Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
196 postów 407 komentarzy

Trump, zmierzch oligo-"demokracji" i powrót świata narodów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Demokracja jest synonimem oligarchii. Jakikolwiek kandydat czy formacja polityczna zagrażające establishment'owi (dzisiejsi "populiści") będą niezwłocznie likwidowane – nawet wtedy, gdyby ich działania były zgodne z praktykami konstytucyjnymi..."

 

 

Trump, rebelia elit i kryzys demokracji amerykańskiej
 
 
Trump, la ribellione dell’élite e la crisi della democrazia americana
 
 
 
 
 
Federico Dezzani       21 luty 2017        tłum. RAM
 
 
 
 
 
 
Możemy powiedzieć, że tzw. "normalność" należy do przeszłości, albo - używając sformułowania bardziej precyzyjnego – że pojęcie określające to, co uważa się za "normalne" – zostanie w nadchodzących latach z pewnością zweryfikowane i poszerzone.
 
 
A to dlatego, że po 70 latach niepodważalnej hegemonii - liberalny, "demokratyczny" i anglocentryczny system euro-atlantycki, wszedł w nieodwracalny kryzys – co może doprowadzić do realizacji bezprecedensowych scenariuszy, kiedyś całkowicie niewyobrażalnych.
 
 
Pogłębiająca się coraz to bardziej rozbieżność pomiędzy  élite  (liberalną, globalistyczną i interwencjonistyczną) i bazą wyborców zrodziła ruchy "populistyczne" (narodowe, protekcjonistyczne, izolacjonistyczne), które  strukturze  post -1945 zadały co tylko podwojny cios, tj. Brexit i elekcję Donalda Trumpa (i po którym wysoce prawdopodobne jest zwycięstwo Marine Le Pen w wborach francuskich).

 
 
Imperium angloamerykańskie dezintegruje się miesiąc po miesiącu, ciągnąc w niebyt pewniki należące już do przeszłości.
 
 
Było rzeczą całkowicie nieprzewidywalną, że w Białym Domu pojawi się prezydent znajdujący się w jawnej opozycji do oligarchii atlantyckiej, jak również, że USA staną sie przedmiotem tych samych strategii, jakie one same używały do destabilizacji wrogów zewnętrznych i nieposłusznych prowincji, tj. skandali medialno-prawnych, rewolucji kolorowych, wojny psychologicznej, itp.
 
 
Absolutną nowością jest fakt, iż liberalny establishment amerykański zmuszony jest do toczenia wojny domowej w swym własnym kraju – po to by stłumić rebelię "populistyczną", kwestionującą jego supremację. Cóż, jeżeli wojna sroży się w sercu imperium – łatwo sobie wyobrazić, że sytuacja na peryferiach zrobi się już wkrótce jeszcze bardziej chaotyczna i konfliktowa. (...)
 
 
 
 
Pojedynek pomiędzy Hillary Clinton i Donaldem Trumpem przedstawia starcie dwóch diametralnie przeciwnych wizji rzeczywistości – co poświadczyła zresztą brutalność kampanii wyborczej – usiłowania bezprecedensowych delegitymizacji przeciwnika i dysocjacja partii republikańskiej w stosunku do własnego, oficjalnego kandydata.
 
Wokół Hillary Clinton skupił się establishment finansowy, liberalny i globalistyczny – należący do grupy Bilderberg i Komisji Trójstronnej, sterujący Unią Europejską i NATO, propagujący dziką globalizację i należący do miliarderów z Silicon Valley, pragnący jedynego rządu światowego – ten sam, który w jesieni ubiegłego roku był gotów wciągnąć Zachód w wojnę z Rosją, aby tylko utrzymać supremację angloamerykańską.
 
 
U boku Trumpa zbierają się natomiast narodowcy amerykańscy, którzy podobnie jak w przypadku Brexit'u buntują się przeciwko establishment'owi, uważając go za obcy element w organizmie kraju. Sa to ludzie, którzy stracili na deindustrializacji USA, działacze "old party", patrioci sprzeciwiający się "rozcieńczaniu" Stanów Zjednoczonych w jakiejkolwiek strukturze ponadnarodowej, paladyni amerykańskiej wyjątkowości, przeciwni społeczeństwu zglobalizowanemu.
 
