Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
378 postów 975 komentarzy

GEOPOLITICA & DINTORNI – Włoski punkt widzenia

RAM

Terror – moneta w porachunkach globalnych gangsterów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Uważna analiza aktów terrorystycznych w kontekście zajść na Bliskim Wschodzie prowadzi do zaskakujących wniosków – zupełnie innych od oficjalnie lansowanych...

 

 

Złapano terrorystę – 300 metrów od jego domu
 
Preso il terrorista. A 300 metri da dove abitava.
 
 
 
Maurizio Blondet   20 marzec 2016      tłum. RAM
 
 
 
Aresztowanie  Salaha Abdeslama wygląda na fałszywe. Miał być w Syrii, w oddziałach ISIS, nagle okazuje się, że znajdował się w brukselskiej dzielnicy, w której urodził się i mieszkał całe życie, tj. w  Molenbeek. A mówiono, że ma przyjaciół w Kalifacie…
 
Również 14 listopada 2015 − po tym jak razem z całą bandą jihadistów dokonał masakry w  Bataclanie i w  Caffè Voltaire,  a także po tej niedoszłej- na  Stade de France –  uciekał ze wspólnikami z Paryża do Molenbeek. Podczas trzech−godzinnej podróży, ich samochód  został zatrzymany przez policję w Cambrai, po czym puszczono ich wolno w kierunku Belgii, jakoże- jak mówi wersja oficjalna – osoby te nie były w tym czasie poszukiwane.
 
Podczas zatrzymania - Salah Abdeslam pozostawia  nawet policjantom swój adres zamieszkania w Molenbeek. Wynika z tego, że jest przywiązany do swej dzielnicy. Czemóż miałby wyjeżdżać do Syrii, kiedy nie zna tam żywej duszy?
 
W nocy, z 15 na 16 listopada 2015 policja lokalizuje Abdeslama w Molenbeek – ale w Brukseli nie można robić rajdów policyjnych w godzinach między 23 i 5 nad ranem, aby nie przeszkadzać ewentualnym sąsiadom – tak więc podczas poszukiwań następnego dnia - Abdeslama nie odnaleziono.

 
 
 
Jednakże stosunki między Francją i terrorystami islamskimi nie zawsze były tak konfliktowe. Wprost przeciwnie:
 
1 marzec 2012:  Rząd Syrii oświadcza, że została przechwycona  brygada złożona z 120 żolnierzy francuskich, zaskoczona na pomaganiu rebeliantom w regionie Homs. Wśród nich było - wg. Al Arahm − 18 francuskich oficerów, wg. TheTelegraph − 13;  walczyli u boku jihadistów i zostali pojmani, jednakże  Paryż zaprzeczył tym doniesieniom.
 
 
 
 
 
Kwiecień 2014:   Ambasador Syrii przy ONZ,  Bachar Ja’afari ponownie oskarża – w  ONZFrancję, relacjonując, że "podczas napadu na chrześcijańską osadę Sadniye zostali zabici wojskowi francuscy –  którzy stali na czele jednej z band Al Qaedy". Na zwłokach, odnalezionych przez żołnierzy Assada, odkryto wytatuowane na plecach flagi francuskie. Obecny przy oskarżeniu ambasador francuski Araud, nie zaprzeczył informacjom.
 
22 luty 2015:   Zostają przechwyceni przez wojska Assada następni oficerowie francuscy.
Admirał  Édouard Guillaud, szef sztabu przyznaje, że chodzi o "ex"−legionistów, natomiast francuski minister obrony  Jean-Yves Le Drian, w wypowiedzi dla Radio France potwierdza, że "ex" wojskowi francuscy walczą u boku jihadistów w Syrii. Rząd Assada oddaje przechwyconych Francji, gdzie zostają z honorami powitani przez francuskich generałów.

