Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
369 postów 949 komentarzy

GEOPOLITICA & DINTORNI – Włoski punkt widzenia

RAM

Prezydenci mordercy i ich drony

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Wielkie miasto z wysoką żelazną wieżą, płonie – ale sprawili to jego mieszkańcy, a nie ci, którzy przyszli ze wschodu. Wyraźnie widzę, że miasto zniszczone jest aż do fundamentów".

 


Hollande – morderca i Paryż w płomieniach

 

HOLLANDE E’ UN ASSASSINO, E PARIGI IN FIAMME

//www.maurizioblondet.it/hollande-un-assassino-parigi-fiamme/

 

 

 

Maurizio Blondet   22 październik 2016   tłum. RAM

 

 

 

Jak się okazuje, francuski prezydent  Hollande uważa się za Obamę i dlatego nakazał wykonanie co najmniej 4 ukierunkowanych zabójstw. Wśród nich – somalijskiego przywódcy ugrupowania  Al-Shabaab – Ahmeda Godane.

 

Ahmed Abdi Godane

https://en.wikipedia.org/wiki/Ahmed_Abdi_Godane

 

Co więcej – Hollande opowiedział o wszystkim, dwójce dziennikarzy przygotowujących książkę noszącą tytuł  «Un président ne devrait pas dire ça» - upamiętniającą zasługi jego prezydentury.

 

 

«Un président ne devrait pas dire ça» : ce livre empêchera-t-il François Hollande de se présenter ?

https://francais.rt.com/opinions/27626-president-ne-devrait-pas-dire-ca-francois-hollande

 

Na jego rozkaz – osoby do wyeliminowania zostały zlokalizowane przez  DGSE (wywiad zagraniczny), po czym dane przekazano amerykańskim dronom, które wykonały wyrok.

 

To, co jest do zauważenia, to fakt, że  Francja – w przeciwieństwie do USA – uznała  Międzynarodowy Trybunał Karny (art. 52-2 Konstytucji), z czego wynika, że prezydent Francji może być pociągnięty do odpowiedzialności za zarządzenie wykonania wyroku śmierci na osobach, które nie zostały postawione w stan oskarżenia, nie przeprowadzono wobec nich jakiegokolwiek dochodzenia, nie został wytoczony proces przeciwko nim i nie posiadały obrońcy.  Jako że wydarzenia miały miejsce podczas konfliktu zbrojnego (wojska francuskie znajdowały się w pobliżu) – mogą one być zakwalifikowane jak zbrodnie wojenne. (...)

 

Na wynurzenia Hollande'a zareagował natychmiast ex-leader lewicowy  Jean-Luc Mélenchon, który w wywiadach stwierdził:  "Mam nadzieję, że prezydent zaprzeczy temu, co zostało napisane w książce, ponieważ za zabójstwa ukierunkowane  odpowiada się przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym"

 

 

Natomiast  Pierre  Lellouche, poseł z ramienia  LR, oświadczył, że Hollande -  "ma do czynienia z artykułem 68", który mówi  o odwołaniu głowy państwa – "w przypadku niedopełnienia swych obowiązków w sposób otwarcie niezgodny z jego mandatem".

 

Lellouche zganił Hollande'a mówiąc:  "Jest rzeczą nie do pomyślenia, że prezydent Republiki i zwierzchnik sił zbrojnych – staje się komentatorem - w czasie rzeczywistym -  jak najtajniejszych decyzji, dotyczących użycia sił zbrojnych?". Jak można zauważyć, poseł nie zarzucił Hollande'owi bycie zabójcą, ale jedynie wypaplanie sekretów państwowych.  "W sposób oczywisty - Hollande pogwałcił obowiązek zachowania tajemnicy" – dodał.

 

Rzeczywiście, trudno sobie wyobrazić, żeby czy to De Gaulle czy Mitterrand powierzał dziennikarzom krwawe tajne szczegóły "arcana imperii".

 

Najnowsza historia Francji jest prawdopodobnie pełna spraw nikczemnych (wystarczy przypomnieć sobie Indochiny, Algerię, czy inne operacje w Afryce), ale jak zostało to powiedziane wyżej – minimum, które jest wymagane od prezydenta, to to, by o tym nie mówił, aby nie wystawiał na widok publiczny swych wewnętrznych wątpliwości, emocji czy matactw. Natomiast książka o Hollandzie jest tego pełna.