 
 
Wokół Trumpa gromadzą sie również siły zewnętrzne, bedące w konflikcie z establishmentem liberalnym. Jest Rosja Putina, świadoma, że wybór Hillary Clinton oznaczał wojnę oraz prawica izraelska Benjamina Netanyahu, zdenerwowana wrogością administracji Obamy i niezwykle wrażliwa na rosnące wpływy Moskwy na Bliskim Wschodzie (a także ze względu na wzrastajacą ilość osób rosyjskojęzycznych zamieszkałych w Izraelu).
 
 
 
Podsumowując, mamy do czynienia z czymś w rodzaju przymierza pomiędzy "narodowcami" zjednoczonymi wspólną wrogością do establishmentu liberalnego i globalnego, widzianego jako zagrożenie tak dla USA, jak i Rosji czy Izraela.

 
 
 
Tu należy zauważyć, że ze względu na ogień zaporowy przygotowany przez demokratów, neocon, znaczące mass-media, potentatów ekonomicznych, ONZ i Watykan - wejście Trumpa do Białego Domu bez interwencji izraelskiego Likud'u – byłoby niezmiernie trudne.
 
 
"Populistyczne" zwycięstwo Trumpa jest tak wielkim szokiem dla establishment'u , że oligarchia atlantycka całkiem zwyczajnie nie akceptuje go. Powtarza się więc do upadłego, że głosowanie powszechne dałoby wygraną Hillary Clinton, próbuje się delegitymizacji nowego prezydenta, sugerując iż jest sterowany z Moskwy, usiłuje sie pokazać administrację jako nielubianą i dyletancką, oraz szczuje się przeciwko niej na uniwersytetach oraz zachęca do buntów ulicznych. 
 
 
 
Wychodzi na jaw to, czego ekonomiści, socjologowie i historycy włoscy domyślali się w wieku XX, tj. że demokracja jest synonimem oligarchii i że jakikolwiek kandydat czy formacja polityczna, które mogłyby zagrozić establishment'owi (dzisiejsi "populiści") będą niezwłocznie likwidowane, nawet wtedy, gdyby ich działania były zgodne z praktykami konstytucyjnymi.

 
 
 
 
Pozycja USA nieuchronnie spada  – Stany Zjednoczone nie są już więcej oligarchią spójną i monolityczną na podobieństwo Wenecji w epoce dożów, czy wiktoriańskiej Anglii – ukierunkowanych swymi celami na zewnątrz – ale krajem rozrywanym porachunkami, wojnami i zemstami prywatnymi – całkowicie zaabsorbowanym konfliktami wewnętrznymi.
 
 
USA ześlizgują się do poziomu Włoch, w których działania rządów od niepamiętnych czasów paraliżowane są przez mass-media i sądownictwo realizujące polecenia z zewnątrz, albo do poziomu Brazylii, w której prawowity prezydent Dilma Roussef  został odsunięty od władzy za sprawą bezkrwawego zamachu przygotowanego przez sędziów i CIA, lub też do poziomu Ukrainy, w której równie prawowity prezydent Wiktor Janukowicz został obalony przez rewoltę uliczną, wznieconą przez tajne służby atlantyckie.

 
 
Oczywiście to nie Donald Trump jest odpowiedzialny za niebezpieczną retrogresję kraju, ponieważ  jego program pragnie odbudowy dobrobytu i potęgi USA, przehulanych w okresie globalizacji i lekkomyślnych awantur militarnych.
 
 
Regresji winien jest sam establishment atlantycki, który dziś identyczne haniebne narzędzia – których używał dotychczas do destabilizacji swych wasali i wrogów – kieruje przeciwko własnej ojczyźnie. (...)

 
 
 
Fakt, że administracja Trumpa wygląda na zaimprowizowaną, dyletancką i niepopularną jest dziełem głównych mass-mediów anglosaskich (od których na zasadzie kaskady są uzależnione media europejskie). (...)
 