 
 
Dobrze poinformowany Thierry Meyssan − syn jednego z szefów francuskiego wywiadu wyjaśni potem:
 
"W styczniu 2014, Francja i Turcja uzbroiły Al Qaedę w celu zaatakowania "Emiratu Islamskiego w Iraku i na Wschodzie" −  (EIIL) – czyli przyszłego Państwa Islamskiego czy Daesh. W owym czasie chodziło o storpedowanie amerykańskiego planu stworzenia niezależnego Kurdystanu w Iraku i w północnej Syrii. Jednakże w wyniku porozumienia z maja 2014 z USA, Francja zaprzestała działań wojennych przeciwko EIIL. Przy pomocy bombardowań koalicji anty−Daesh, Paryż i Washington zadbały o odepchnięcie islamistów do wyznaczonej pozycji (Plan Wrighta), bez zadawania im znacznych strat".
 
Tak więc Francuzi pomagali Al Qaedzie przeciwko Daesh−owi, co nie podobało się Amerykanom, a potem tego zaprzestali. Być może dlatego, że:
 
jak relacjonowały media amerykańskie − w październiku 2014 – amerykański dron zabił jednego z ex wojskowych francuskich kierującego grupą  “Al Qaeda Khorasan” o nazwisku David Drugeon. Nie był on z pochodzenia islamistą – był natomiast ekspertem od materiałów wybuchowych. Wg. mediów amerykańskich Drugeon miał "posyłać aspirantów jihadzistów z Europy do Syrii". Tu można postawić pytanie – może kogoś także z Molenbeek?  Byłoby ciekawą rzeczą dowiedzenie się czegoś na ten temat, ale David Drugeon − francuski żołnierz zabity przez najwierniejszego sojusznika nie może nic na ten temat powiedzieć.
 
 
David Drugeon
 
 
24 maj 2014:   Bruksela – młody człowiek, w biały dzień, sprężystym krokiem wchodzi do Żydowskiego Museum przy Rue Minimes i z zimną krwią zabija 4 osoby. Dwie ofiary, tj. małżeństwo Emanuel i Miriam Riva, około piećdziesiątki – którzy, jak pisze o nich żydowski Tikkun Olam, 26 maja 2014 − "pracowali dla Mossadu"  − po czym zabójca wkłada karabin do przyniesionej z sobą torby i takim samym elastycznym krokiem wychodzi z budynku i skręca w Rue Haute.
 
Całe zajście trwało mniej niż 2 minuty, od 15.27.44 do 15.29.06, jakoże zostało zarejestrowane przez kamery monitorujące. Na rejestracji widać również mordercę z bronią – nosi kapelusz do golfa i ma na piersi umocowaną tanią telekamerę GoPro – tak jakby chciał lub musiał udokumentować wykonanie egzekucji swym przełożonym i mocodawcom.
 
 
Nemouche z przypiętą kamerą
 
 
 
Następnie osobnik ten wsiada w Brukseli do autobusu jadącego do Marsylii, gdzie po przebyciu 800 km, "przypadkiem" aresztuje go policja francuska. Albo pozwala się zaaresztować, razem z całym wyposażeniem torby, w której oprócz kałasznikowa ze składaną kolbą znajdują się rewolwer kal−38, maska przeciwgazowa, 330 nabojów, części zamienne do broni i telekamera GoPro użyta do sfilmowania i  tym samym dowiedzenia wykonania zabójstw. Ujawnione zostanie, że nazywa się on Mehdi Nemmouche, jest obywatelem francuskim pochodzenia algierskiego, zradykalizowanym w więzieniu.
 
W grudniu 2012 Nemmouche pojechał do Syrii (uprzednio składając wizytę w Belgii) gdzie walczył po stronie Al Nusra, następnie – po wcześniejszej podróży do Singaporu i Bangkoku − wrócił do Europy – i został odnotowany w Niemczech.
 
Są elementy w zachowaniu i uzbrojeniu Nemmouche'a, które sugerują, że nie jest on zwykłym terrorystą, ale żołnierzem grup specjalnych, który wykonuje zadanie, udokumentowuje je, po czym oddaje samego siebie i broń –nie w Belgii, ale we Francji, tj. tam gdzie znajdują się jego zleceniodawcy.
 