 

Nie wiem, jaki obrót przyjmie sprawa. Jednakże sam fakt, że Hollande opowiedział o tych zbrodniach, bez zdania sobie sprawy z ciężaru faktów - ujawnia nie tylko podłość jego osobowości, ale ukazuje także  "styl rządzenia", jaki Ameryka w swej fazie terminalnej – za pomocą swego przykładu – przedstawiła nieistotnemu statyście u władzy w Paryżu – jako jak najbardziej możliwy do przyjęcia. Barak Obama – posiadający Pokojową Nagrodę Nobla – popełnił więcej zabójstw ukierunkowanych niż ktokolwiek inny – średnio 3 na dobę.

 

Zabójstwo  Bin Ladena w Abbottabad w Pakistanie, 2 maja 2011 – nie było bynajmniej tajemnicą - wprost przeciwnie. W Białym Domu –  Obama, Hillary Clinton, ministrowie i wojskowi – podczas bezpośredniej transmisji, śledzili na ekranie egzekucję, którą wykonywano na ich zamówienie z drugiej strony kuli ziemskiej.

 

Rząd amerykański, oficjalne był obecny podczas tych wielokrotnych zabójstw – Navy Seals zabili również trzech mężczyzn i jedną kobietę – osoby niewinne. Potraktowano to jako skutki uboczne, których nie ma co liczyć.  Od tamtej chwili, okazało się, że popełnianie zabójstw pozasądowych, jak również torturowanie i więzienie na czas nieokreślony – są procedurami, które"są dozwolone" i że rządy demokratyczne mogą je nakazywać i to wcale nie w tajemnicy, ale realizować je i mówić o nich swobodnie, bez ich ukrywania.

 

Stąd wzięły się okrzyki radości  Hilary Clinton na wieść o śmierci Kadafiego: "Przybyliśmy, zobaczyliśmy, on nie żyje", albo niedawne pogróżki szefów CIA, Pentagonu i ich oficerów w stosunku do Rosjan, mówiące o powrocie do domu rosyjskich żołnierzy w  "workach na zwłoki". Podobnie z treścią e-mail Hillary Clinton do Johna Podesty - zirytowanej po publikacjach  Assange - w którym Clinton pyta: "Czy nie mamy jakiegoś drona dla niego?"

 

To co zostało opisane jest  spontanicznością gangsterów, tak bardzo przyzwyczajonych do mordowania, że nie zdają sobie sprawy z tego, że jak tylko otworzą usta – demaskują się, pokazując, że należą do przestępczości zorganizowanej.

 

Rzeczą nową jest, że tego rodzaju  "moda" zaczyna rozpowszechniać się także w Europie i ma siłę oddziaływania na takie zera jak Hollande.  Na podstawie tego - możliwy jest dziś pomiar poziomu barbarzyństwa do jakiego Ameryka doprowadziła Zachód i co dalej nazywane jest demokracją.

 

Tenże sam Hollande, kilka godzin wcześniej chciał zaostrzenia sankcji wobec Rosji, oskarżając ją o "zbrodnie wojenne" w Syrii - nie posiadając na to jakichkolwiek dowodów i robił to z łatwością charakterystyczną dla zatwardziałych sumień nawykowych zbrodniarzy. To samo można powiedzieć o dziennikarzach mówiących o Syrii i ignorujących to, co dzieje się w Jemenie.

 

Obawiam się, że aktualne powszechne znieczulenie sumień - jest jednym z symptomów przygotowawczych do wojny. Można udowodnić, że podobne kolektywne zjawiska zaistniały w roku 1914 i w roku 1039.

 

Tak naprawdę, Hollande powinien martwić się o coś zupełnie innego niż Syria.  W nocy z 17 na 18 października, na Polach Elizejskich manifestowało pół tysiąca policjantów – przeciwko rządowi oraz przeciwko szefowi policji. Podobne demonstracje odbyły się w Marsylii, Tuluzie, Nancy – również podczas następnych nocy – były to manifestacje całkowicie nielegalne.

 

Policjanci sprzeciwiają się ich zwierzchnikowi, politykom oraz sędziom - za bardzo pobłażliwym w stosunku do przestępców. 

 

Agenci są nie tylko oburzeni, ale również przestraszeni. 8 października, w miejscowości Viry-Chatillon, na przedmieściu Essonne – 4 agentów pracujących przy kamerze monitoringu drogowego na jednym ze skrzyżowań, zostało napadniętych przez dużą grupę napastników, wyposażoną w butelki Mołotowa, mających wyraźny zamiar zabicia policjantów. W wyniku agresji, jeden z agentów zmarł, a stan drugiego jest bardzo ciężki wskutek odniesionych oparzeń.   