 
Efektem współpracy Washington Post z CIA jest artykuł z 9 lutego, który spowodował dymisję ex-generała Michaela Flynn'a – doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, oskarżonego o ukrywanie swych "kompromitujących powiązań z Rosjanami".

 
 
 
National security adviser Flynn discussed sanctions with Russian ambassador, despite denials, officials say
 
 
 
Natomiast we współpracy Wall Street Journal i CIA powstał artykuł z 16 lutego, w którym relacjonuje się, iż wywiady amerykańskie obawiają się, że informacje dostarczane do Białego Domu mogą być przekazywane innym krajom.
 
 
 
 
Spies Keep Intelligence From Donald Trump on Leak Concerns
 
 
 
 
Dziełem sędziów amerykańskich i Departamentu Stanu jest zawieszenie dekretu anty-imigranckiego po to by podciąć skrzydła co tylko powołanej administracji.
 
Na koniec, wynikiem akcji dobrze znanej siatki organizacji pozarządowych i aktywistów liberalnych są rozruchy uliczne przeciwko nowemu prezydentowi. Mowa tu o środowisku "kolorowych rewolucji", używanych według własnego widzimisię przeciwko tzw. europejskim "rusofilom", "dyktatorom" bliskowschodnim i amerykańskim "faszystom".
 
 
 
 
  
  
 
Gdyby liberalny etablishment amerykański był w posiadaniu niepodważalnego dowodu w sprawie współpracy Trumpa z Rosją, czy też faktycznej ingerencji Kremla w wybory prezydenckie, byłby go ujawnił już kilka tygodni temu – albo podczas kampanii wyborczej. Tego rodzaju dowód nie istnieje, co potwierdza fakt, iż CIA – pracując nad sprawą dzień i noc – zdołała sporządzić jedynie  dossier  dotyczące rzekomego rosyjskiego ataku informatycznego na partię demokratów.
 
Jest to oczywiście za mało by móc domagać się upragnionego impeachment'u Trumpa i zastapienia go bardziej wiarygodnym dla oligarchii wiceprezydentem Mike'em Pence – drugoplanowym neocon'em. Potrzebny jest dowód solidny i nie do odparcia, który można byłoby przedstawić Kongresowi – a do tego zawartość kilku teczek wypełnionych w Langley (siedziba CIA) jest zupełnie niewystarczająca. 
 
Oto dlaczego Trump jest tak bardzo ostrożny w "odmrażaniu" relacji z Moskwą – jakikolwiek nierozważny ruch prezydenta może stać się pretekstem do oskarżenia go o zdradę, co będzie pierwszym krokiem w kierunku impeachment'u. (...)
 
 
 
 
 
Według najbardziej optymistycznego scenariusza: 4 lata prezydentury Trumpa, które co tylko się rozpoczęły będą miały przebieg taki, jak jej pierwszy miesiąc, czyli będą nieustanną konfrontacją pomiędzy Białym Domem i mass-mediami, pomiędzy Gabinetem Owalnym i CIA, pomiędzy władzą wykonawczą i sądowniczą – pomiędzy Trumpem i establishment'em. W takim przypadku USA zostaną sparaliżowane, co zresztą stałoby sie z każdym innym krajem poddanym długotrwałej destabilizacji. Wszystkie energie zostaną skierowane na front walk wewnętrzych, a kadencja Trumpa przekształci się w morderczą nieustanną kampanię wyborczą, majacą na celu wybory prezydenckie w roku 2020.
 
 
Natomiast podług scenariusza najbardziej pesymistycznego: gdyby establishment doszedł do wniosku, że tak Donald Trump jak i "populizmy" sa zjawiskami majacymi przed sobą solidną perspektywę rozwoju i zakorzenienia się społeczeństwie amerykańskim – może zintensyfikować swe działania.(...)