 
7 styczeń 2015: masakra w Charlie Hebdo
 
 
Dwóch mężczyzn wysportowanych i opanowanych masakruje całą redakcję gazety. Strzelają jak na zawodowców przystało – krótkie serie złożone z dwóch – lub trzech strzałów. Poczym terrorysci wsiadają spokojnie do czarnego citroena, którym przyjechali. Następnie kradną i zmieniają auto, mówiąc jego właścicielowi, że należą do jemenickiej Al Qaedy. Jednakże w porzuconym citroënie "zapominają" dowodu tożsamości i w ten to sposób dochodzi do identyfikacji uciekających braci Kouachi. 
 
 
Bracia Kouachi – w momencie gdy telewizja zaczyna o nich mówić – przestają być zimnymi zawodowcami i zaczynają uciekać gdzie popadnie,  pozostawiając za sobą ogromną ilość śladów. W końcu barykadują się w jednej z drukarni w Dammartin-en-Goële.
 
Rzeczą godną zauważenia jest fakt, że jedna z izraelskich telewizji  i24 jako pierwsza podaje dane personalne napastników – podaje je już od godziny 15, o wiele wcześniej od innych mediów. Także strona internetowa JSS (JSS oznacza nazwisko jej założyciela – Jonathan Simon Sellem) – żydowski web magazine podaje po francusku nazwiska dwóch poszukiwanych, zanim jeszcze zrobią to media francuskie.
 
 
Jonathan-Simon Sellem
 
 
 
Bracia Kouachi zostają zabici przez oddziały specjalne 9 stycznia, po godzinie 17 − gdy jest już ciemno. Rozkaz wydaje sam Hollande w trakcie trwającego innego ataku  w Paryżu – tj. tego na żydowski
supermarket Hypercacher, w którym po wcześniejszym zabiciu dwóch zakładników broni się afrykański terrorysta Ahmedy Coulibaly. Coulibaly zostaje zabity pod okiem rejestrujących zajście kamer, natomiast nikt nie dokumentuje tego, co dzieje się z braćmi Kouachi. Pomimo tego, władze zapewniają, że bracia umarli zgodnie z ich zamiarem, tj. "jako męczennicy" i zostali pochowani w tajnym miejscu.
 
 
Analizując wydarzenia - coś politycznie niepoprawnego zaczyna chodzić po głowie: czyżby atak na Charlie Hebdo był zemstą za zabójstwa w museum żydowskim w Brukseli – podczas trwającej bezwzględnej wojny między służbami "sojuszników"?  Być może bracia Kouachi zostali "wrobieni" w atak przez prawdziwych wykonawców masakry – przy pomocy  dowodu tożsamości jednego z nich – a ich mocodawcy, by ich ratować zostali zmuszeni do "poświęcenia" Coulibaly, zmuszając go do napadu na żydowski supermarket.
 
13 listopad 2015:  zamachy na Bataclan,  w caffè Voltaire i Stade de France. W dziwnym przypadku stadionu - trzej jihadiści zabijają jedynie siebie samych - poza stadionem i przed wyjściem z niego publiczności. Na stadionie znajduje się Hollande, oglądający mecz Niemcy – Francja, który podpisuje dekret o stanie wyjątkowym jeszcze przed masakrą w Bataclanie. Czwarty z jihadistów – Ibrahim Abdeslam, wysadza się siedząc przy stoliku w kawiarni. Również Ibrahim pochodzi z Molenbeek, gdzie prowadził bar, od nie dawna zamknięty z powodu odbywającego się w nim handlu narkotykami. Ibrahim był przestępcą małego kalibru – lubił alkohol, palił  haszysz - co  nijak ma się z byciem jihadistą−wahabitą. (...)
 
 
 
 
 
W Brukseli są:   NATO, UE i terror – wszyscy znajdują się w pobliżu
 
W międzyczasie, co poniektóre dzienniki belgijskie ironizują, mówiąc, że Abdeslam jest rekordowym uciekinierem –w przeciągu 3 miesięcy zdołał oddalić się jedynie 400 metrów, jakoże taka jest odległość między jego domem i mieszkaniem, w którym go znaleziono.I jest to odległość zaledwie 300 metrów od miejsca, w którym policja zgubiła jego trop 4 miesiące temu.
 