 

Jeden z ocalałych policjantów mówi: "Rozbili nam szyby w samochodzie, zablokowali drzwi, uniemożliwili kolegom wyjście z niego i na kolana wrzucili im butelki Mołotowa".

 

Od zakończenia lata, ilość ataków na policję przy pomocy butelek zapalających lub innych metod śmiercionośnych, nagle i gwałtownie wzrosła. Dotyczy to zarówno akcji protestacyjnych związków zawodowych, jak i lewicy, czy manifestacji separatystów lub rozruchów w banlieues.

 

Jak wyjaśnia adwokat  Thibault de Montbrial, specjalista w sprawach karnych i doradca rządowy ds. bezpieczeństwa wewnętrznego:  "Tego rodzaju zachowania stają się rutyną – w Lyonie, dwa tygodnie temu, z okazji manifestacji - 2 policjantów w cywilu zostało zidentyfikowanych i napadniętych przez około 20 osób".Ponadto, należy dodać, że sytuacja niebezpieczeństwa nie zanika dla policjantów wraz z zakończeniem służby".

 

13 czerwca,  w Magnaville, kapitan policji został zaatakowany nożem przez maghrebskiego islamistę. To była w chwila, po której podobne wypadki – prawie że nigdy nie przedstawione w mass-mediach - zacząły się gwałtownie intensyfikować. Policjanci zostają identyfikowani na ulicach, śledzeni, grozi się im i często są napadani.  Znajdują się w sytuacji ogromnego stresu psychologicznego, jako że każdy z nich zdaje sobie sprawę, że w każdej chwili może przydarzyć mu się coś strasznego"

 

Również nauczyciele są coraz to częściej atakowani, bici - także po twarzy - przez ich uczniów, szkoły zostają podpalane koktajlami Mołotowa a ich personel zastraszany.

 

Jak relacjonuje dalej  Thibault de Montbrial:  "Należy stwierdzić, że tak figura policjanta, jak nauczyciela i ogólnie mówiąc osoby będącej depozytariuszem władzy publicznej – absolutnie nie jest już więcej szanowana. Wprost przeciwnie – zauważa się dziś całkowity brak hamulców - jak chodzi o użycie przemocy w stosunku do policjantów i innych osób reprezentujących instytucje Państwa, tak będących na służbie, jak i poza jej godzinami. Istnieje coś w rodzaju wojny społeczeństwa z policją".

 

Kiedy pada pytanie, kto należy do społeczeństwa, o którym mówi -  adwokat odpowiada:  "Przemoc bazuje głównie na odchyleniach komunitarystycznych, także etnicznych, podsycanych niewiarygodną nienawiścią do Francji. Trzeba być ślepym, by tego wszystkiego nie dostrzegać oraz nie odczuwać niepokoju jak chodzi o spójność narodu".

 

Po manifestacji na Polach Elizejskich, policjanci zebrali się przed szpitalem Saint-Luis, gdzie przebywa ich poparzony Mołotowem kolega. Zaśpiewali Marsyliankę – jak żołnierze, którzy przeżywali walki w Indochinach, które dziś – zbrodnicze i oszalałe znajdują się w banlieues - świadomi, że są ostatnim hamulcem wobec przemocy totalnej i korpuskolarnej,  której nie można nazwać ani wojną domową, ani rewolucją, ani powstaniem – ale jest nienawiścią w formie pierwotnej do państwa i do rasy białej.

 

Jeden z policjantów w wywiadzie dla  Le Monde powiedział:  "Jesteśmy na kolanach, a kiedy zabraknie nam sił – w kraju zacznie się anarchia".

 

Cóż -waszemu apokaliptycznemu kronikarzowi przychodzą w tej chwili do głowy - słowa bawarskiego jasnowidza  Aloisa Irlmaiera (1894 - 1959):

 

"Wielkie miasto z wysoką żelazną wieżą płonie – ale sprawili to jego mieszkańcy, a nie ci, którzy przyszli ze wschodu. Wyraźnie widzę, że miasto zniszczone jest aż do fundamentów". (...)

 

 

 

***

 

 

przypominam ciekawy artykuł sprzed roku, mówiący o tym jak wygląda "praca" pilotów dronów...

 

 

Bunt pilotów dronów

 

Zachód bez obrońcy – razem z jego katami

L’Occidente senza katechon.E i suoi boia.