 
 
W tego rodzaju sytuacji oligarchia atlantycka - przerażona widokiem nadchodzącej "ery populistów" - zacznie grać w sposób brutalny, używając schematów zastosowanych podczas realizacji tzw.  regime change,  tak jak miało to miejsce a Egipcie w roku 2011, lub na Ukrainie w roku 2014. W ten sposób kolorowa rewolucja w USA stałaby sie rzeczywistością, ze wszystkiego tego możliwymi konsekwencjami, takimi jak wojna domowa o niskiej intensywności, ogłoszenie stanu wyjątkowego i eskalacja przemocy.

 
 
 
Opisane wyżej hipotezy jeszcze 2 lata temu były całkowicie niewyobrażalne. Pojawiły się dzięki szybkiemu rozpadowi porządku liberalnego, a także za sprawą zdeterminowania oligarchii atlantyckiej jak chodzi o obronę własnych interesów –  za wszelką cenę, włącznie ze skazaniem USA na chaos.

 
 
Jeżeli amerykańskie elity finansowe – kosmopolityczne i z natury wywrotowe –  poczują się zagrożone – mogą bez jakichkolwiek skrupułów zaatakować USA i spowodować bezprecedensową "amerykańską wiosnę". 
 
 
 
 
Zwrócenie się Stanów Zjednoczonych ku swym własnym problemom wewnętrznym oraz chwilowa dekoncentracja oligarchii atlantyckiej w stosunku do spraw europejskich dają europejskim "populizmom" i tzw. "grupie z Koblencji" sposobność, której nie należałoby przegapić.

Działania europejskich ruchów narodowych nie są jedynie czynnikami wspierającymi poczynania administracji Trumpa, ale razem z nimi tworzą całość.(...)
 

 
Jest rzeczą oczywistą, że demontaż NATO, czy reintegracja Rosji do kompleksu państw europejskich, likwidacja niebezpiecznych konfliktów takich jak Syria czy Ukraina nie może zaczynać się z inicjatywy prezydenta USA, któremu nieustannie grozi impeachment ze strony Kongresu. Biały Dom będzie mógł jedynie akceptować i wspierać decyzje idące w tym kierunku, opracowane przez rządy europejskie.

 
 
Dlatego rzeczywisty początek polityki zagranicznej Donalda Trumpa mógłby mieć miejsce wraz z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi we Francji i ewentualnym zwycięstwem "populistki" Marine le Pen, będacej anty-UE, anty-NATO i prorosyjskiej.

 
 
"Podwójny skoordynowany atak, tak z zagranicy jak i od wewnątrz" (jak wyraził się sam Romano Prodi) na strukturę euro-atlantycką zostanie w takiej sytuacji w pełni zrealizowany i europejscy "populiści" dowiedzą się, że stawiając na Donalda Trumpa nie popełnili błędu.
 
   
 
 
  ***
 
 
 
Federico Dezzani – ekonomista, bloger

 
“Classe 1984, laureato in economia all’Università di Torino, appassionato di motociclismo, ho aperto questo blog per seguire l’evolversi del panorama nazionale ed internazionale. Una guerra è in corso, un conflitto del XXI secolo, e si combatte a colpi di derivati finanziari, kalashnikov e media: uno scontro senza limiti né confini”.

 
 
 
 
 
 
Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych.

 

 
 
 
 

KOMENTARZE

  • zmierzch oligo-"demokracji"
    .
    Niestety reforma jest konieczna, ponieważ szybkie i precyzyjne liczenie maszyn cyfrowych, ośmiesza zły system obliczenia demokracji na palcach:)
  • Mika Brzezinski:Nasza praca to kotrolowanie tego co ludzie mysla.
    https://news.grabien.com/story-brzezinski-our-job-control-exactly-what-people-think
  • CIA przestala wysylac bron dla ISIS i wyplacac im zarobki.
    https://www.youtube.com/watch?v=-UZWTExkLqs
  • @ Autor
    5* za wpis.

    Zapytam wprost: Czy Pana zdaniem zrobią zamach na Trumpa?
  • @staszek kieliszek 21:31:55
    Nie wiem jakim trzeba być kołkiem, żeby rościć sobie prawo do kontroli nad ludźmi - jednak zasada "Tak - tak, nie - nie" jest najlepsza.