Cóż – Bruksela nie jest znowu taka wielka – kwatera główna NATO i siedziba UE znajdują się w odległości 3 kilometrów od dzielnicy Molenbeek.  Wszystko w jednym miejscu.
 
 
 
*****
 
 
warunki, w jakich przebywa w więzieniu paryski "terrorysta" - Salah Abdeslam opisane są w jednym z artykułów pod linkiem:
 
 
"Złota" cela dla Salaha Abdeslama – jednego z paryskich zamachowców
Satelity europejskie: tędy ISIS przenosi terror do Internetu
 
 
 
*****
 
 
Abdeslam: proces "nie wcześniej niż w roku 2020" (po co się spieszyć)
 
Abdeslam: a processo “non prima del 2020” (non c’è fretta).
 
 
 
Maurizio Blondet     3 kwiecień 2016      tłum. RAM
 
 
 
 
 
 
Wielu odnotowało sporo "osobliwości" majacych miejsce podczas aresztowania Salaha Abdeslama - geja, będącego "mózgiem zamachów w Paryżu", przez miesiące  − wg. mediów – uciekającego przed policją. Obecnie, dzięki stronie internetowej  Panamza  //www.panamza.com/ możemy dokładniej zagłębić się w historię, oglądając video pod linkiem:
 
 
L' étrange arrestation de Salah Abdeslam
 
 
Ciekawe rzeczy zaczynają się dziać od minuty  3.56. Duży oddział sił specjalnych policji znajduje się przy wejściu do budynku. Kierujący nim agent krzyczy: "Policja federalna, wyjdźcie na zewnątrz głównym wyjściem!".

 
Od minuty 4.18 pokazane są informacje dziennika  iTelé, podczas których reporter mówi − "Napięcie jest maksymalne, terroryści są zabarykadowani i prawdopodobnie uzbrojeni". Następnie widać jak ktoś wychodzi z budynku i  znajdując się dosłownie kilka centymetrów od policjantów, zaczyna uciekać. Mężczyzna ma na głowie biały miękki beret. Policja strzela do niego z odległości kilku metrów i wydaje się, że rani go w nogę.
 
 
 
 
Wystarczy ujrzeć tą scenę, aby zdać sobię sprawę z absurdu. Z jakiego powodu Salah Abdeslam próbował uciekać zamiast poddać się z podniesionymi rękami?  Czy wyobrażał sobie, że jest w stanie ulotnić się, mając policjantów - metr od siebie?  Ktoś myślący w podobny sposób ma być "mózgiem zamachów"?

 
Ale  być może pytanie powinno być inne, a mianowicie czy osoba w białym berecie to rzeczywiście Salah Abdeslam?  Policja po schwytaniu go ponownie wkłada mu na głowę beret – zakrywając w ten sposób twarz. Podczas prowadzenia go do samochodu – agenci wyrażnie zasłaniają Salaha uniemożliwiając przyglądnięcie się mu. Czemu? Czy nie dlatego, ze twarz Abdeslama jest aż za bardzo znana, jakoże jego fotografia została opublikowana we wszystkich mediach?

 
Następna wątpliwość  – w minucie 4.46. Podczas gdy Salah ciągnięty jest w stronę samochodu, gubi coś po drodze – prostokątny przedmiot jasnego koloru zsuwa się wzdłuż spodni.
 
 
 Czy jest to kartka papieru, czy coś sztywniejszego - policjantów zupełnie nie interesuje. Kiedy w kilka godzin po zajściu, na ten szczegół zwróci uwagę VTM – telewizja flamandzka -śledczy odpowiedzą, że nic "nie znaleźli". (...)

 
 
Następne dziwactwo: policja nie okrąża budynku przed rozpoczęciem akcji, ani nawet nie zatrzymuje ruchu ulicznego. Zaszokowani mieszkańcy przypatrują się wszystkiemu z okien i  witryn sklepowych.