 //www.maurizioblondet.it/loccidente-senza-katechon-e-i-suoi-boia/

 

 

Maurizio Blondet     28 listopad  2015       tłum. RAM

 

 

 

 

Kilka dni temu czterej ex piloci dronów zatrudnieni  przez  Air Force napisali do prezydenta   Obamy list otwarty aby opisać horror programu zabójstw ukierunkowanych przy pomocy dronów, przez tegoż prezydenta zarządzony. Opisali w nim całą jego podłość i okrucieństwo.

 

Z ekranu komputera w Virginii zabijają ludzi w Afganistanie, Pakistanie, Iraku, robią to  z odległości tysięcy kilometrów. Uśmiercają przede wszystkim cywilów na podstawie przygotowanych list, opierających się na przybliżonych danych dostarczanych przez wywiad; często ci, których zabijają w sposób oczywisty nie mają nic wspólnego z terroryzmem islamskim.

 

"Drony są dobre do zabijania osób - ale nie tych właściwych.Aktualna rzeczywistość sprawia, że mamy wielokrotnie do czynienia z piętnastolatkami, którzy nie przeżyli jednego dnia bez drona nad głową, którzy widzą przemoc w swych krajach i radykalizują się. Rodziny zabitych chcą zemsty".

 

Piloci uzasadniają protest przytaczając przykłady nieskuteczności ich zabójstw. Mówią, że  system zabójstw ukierunkowanych stwarza więcej terrorystów i wyznawców islamu niż ich zabija. Ale podkreślają, że przede wszystkim - przemawiające do nich sumienie, sprawia, że staje się dla nich rzeczą odrażającą to, czym zajmują się w ciągu ich dnia "pracy", wpatrzeni w monitor.

 

Również dlatego, że w przeciwieństwie do pilota  myśliwca czy bombowca, widzą rzeź, którą realizują naciskając guzik. Na kolorowym ekranie widzą wykrwawiającą się kobietę w burce, albo też stary autokar lub pickup, które trafione - zapalają się, umierających ludzi, którzy jakoś dają radę wyjść z nich, ale upadają natychmiast, a z ich krwi tworzy się czerwone jezioro, zwęglone dymiące ciała, które pomimo tego poruszają się jeszcze chwilę. Prawdziwy pilot leci nad eksplozją, którą spowodował z prędkością 500 km na godzinę i na dużej wysokości; dron przelatuje nad masakrą z minimalną szybkością, prawie że zatrzymując się nad nią i przekazuje video, tego co się dzieje do biura w USA, na biurka z filiżankami kawy Starbucks.

 

Operatorzy dronów żyją w świecie, w którym zachęca się ich do gruboskórności,  w którym kultura instytucjonalna polega na odmówieniu bycia ludźmi tym, których widzi się na ekranie.  "Strzelanie do tych osób było czymś godnym pochwały, zachęcano nas do gorliwości w zabijaniu".  Michael Haas, jeden z pilotów powiedział, że został upomniany przez zwierzchnika, ponieważ będąc odpowiedzialnym za trening rekrutów odrzucił jednego z nich jako wg. niego  "spragnionego krwi".  Nie zdał sobie bowiem sprawy z tego, że to właśnie  "spragnieni krwi" są potrzebni!

 

Informacje na temat płaconych przez państwo katów i zabójstw pozasądowych nie są rozpowszechniane. Piloci są zobowiązani do milczenia tajemnicą wojskową, tyle że nie znajdują się na froncie.  Co rano "wychodzą z domu, po trzech minutach drogi wchodzą do metalowego pudła i nagle znajdują się w teatrze działań" w Afganistanie czy w Iraku. Czy to pilotując  Global Hawk, nieuzbrojony mega-dron zwiadowczy o wielkości Boeinga 747, czy też  Predator z bronią rakietową i działkiem. To jest ich praca. "Realizujesz twoje zlecenie, wychodzisz z pudełka i znowu jesteś w North Dakota". Jedynie kilka kilometrów od najbliższego Walmart-u i chińskiej restauracji. Problem w tym, że  "wracasz do domu, jesz kolację z twoją żoną i dziećmi, ale nic nie możesz im powiedzieć na temat tego, co dziś robiłeś". Jednocześnie jesteś w domu i jesteś mordercą z ramienia Pentagonu. Nikt cię o to nie zgani, wprost przeciwnie - w sposób automatyczny robisz karierę.

 

Jednakże z raportu Departamentu Obrony wynika, że "piloci w fotelach ergonomicznych" cierpią na zaburzenia psychiczne pourazowe w tym samym stopniu, co żołnierze w terenie, uwzględniając również ilość samobójstw. Czterej wyżej wspomniani piloci mówią o  rozpowszechnionym używaniu alkoholu i narkotyków wśród ich kolegów. Często narkotyzują się "solami kąpielowymi i marihuaną syntetyczną w celu uniknięcia ewentualnego testu antynarkotykowego".