    Ukłony
  • RAM
    Zli biora sie niezle do pracy. Nadal na sile lansuja Emannuela Macrona, cwaniaczka od Rotchildow. Robia rewizje w biurze Front National i szukaja przestepstw - podobno Marine Le Pen placila pracownikom FN z funduszow UE... Czyli po polsku mowiac szukaja "hakow" na Marine Le Pen .
    http://www.msn.com/fr-fr/actualite/france/assistants-parlementaires-la-cheffe-de-cabinet-de-marine-le-pen-mise-en-examen/ar-AAneaVa?li=BBoJvSH
    https://www.youtube.com/watch?v=1LTcuXwdGYs
    https://www.youtube.com/watch?v=w7NghCEQ-t0
  • @Jasiek 22:04:39
    do postu został dołączony link, który mi uciekł..

    https://youtu.be/90mKkGdlAxs

    każde zło i każda zbrodnia są możliwe niestety.. oby nie doszło do tego..
  • @babaraba 22:23:31
    bo to wszystko droga baborabo nie jest wcale polityka ... :)))

    na świecie trwa coś w rodzaju ostatniej rundy meczu pomiędzy złem i dobrem..
  • @RAM 22:31:33
    Zaczynam wierzyc w to, ze faktycznie nie chodzi tu wcale o dobro jakichkolwiek narodow, lecz o zapanowanie zla...Najgorsze jest to, ze owe "narody" ( np: francuski) ida na rzez jakl te przyslowiowe barany Panurga ..
    .https://www.youtube.com/watch?v=rbI03LRdFWA

    https://www.youtube.com/watch?v=6JMB9GKB8jw

    https://www.youtube.com/watch?v=c2KtU7P5DCk
  • @babaraba 22:41:26
    Z Francji juz od dawna nic madrego nie wychodzi.W roku 1799 zakonczyli rewolucje i wprowadzili idiotyczny system metryczny.I tak do konca swiata beda obok siebie 2 systemy a inzynierowie beda musieli marnowac swoj czas na przeliczanie z jednego w drugi.Mechanicy beda musieli miec 2 komplety narzedzi itp.Czas to pieniadz.Chcialbym miec ten czas(pieniadze) jaki zmarnowalem na to przeliczanie.Szatanski pomysl.
  • 5*
    5* - za trafną diagnozę schyłku imperium USA.

    Nie podzielam jednak opinii o nacjonalistycznych pobudkach D.Trumpa i jego otoczenia.
    D.Trump nie jest kandydatem niezależnym. Reprezentuje jedną z dwu syjonistycznych, żydowskich partii USA. Żydowska finansjera nie dopuściłaby do władzy człowieka, który wyeliminowałby ją z politycznej gry.
    Trump reprezentuje to żydowskie skrzydło w USA, które dąży do zachowania własnej pozycji, ale rozumie, że nie może pełnić roli hegemona i musi się wycofać z wielu obszarów, w tym prawdopodobnie z Europy.
  • @staszek kieliszek 23:08:00
    Wydaje mi sie, ze jezeli chodzi o przeliczanie, to raczej anglosasi zostali przy skomplikowanym systemi "stop" i innych detali. Jezeli zas chodzi o slawetna "rewolucje" 1789 roku, to nie Francuzi ja zainicjowali, lecz jak i pozniej, inne narody dali sie wciagnac w spirale krwawych rozliczen oraz wojny domowej. Czyli barany Panurga, wyglodzone i zbuntowane wyprowadzono na "zer" , zeby rozprawily sie z "przekleta" arystokracja" - i wyczyscily droge do wladzy wiadomej nacji !!
    Skad my to znamy ???
  • @babaraba 22:41:26
    ludzkie życie nie ma wymiaru jedynie fizycznego.. w takiej perspektywie wszystko wygląda zupełnie inaczej niż się wydaje..

    to coś jak wsiąść do samolotu po zachodzie słońca.. na ziemi jest ciemno.. ale gdy samolot nabiera wysokości jego wnetrze zalewa wspaniałe słońce .. choć pod skrzydłami widać ziemię i morze czarne i ponure..


