się na oficjalne źródła. Termin ten mija w poniedziałek.
    Według źródeł, w wezwaniu, które rząd w Madrycie wysłał dziś Puigdemontowi, napisano, że jeśli potwierdzi on secesję, to będzie miał czas do czwartku na skorygowanie swego stanowiska i uniknięcie uruchomienia artykułu 155 hiszpańskiej konstytucji. Artykuł ten umożliwia zawieszenie autonomii regionu.

    Tymczasem premier Hiszpanii Mariano Rajoy odrzucił w środę możliwość negocjacji, by rozwiązać kryzys wokół Katalonii. Wezwał regionalne władze w Barcelonie do przestrzegania prawa i skrytykował "bajki" opowiadane przez katalońskich separatystów.

    Nie istnieje możliwość mediacji między prawem demokratycznym a nieposłuszeństwem, a bezprawiem
    - podkreślił Rajoy w hiszpańskim parlamencie, Kongresie Deputowanych, przedstawiając swój punkt widzenia na temat sytuacji w Katalonii. Wczoraj katalońscy separatyści podpisali deklarację wzywającą inne państwa do uznania "republiki Katalonii".

    Czytaj więcej: Separatyści z Katalonii spuścili z tonu. I „zawiesili” odłączenie się od Hiszpanii

    http://niezalezna.pl/205590-separatysci-z-katalonii-spuscili-z-tonu-i-zawiesili-odlaczenie-sie-od-hiszpanii

    Rajoy ocenił, że "ani jeden kraj na świecie" nie wziął na serio referendum ws. niepodległości Katalonii, które odbyło się 1 października

    Źródło: niezalezna.pl, PAP
  • @RAM 22:46:28
    Protest milczącej większości w Barcelonie. Nawet jeśli przyjąć jako prawdziwe mało wiarygodne liczby podane przez katalońskich separatystów, jakoby w nielegalnym referendum zorganizowanym 1 października głosowało ponad 40 proc. uprawnionych, z których 90 proc. miało głosować za niepodległością, daje to niecałe 35 proc. wszystkich mieszkańców Katalonii, których uznać można za zwolenników niepodległości. Tymczasem w ostatnią niedzielę Katalończycy masowo wyszli na ulice Barcelony, aby zamanifestować przywiązanie dla jedności Hiszpanii i sprzeciw wobec działań separatystów. Według barcelońskiej policji miejskiej było ich 350 tys., a według organizatorów 900 tys. Mimo to separatyści chcą ogłosić jednostronnie niepodległość regionu. Choć bez przerwy zasłaniają się demokracją, nie zamierzają się przejmować wolą większości. Jedno im się udało: nabrali wiele międzynarodowych mediów, mówiąc o ponad 800 Katalończykach ranionych przez policję i Guardia Civil. Tymczasem liczby, którymi dysponuje katalońska służba zdrowia, mówią tylko o czterech rannych przyjętych do szpitala 1 października w związku z działaniami hiszpańskich służb.

    http://niezalezna.pl/205666-protest-milczacej-wiekszosci-w-barcelonie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031