 

Wielu z pilotów "leci" na ich misję w stanie odurzenia narkotycznego. Mówią, że jest im to potrzebne aby"ujarzmić rzeczywistość i wyobrazić sobie, że to nie ty jesteś tym, za którego sprawą dzieją się te rzeczy".

 

Również Haas uciekł się do alkoholu. Następny z czterech pilotów,  Brandon Bryant, zrezygnował w 2012. Opowiada dlaczego:  "Pewnego dnia naciskam guzik i widzę, że budynek wali się. W tym momencie wchodziło do niego jakieś dziecko, które zniknęło. Zapytałem kolegi obok mnie: 'Czy zabiłem to dziecko?' Wydaje mi się, że tak..."

 

Piloci mają na monitorze okienko przy pomocy którego mogą prowadzić "chat", wysyłać e-mail itd. Bryant napisał więc:  "Czy było to dziecko?" - "Odpowiedział mi na moje pytanie ktoś, kogo nie znam, ktoś siedzący w jakimś ośrodku dowodzenia nie wiadomo w jakiej części świata i obserwujący moją 'pracę': - 'nie, to był pies'. Ponownie obejrzeliśmy razem z kolegą rejestrację video. Jak mógł to być pies, jeżeli miał dwie nogi?".

 

 

Czterej piloci dronów to:  Michael Haas, Brandon Bryant, Cian Westmoreland e Stephen Lewis. Ich list otwarty wzbudził zainteresowanie różnych mediów, także  The Guardian przeprowadził z nimi wywiad.  Społeczeństwo amerykańskie wie zatem, czym zajmuje się ich demokratyczne państwo każdego dnia w ogrzanych lub chłodzonych biurach z automatem Coke w korytarzu. (...)

 

W USA natomiast czterem  pilotom dronów, którzy oskarżyli o zabójstwa ich państwo, zostały zablokowane rachunki bankowe i karty kredytowe. Nie mogą "ani sprzedawać ani kupować", jako że nie mają już więcej znaku Bestii na czole.

 

 

***

 

na koniec, równie ciekawy artykuł, opisujący niezwykły pod względem technologicznym dron, jaki niedawno pojawil sie nad Izraelem...

 

 

Alarm w Izraelu: tajemniczy dron narusza izraelską przestrzeń powietrzną.

 Israele in allarme: misterioso drone viola spazio aereo, lanciati tre missili, ma l’UAV non è stato abbattuto

//www.difesaonline.it/mondo-militare/israele-allarme-misterioso-drone-viola-spazio-aereo-lanciati-tre-missili-ma-luav-non

 

 

 Franco Iacch      18 lipiec 2016      tłum. RAM

                                            

"Pomimo trzech wystrzelonych pocisków rakietowych, nie udało się nam ani zestrzelić ani zidentyfikować drona, który kilka godzin temu naruszył naszą przestrzeń powietrzną".

 

Tego rodzaju dziwne oświadczenie wydały  Siły Obronne Izraela, zmuszone do wyjaśnienia zajścia mającego miejsce wczoraj po południu, kiedy to w kierunku niezidentyfikowanego drona wystrzelone zostały trzy pociski rakietowe.

 

Jedyną pewną informacją jest ta, że dron zbliżał się od terytorium Syrii. Po kilku sekundach od wykrycia drona nad wzgórzami Golan, Izraelczycy wystrzelili dwa przechwytujące pociski rakietowe  Patriot PAC−2, jeden po drugim, które jednakże nie dosięgły go.

 

Naczelne dowództwo wysłało więc F−16 w celu wyeliminowania zagrożenia, jednocześnie stawiając w stan gotowości bojowej wszystkie stanowiska obrony rakietowej w północnej części Izraela. Myśliwiec wystrzelił rakietę, ale i tym razem dron nie został trafiony. Wszystkie trzy próby wyeliminowania obiektu nie powiodły się.

 

Według izraelskich sił obronnych, dron mógł zostać wyprodukowany w Rosji. Obecnie wojsko stara się zidentyfikować cel inspekcji niezidentyfikowanej maszyny. Władze Izraela obawiają się, że dron został wysłany przez Hezbollah − walczący dziś u boku syryjskiego prezydenta Bashara Assada – w celu sfotografowania izraelskich manewrów wojskowych na wzgórzach Golan.