 
 
Można więc podkreślić różnicę w postępowaniu policji, porównując aresztowanie Abseslama ze szturmem policji francuskiej w Saint Denis na przedmieściach Paryża, 18 listopada. Zabito wtedy  3 rzekomych terrorystów −  Chakiba Akrouha, Abdelhamida Abaaouda  i Hasnę Ait Boulahcen, kuzynkę tego ostatniego. Taka przynajmniej jest wersja uficjalna wydarzenia, ponieważ dzielnica została odizolowana i dziennikarze pozostali w odległości 1 kilometra od miejsca zajścia. Dopiero po zakończeniu akcji, policja pozwoliła  im na wejście do dosłownie zdewastowanego budynku – jakoże policjanci użyli ponad 1500 nabojów przeciwko 11 jihadzistom.

 
 
Hasna Ait Boulahcen: Rodzina kobiety oskarżonej o terroryzm twierdzi, że została zamordowana podczas interwencji policji
 
Czego się boimy, a czego powinniśmy się bać
Di cosa abbiamo paura. E di cosa dovremmo averne
 
 
 
 
 
Oglądając aresztowanie Abdeslama, wydaje się mieć do czynienia z inscenizacją kierowaną przez bardzo przeciętnego reżysera mającego do dyspozycji niewielkie środki wraz ze złym aktorem w roli rzekomego Salaha.

 
Aktualnie utrzymuje się, że Abdeslam znajduje się w "całkowitej izolacji więziennej" w Bruges. W celi ma jednak odbiornik telewizyjny, więc jak się wyraził jego adwokat − "jest ze wszystkim na bieżąco". Jedyną osobą, która może rozmawiać z Salahem jest tenże adwokat  − Sven Mary, który relacjonuje, że Salah "współpracuje" i "przyznaje się".

 
Adwokat Sven Mary
 
 
Do wszystkich wymienionych powyżej osobliwości zalicza się także sławny adwokat Salaha - specjalizujący się  w procesach medialnych. Otóż  Sven Mary sam zaofiarował się jako obrońca Salaha, wypowiadając się na ten temat już w dniu zajścia, dla Le Soir, najważniejszego dziennika brukselskiego:  "Jeżeli w przyszłości Salah Abeslam poprosi mnie, zaakceptuję propozycję zostania jego adwokatem". Ale pod jednym warunkiem – dodał – tj., że Salah nie wyprze się swojej obecności w Paryżu. Cóż to może oznaczać?  Czy nie to, że Salah najpierw ma uznać się za winnego zamachów paryskich, by potem adwokat wynalazł mu sposób na złagodzenie kary?

 
Albo, że Salah mógłby z dużym prawdopodobieństwem zaprzeczyć swemu udziałowi w paryskiej masakrze w listopadzie, podczas której jako kamikadze zginął jego brat Ibrahim?

 
Tak czy owak, adwokat, Sven Mary będzie obrońcą Salaha Abdeslama. Należy dodać, że to nie Salah osobiście poprosił go o to, ale − jak wyjaśnił prawnik  − " ludzie blisko związani z Adeslamem skontaktowali się ze mną i zapytali mnie, czy nie zechciałbym zająć się jego obroną. Więc potwierdziłem, że wyrażam na to zgodę". Co za dziwne sformułowanie: “L’environnement très proche de Salah Abdeslam m’a contacté ... “ Czy nie mógł powiedzieć: "rodzina Salaha Abdeslama skontaktowała się ze mną"? Jako że Sven Mary sam się zaofiarował zawczasu w roli obrońcy Abdeslama - można powiedzieć, że mało brakowało by nie zrobił tego jeszcze przed jego zaaresztowaniem.

 
Są interesujące informacje, jakie strona  Panamza odkryła na temat efektownego adwokata pochodzącego z żydowskiej rodziny.  Sven Mary jest synem Tony'ego Mary, znaczącego przedsiębiorcy flamadzkiego, jak również masona z  Grand Orient de Belgique – Montpellier. Jego wuj, Waerd Adraens był dyrektorem żydowskiego muzeum deportacji w Mekhelen, gdzie znajdował się obóz tranzytowy dla deportowanych (znalazł się tam także dziadek Svena w trakcie deportacji do Austrii).