    "Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat"
  • @Rzeczpospolita 23:12:05
    jak ktoś coś zaczyna rozumieć to nie jest tak źle! ... ;))) ... to jest zupelnie niezły początek..
  • @babaraba 23:15:58
    otóż to, ludzie często nie odróżniają kamienia od ręki..
  • @RAM 23:18:18
    Osobiscie od dawna jestem przekonana, ze to co sie dzieje obecnie nie zadecyduje o losach ludzkosci. Zawsze trzeba miec nadzieje i postepowac zgodnie z naszym sumieniem. Przyznam, ze w skorumpowanej, zislamizowanej Francji trudno zyc uczciwie i zgodnie z naszym chrzescijanskim sumieniem. Mozna, lecz ludzi uczciwych omija kariera oraz zaszczyty. Zas cwany rzytek typu Romana Polanskiego jest na swieczniku siedioramiennej osmiornicy...
    Pozdrawiam
  • @Jasiek 22:04:39
    http://thesaker.is/a-former-mossad-officer-predicts-that-trump-will-be-impeached-on-grounds-of-treason/
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 23:34:29
    Wielce prawdopodobne, ze oskarza Trumpa o cos. Nie wazne o co.O cokolwiek. Oficjalnie zreszta nawoluja do jego zamordowania.
  • W Kaliforni potop.Pozalewane domy, samochody, drogi, ewakuacje.
    Tama w Oroville w niebezpieczenstwie.Ponizej mieszka 1/2 miliona ludzi.Nad ta tama jest 9 mniejszych , ktore juz sa wypelnione do wierzchu.3 fronty atmosferyczne zblizaja sie do Kaliforni i bedzie wiecej deszczu.Temperatura wzrasta i snieg w gorach zacznie sie topic.HARP?Tylko patrzec a zaczna obwiniac za to Trumpa.
  • @Jasiek 22:04:39
    Pozwolę się "wciąć". wchodząc w słowo....

    Amerykańscy prezydenci stawali się ofiarami zamachów jedynie wtedy, gdy naruszali interes banksterów.

    A więc - jeżeli Trump będzie się "miał na baczności" i "nie przekroczy granicy, której przekraczać nie wolno", to...

    Czytałem, że jest na tyle bystry, by nie rezygnować z własnej wieloletniej ochrony, jak gdyby słabo ufając "swojemu" państwu i ochronie wystawianej przez Secret Service.
    Pozdrawiam.
  • @Docent zza morza 09:17:23
    O swieta naiwnosci.Dzis mozna zabic czlowieka z odleglosci bez sladu.Ochrona do niczego.Ambasador Rosji w ONZ tak wlasnie zmarl kilka dni temu.
  • @Docent zza morza 09:17:23
    "Pozwolę się "wciąć". wchodząc w słowo...."

    Serdecznie zapraszam :-)

    Zawsze to jakiś pozytyw z tą własną starą ochroną. Oby tylko kogoś z tej ochrony nie przekupili lub nie szantażowali.
    Myślę, że bajzel w USA to także słabsza kontrola szkopów z ich strony. Abramsów nie zdążyli nawet przemalować, tak szybko jechali do Polski. Wątpię, żeby im tak było spieszno na spotkanie z Ruskimi. Ale szkopskie leopardy jakoś powstrzymali - "wschodnia" flanka zablokowana. Już widziałem filmik jak ćwiczą nimi kasowanie protestów z fiatem 126p w tle....
    Niezależnie od tego czy Szanowny Rzeczpospolita ma rację, że DT reprezentuje jedną z syjonistycznych opcji w USA czy nie, to bajzel tam Polsce nie służy.

    Serdeczności.
  • @staszek kieliszek 09:47:37
    "Dzis mozna zabic czlowieka z odleglosci bez sladu."

    Ale oddana ochrona zmniejsza prawdopodobieństwo sukcesu takiej operacji. To wymusza zaangażowanie większych środków, a zatem zwiększa prawdopodobieństwo wykrycia.