 

W przeszłości zdarzyło się już, że obrona powietrzna Izraela zestrzeliła nieprzyjacielskie drony latające nad wzgórzami Golan, ale fakt wczorajszy wskazuje na wzrastającą skuteczność zagrożenia. Jak się okazuje, drony są w stanie pokonać jedną z najlepszych istniejących na świecie tarcz obronnych, jaką bez wątpienia jest system izraelski.

 

Israel Air Force wyjaśnia, że  "dron został zauważony natychmiast po jego pojawieniu się, ale jakiekolwiek próby przechwycenia go okazały się daremne".  Izraelski sztab generalny prowadzi aktualnie dochodzenie wewnętrzne w celu ustalenia charakterystyki technicznej drona i okoliczności, które uniemożliwiły jego zestrzelenie.

 

To, co wydarzyło się wczoraj, potwierdza, że komuś udało się poczynić duże postępy w technologii UAV − z całym prawdopodobieństwem mamy do czynienia z dużym progresem w metodach ich ekranowania.

 

Można powiedzieć, że jeżeli tego rodzaju gap technologiczny miałby się z czasem pogłębić, przyszły rozwój sytuacji politycznej na świecie może okazać się całkowicie nieprzewidywalny.

 

Pomimo, że dysponują bardzo zaawansowaną technologią − izraelskie siły obronne nie były w stanie unieszkodliwić zagrożenia, jakim był zaledwie  jeden egzemplarz UAV.

 

Gdyby było doszło do ataku dywanowego − jakoże nad tego rodzaju technologiami pracuje się dzisiaj − izraelskie systemy  Iron Dome i  David’s Sling mogły okazać się w przechwytywaniu zagrożenia warstwowego, całkowicie nieprzydatne.

 

UAV - Unmanned Aerial Vehicle

https://en.wikipedia.org/wiki/Unmanned_aerial_vehicle

“Iron Dome”

https://en.wikipedia.org/wiki/Iron_Dome

“David's Sling”

https://en.wikipedia.org/wiki/David%27s_Sling

 

Tajemnicą pozostają także parametry drona. Wydarzeniu towarzyszy ekstremalna powściągliwość ze strony izraelskich sił obronnych, jednakże jeżeli mamy do czynienia z  dronem niskiej obserwowalności, Izrael może zostać zmuszony do rewizji swej strategii obronnej, a samo zajście potwierdza spory potencjał technologiczny, jakim dysponuje Hezbollah.

 

Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych.

 

KOMENTARZE

  • Ideologia mordu
    .
    „historia Francji jest ... pełna spraw nikczemnych”, jak zresztą każda historia. W szkolnych książkach historii jest tylko ocenzurowany wyciąg. Każdy reżym, nawet najbardziej demokratyczny, ma na swym koncie niezliczoność nikczemności i naprawdę nierzadko „bez wiedzy i zgody” osób obdarzonych znamionami władzy, tzw. służby mają swoje plany, które te osoby muszą realizować. Wszakże Hollande ze swym talmudycznym wyszkoleniem, na pewno nie miałby trudności zlecić mord.

    Egzekucja „2 maja 2011” została wykonana dla zaspokojenia tej samej żądzy mordu co opisana

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/jak-zrobic/

    nieważne, czy to był istotnie Bin Laden, czy inny ofiara. Pewne źródła donosiły zresztą, że Bin Laden nie był poszukiwany przez FBI za 911 „z braku dowodów”, istotnie nie ma żadnych dowodów na jego udział, poza wymysłem służb USA. Osoby obserwujące ten spektakl mordu, wielu agentów judejskich w UE, jak choćby Merkel

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/tekstzablo/#Merkel

    produkt judejskiej ideologii mordu, wpadły przy tym w ekstazę. Ci psychopaci, ewidentnie chorzy psychicznie, podejmują ponoć decyzję o wydarzeniach na świecie ?! To żyjemy w domu wariatów i wariaci zarządzają nim.

    „Bunt pilotów dronów ”

    Nie każdy z pilotów jest zawodowym mordercą, dotyczy to także Żydów. Gdzieś przed 10 laty donosiły media o buncie pilotów IFD, którzy odmówili wykonywania lotów egzekucyjnych w celu zamordowania wyznaczonych osób. Wywołało to pewne oburzenie w tym środowisku wychowanym od małego w ekstazie mordu ideologii judejskiej.