 
Ponadto żona Svena Mary, Nathalie Buisseret − razem z którą prowadzi on biuro adwokackie – jest obrońcą policjantki, biorącej udział  w bardzo niejasnej historii. Ponoć  policjantka została ostrzeżona "przez członka rodziny Abdeslam", że obydwaj bracia tj. Ibrahim i Salah "ulegli całkowitej radykalizacji i mieli zamiar wyjechać do Syrii", na co zareagowała poinformowaniem o tym swych kolegów z sekcji antyterroryzmu. Wszystko to, miało mieć miejsce 11 lipca 2014, tj. 16 miesięcy przed zamachami w Paryżu. Sekcja antyterroryzmu ponoć tę informację puściła mimo uszu.

 
Nie jest znane nazwisko policjantki, nie wiadomo także z jakiego powodu potrzebuje ona obrońcy. Ponadto, informacja o radykalizacji dwóch braci już w lipcu 2014 jest fałszywa. Wynika to z video rozpowszechnionego przez  CNN – w minucie 7.31na którym widać obydwu braci tańczących w dyskotece  w lutym 2015, a więc po kilku miesiącach od określenia ich jako "radykalnych islamistów" przez wymienioną wyżej policjantkę. Obydwaj bracia są na video łatwo rozpoznawalni. Kto ich sfilmował komórką - tego nie wiadomo.
 
 
Następna rażąca sprzeczność została wykryta przez  Globalresearch i dotyczy sławnej fotografii 3 terrorystów islamskich na lotnisku −  nadzwyczaj opanowanych – dwóch gotowych do wysadzenia się i trzeciego w kapeluszu - pilnie poszukiwanego. Utrzymywano, że jest to zdjęcie z kamer ochrony na lotnisku, rozpowszechnione przez policję.

 
Okazało się to kłamstwem i wyszło na jaw, że po raz pierwszy fotografię trójki opublikowała belgijska telewizja Dernière Heure//www.dhnet.be/. Ponadto zrobiła to o godzinie 10.27 tragicznego poranka (zamach miał miejsce około 8), podczas gdy policja brukselska opublikowała zdjęcie o godzinie 12.58.

 
Z tego wynika, że to policja zaczerpnęła zdjęcie od DH, a nie odwrotnie. To właśnie ta telewizja spowodowała rozpoczęcie poszukiwań trzeciego terrorysty, którym okazał się dziennikarz freelance, niewinny zresztą, jak to wynika z danych jego telefonu komórkowego.
Niezwykle ciekawym szczegółem jest fakt, że telewizja  “Dernière Heure” to ta sama telewizja, która jako pierwsza – o godzinie 9.07, a więc po godzinie od zamachu na lotnisku w Brukseli rozpowszechniła video − którego fałszywość została udowodniona −  jakoże zawiera ono rejestrację  zamachu na lotnisku w Moskwie w styczniu 2011, zmontowaną razem z materiałem filmowym odnoszącym się do zamachu w metrze w Mińsku w kwietniu 2011. Zainteresowani mogą obejrzeć szczegóły pod linkiem:

 
 
 
Po tych wszystkich wątpliwościach – powiecie – pozostaje jednak nadzieja, że cała sprawa wyjaśni się, kiedy Salah Abdeslam pojawi się w sądzie. Po raz pierwszy terrorysta islamski pozostał przy życiu – rzecz doprawdy nieczęsta –  rozpocznie sie proces – dziennikarze więc będą mogli wysłuchać tak jego zeznań jak i zeznań świadków. Nareszcie prawda zostanie oddzielona od kłamstwa, zostanie odsiana dezinformacja i wprowadzanie w błąd.

 
Jakoże Abdeslam nie ma nic przeciwko ekstradycji do Francji -można sobie więc wyobrażać, że sąd we Francji z pewnością zastosuje postępowanie uproszczone. W tym miejscu jednak, kto żywi tego rodzaju nadzieję, myli się grubo.