    Ukłony
  • @RAM 23:25:50
    Odbrązowienie otoczenie Trumpa konieczne, aby nie popaść w złudzenie nadziei będącej matką głupich:

    Ekipa Trumpa. Panowie miliarderzy.

    https://izborsk-club.ru/12494
  • Autor
    "Wychodzi na jaw to, czego ekonomiści, socjologowie i historycy włoscy domyślali się w wieku XX, tj. że demokracja jest synonimem oligarchii i że jakikolwiek kandydat czy formacja polityczna, które mogłyby zagrozić establishment'owi (dzisiejsi "populiści") będą niezwłocznie likwidowane, nawet wtedy, gdyby ich działania były zgodne z praktykami konstytucyjnymi".

    "demokracja jest synonimem oligarchii" w praktyce, a w poprawnym rozumieniu tych słów - przeciwieństwem lub alternatywą.
    Stąd się biorą i te "niezwłocznie likwidowania" populistów zagrażających oligarchi, czyli działania antypolityków i konglomeratu zbrodni - tajnych służb, mediów, sądów i - po naszemu mówiąc: seryjnych samobójców, pancernych brzóz i sędziów Tulejów.

    Takim właściwym synonimem oligarchii to jest republikanizm. Pytanie więc czemu mówią "demokracja" a nie "republikanizm"?

    Czy nie dlatego, że tak jest im przerzucać odpowiedzialność za swoje zbrodnie na narody? A po co?

    Czyż nie po to, żeby je "za to" niszczyć, wywłaszczać z ich dóbr wspólnych, rozpraszać, zniewalać i depopulować? A po co?
    Czyż nie po to, żeby oligarchia panowała już niepodzielnie? A więc żeby był "rząd światowy i NWO?

    Może więc to, że Trump jest pronarodowy ma wciągnąć naród amerykański i liczne zapatrzone w USA narody w śmiertelną dla nich rozgrywkę?
    Tylko jaki ludzie mają wybór - większe zło satanistów od Clintonów i Obamów?
    A więc oba wyjścia śmiertelnie złe - czyli matrix?
  • @RAM 23:27:28
    W.Prezydent USA Mike Pence w roli zamiatacza na kirkucie. Czekamy tylko na to, że i w Polsce nastąpi taka prowokacja i polscy podcieracze pobiegną na kierkuty, aby tam pokutować i zamiatać, modlić się do Yaweha, przepraszać i potępiać. Pierwszym, który powinien złapać za miotłę i szuflę powinien być Duda Andrzej co oczywiste. http://www.gazetawarszawska.com/images/pencecemetarystlouis.jpg Modlitwa do Yaweha daje moc przy zamiataniu
    Vice President Mike Pence rolled up his sleeves and joined in cleanup efforts Wednesday at a vandalized Jewish cemetery outside St. Louis, the latest in White House outreach after weeks of silence about harassment of Jewish communities. Pence, accompanied by Missouri governor Eric Greitens, who is Jewish, made an unannounced visit to Chesed Shel Emeth cemetery, where more than 150 headstones were toppled over the weekend. The vice president, tweeted afterwards: “MO’s people are inspiring the nation w/ their compassion for the Jewish community. Thank you for showing the world what America is all about.” Governor Greitens, standing next to Pence and speaking through a bullhorn, told volunteers at the synagogue, “we are going to demonstrate that this vile act of desecration is not who we are.” Speaking earlier at a Caterpillar plant in Fenton, Missouri, Pence denounced denounced “vile” attacks on Jewish sites “in the strongest possible terms”. His comments came a day after President Donald Trump made his most forceful statements against anti-Semitism yet, which critics have panned as too little, too late. Some Jewish groups like the Anne Frank Center for Mutual Respect in New York have blasted Trump’s late response to attacks on Jewish sites as “crumbs of condescension.” “When President Trump responds to Antisemitism proactively and in real time, and without pleas and pressure, that’s when we’ll be able to say this President has turned a corner,” director Steven Goldstein wrote on Facebook Tuesday. “This is not that moment.”
    http://forward.com/fast-forward/363916/vp-mike-pence-helps-restore-vandalized-jewish-cemetery/ https://youtu.be/w6ZkTU-dLX0 https://youtu.be/CaGS0Yp6Fg0

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031