    Komentarz do sytuacji w Polsce:

    - https://www.youtube.com/watch?v=iF35z8JntfU

    także my jesteśmy zagrożeni tą ideologią mordu

    - https://www.youtube.com/watch?v=2JlqE5UYsa8
  • @Laznik 19:27:32
    Szef Wikileaks Julian Assange prawdopodobnie został zamordowany. https://www.monitor-polski.pl/wp-content/uploads/2016/10/Assange-fa%C5%82szywka-560x204.jpg Od kilku dni przebywający w Ambasadzie Ekwadoru w Londynie Julian Assange, nie kontaktuje się ze światem zewnętrznym. Prawdopodobnie zamordowała go aktorka Pamela Anderson, zatrutym jedzeniem. Jest też możliwość o aresztowaniu szefa Wikileaks, pojawiła się bowiem niepotwierdzona informacja o 8 policjantach wyprowadzających rano Assange’a z workiem na głowie z Ambasady. Ta opcja jest mało prawdopodobna. Informację o ‚”niebezpiecznym jedzeniu w Ambasadzie” zamieścił na Tweeterze Podesta. Sama Pamela Anderson przyznała, że Assange’owi nie smakowało jedzenie, które przyniosła, dodając że pod koniec jej wizyty stał się blady. Na zdjęciu (zob. link) zrobionym przed Ambasadą trzyma książkę z dziwną okładką – mężczyzny w garniturze z obciętym rękawem z przypiętymi gazetami. Do tego napis „GET A LIFE”, co może wiele znaczyć, łącznie z odebraniem komuś życia. Pamela otwarcie obnosi się z nienawiścią do Donalda Trumpa, jednocześnie twierdząc, że wielbi Assange’a. Tak uważa Jim Stone (link) i niestety, jest duża szansa, że ma rację. Informacje, które przekazują kryminalne media są fałszywe. I tak np. na Tweeterze pojawił się wpis rzekomo samego Assange’a ze zdjęciem (zob. link), na którym trzyma kartkę z napisem „keep fighting” (walczcie dalej). Zdjęcie jednak pochodzi z 2013 roku z kamery wysłanej do Ambasady Ekwadoru, gdzie przebywał Assange, przez dwóch szwajcarskich artystów. Kamera umieszczona była w przesyłce i nadawała rejestrowane przez nią obrazy co 10 sekund. Tego typu operacja psy-op świadczy o tym, że ktoś próbuje przekonać opinię publiczną, że Julian Assange żyje i ma się dobrze. Kryminalne media puściły ewidentną fałszywkę, że Assange milczy gdyż jego dostęp do internetu został zablokowany. Jest to oczywiste kłamstwo, bowiem mając roczny budżet wielkości pół miliona dolarów, Assange miał dostęp do wszelkiego rodzaju technologii, które umożliwiają łączność z internetem w praktycznie każdych warunkach (np. przez satelitę). I wcale nie musiał używać sieci Ambasady. Nie mówiąc o zwykłych telefonach komórkowych i telefonie Ambasady, przez które dałby znać, że żyje. Poza tym mógłby się pokazać na balkonie. Po co więc ten cyrk z ukrywaniem faktu, że Assange nie żyje? Chodzi o kontrolę Wikileaks, którą czytają miliony ludzi. Można ich w ten sposób oszukiwać, gdyż zdobyła sobie reputację wiarygodnej. Prawdopodobnie niedługo pokaże się sobowtór Assange’a który będzie działać na rzecz światowej mafii. Służyć może temu ratyfikowanie jego azylu, co właśnie ma obecnie miejsce. Zatem, można oczekiwać, że dubel Assange’a pokaże się już poza Ambasadą Ekwadoru. Może to jednak zająć sporo czasu, szczególnie, że szef Wikileaks zostawił po sobie sposób weryfikacji czy dane informacje pochodzą od niego, czy też nie, tzw. „klucze kontrolne” (checksum keys). Kolejnym dowodem na to, że Assange nie żyje będzie uwolnienie dwóch dużych zbiorów danych, z których mniejszy ma 3,6GB – zamieszczonych na Wikileaks jako ubezpieczenie życia Assange’a. Zapowiedzią uwolnienia szokujących informacji może być to co umieścił Martin Arthur Armstrong, były prezes Princeton Economics International Ltd., założyciel sieci, która w 1998 roku miała wartość 3 bilionów dolarów (!). Armstrong jest prawdopodobnie przedstawicielem grupy wpływowych Amerykanów, opozycyjnej wobec żydowskiej mafii. Na swoim blogu Armstrong Economics, zamieścił pdf-a z około 1500 linkami do Wikileaks. Zamieszczone informacje, niektóre tajne z baz FBI i DHS (Homeland Security), są bardzo groźne dla wielu światowych organizacji i rządów. Najnowsze pochodzą z 2009 roku, ale można oczekiwać kolejnej, nowszej serii.
    Pdf Armstronga jest tutaj: https://www.armstrongeconomics.com/international-news/north_america/2016-u-s-presidential-election/here-is-the-wikileaks-index-to-files/
    Jim Stone uważa, że głównym powodem dla którego sprzątnięto Assange’a było jego zaangażowanie w dyskredytowanie Hillary Clinton, która dla mafii żydowskiej jest ostatnią szansą ocalenia jej dominacji na świecie. W momencie gdy wygra Donald Trump zaczną się masowe aresztowania światowych zbrodniarzy – zrobią to amerykańskie służby, w których jest jeszcze wiele nieskorumpowanych pracowników i widząc co się dzieje z ich krajem przystąpili do aktywnego działania. Donald Trump reprezentuje właśnie tę grupę. http://www.zerohedge.com/news/2016-10-21/wikileaks-reveals-heavily-armed-police-gathering-outside-ecuadorian-embassy-london Oni a raczej Une/Eskimośki myślą, że utrzymają w tajemnicy swoje brudy. A tu zonk, wszystko będzie ujawnione i odkryte czy im Unym/Eskimośkom się podoba czy nie…Główny tekst bez odnośników do pliku mp3 https://zachowajto.pl/!2ucmj3893BIh/szef-wikileaks-julian-assange-prawdopodobnie-zostal-zamordowany-mp3
  • @
    KAŻDA "akcja powoduje reakcję".

    Dron o takiej wielkości, żeby mógł dostarczyć "odbiorcy" choćby 50-100g TNT jest możliwy do zbudowania W DOMU (a nawet są gotowce), kosztem max kilku tys zł...
    A taka ilość "dostarczona" do "konkretnego odbiorcy" wyśle go do innego świata ;P

    Ba, nawet jedno z ich "komputerowych serc" zaprojektował Polak :).

    Czy sprzęt o wielkości 0.5-1m, zbudowany z plastiku (głównie) można wykryć i unieszkodliwić "klasyczną bronią plot? "Myślę, że wątpię". "Siłani ludzkimi" też trudno, bo mają napęd elektryczny, więc tylko szum powietrza wokół wirników słychać.

    A osiągi? Przytoczę dane sprzed kilku już lat: prędkość kilkadziesiąt km/h, czas lotu kilkadziesiąt minut. Zasięg policzcie sami.
    I to tylko w przypadku 4/6/8 "copterów".

    Zasięgi osiągane motoszybowcami to dziesiątki km... Na wysokości setek metrów. Do obserwacji jak znalazł.
  • dlaczego zaśmiecasz
    .
    @kula Lis 66 20:49:10

    twymi odkryciami tę dyskusję ? Z tym śmieciem udaj się lepiej do "GW"na, ksywa Michnik, tam mają forum dla takich. Przy odrobinie szczęścia może cię nawet "GW"no opublikuje na papierze.
  • @laurentp 23:08:55
    A dlaczego 50-100g TNT.
    Są lepsze rzeczy.
    Wystarczy 0,5-1,0 g.
    Wówczas wystarczy sprzęt latający i poruszający się po terenie o wielkości 1-2 cm.

    Nie musi cały czas lecieć, może stanąć na pół dnia, np. pobierając energię, później dalej ruszyć i po przebyciu 20 km znowu stanąć, żeby uzupełnić zasilanie.
    Misja nie musi trwać kilku godzin - może trwać tydzień i być zabójczo skuteczna.

    A tak na marginesie.
    Aż strach pomyśleć, do czego to doprowadzi.
  • @AlexSailor 13:03:52
    Opisałem znane mi technologie i "dostępne w sklepie" (no, poza TNT ;p).

    Mikro drony to już mocno zaawansowana technologia, tak samo jak materiały wybuchowe o których wspominasz. Ale fakt, istnieją, komercyjnie dostępne są wielkości kilkunastu cm.

    Swoją drogą, w dzisiejszych czasach operator zaczyna być przeżytkiem...

    Jeśli(!) bramki WieśTrolla analizują SAME tablice rejestracyjne (a nie przesyłają obraz do analizy mocniejszym sprzętem), to dość łatwo wyobrazić sobie pocisk samosterujący... programowany ZDJĘCIEM celu, twarzy... GPS po wyłączeniu SA ma dokładność... metrów.

    A (znów sprzed paru lat) modele samolotów odrzutowych (elektryczne, a jakże) rozwijają dobrze ponad 100km/h...

    Przy tej prędkości pewnie by nie trzeba nawet "TNT", ostry dziób i trochę kurary ;p

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930