 
"Salah nie stanie przed sądem wcześniej niż w roku 2020" mówi na zamieszczonym poniżej video Alain Marsaud, ex –sędzia ds. terroryzmu a obecnie poseł francuski podczas wywiadu dla Europe1 – jakoże jest wiele przeszkód, wiele problemów proceduralnych (istniejących w zainteresowanych krajach) do rozwiązania, wiele trudności, itp.

 
 
A więc "nie wcześniej niż w roku 2020" będziemy mogli usłyszeć Salaha w sądzie.
Jak  wynika z powyższej informacji, są osoby, które nie widzą potrzeby spieszenia się w tej sprawie. No cóż, może wydarzyć się mnóstwo rzeczy w ciągu tych czterech nadchodzących lat...

 
 
*****

 
 
O tym dlaczego islamscy sodomici kamikadze wyniszczają Francję
 
Perché dei sodomiti diventano kamikaze. Islamici. E sterminano in Francia.
 
 
 
Maurizio Blondet   19 lipiec 2016   tłum. RAM
 
 
 
Naoczni świadkowie potwierdzają, że tak na początku jak i na końcu Promenade des Anglais w Nicei – przed masakrą – przez wiele godzin zostały umieszczone (w poprzek jezdni) 4 samochody policji, mające za zadanie umożliwienia przeprowadzenia defilady wojskowej. Na kilka godzin przed pojawieniem się islamisty z ciężarówką, samochody policji zniknęły.
 
Prezydent regionu, Christian Estrosi powiedział, że zaprotestował, kiedy dowiedział się, że w dniu francuskiego święta do utrzymywania porządku zostało przydzielone jedynie 45 policjantów, jakoże przewidziana była obecność co najmniej 30 000 osób. Estrosi stwierdził: "Ta ilość była niewystarczająca, dlatego zdenerwowałem się". Dodał, że poprosił aby przysłano więcej agentów, ale odmówiono jego prośbie.
 
Powyższa informacja pochodzi z pochodzi z Daily Express, który oprócz tego ujawnia: "Mohamed Lahouaiej Bouhlel, na kilka dni przed masakrą – pomimo, że miał spore problemy i rozwód w toku − wysłał do Tunezji 100 000 euro. Wiarygodności tej informacji zaprzeczają w pewnym stopniu źródła określane jako "powiązane z prowadzącymi dochodzenie".
 
Jednakże podejrzenia odnośnie możliwości spreparowania false flag wyraża nawet, wysłany do Nicei dziennikarz mainstreamowej RepubblikiCarlo Bonini.
 
Bonini, który jest jednym z najbardziej doświadczonych włoskich dziennikarzy zajmujących się sprawami kryminalnymi, pisze: "Killer nie zachowywał się jak przystoi męczennikowi islamskiemu".
 
Dodaje następnie − "dowodem tego, że z trudem można uwierzyć iż Mohamed przygotowywał sie na śmierć jest oświadczenie jego brata Jabeura, który z Tunezji relacjonuje: 'zadzwonił do mnie w czwartek po południu, tj. 14 lipca.
 
Odniosłem wrażenie, że był bardzo z czegoś zadowolony. Cały czas śmiał się. Ostatnio dopytywał mi się często o naszych rodziców. Powiedział, że ma zamiar wrócić wkrótce na stałe do Msaken. Zaczął także przesyłać telefony komórkowe i pieniądze – niewielkie ilości, 300, 400 euro jednorazowo".
 
Jak powiedział jego brat - Mohamed był w podejrzany sposób zadowolony, wręcz w stanie euforii. Ponadto, aby dostać się do zaparkowanego, wynajętego kilka dni wcześniej tira, użył roweru. Bonini komentuje: "Nie zostawił go jednak byle gdzie, ale troskliwie umieścił w skrzyni ciężarówki. Tak jakby wiedział, że w pewnym momencie owej nocy będzie mu on potrzebny, a więc wiedząc, że po masakrze pozostanie przy życiu".
 
Zajmijmy się bronią, jaką dysponował Bouhlel – składały się na nią granat, kałasznikow, karabin i pistolet. Tylko ten ostatni okazał się być prawdziwy, cała reszta jest nieszkodliwymi imitacjami. Do czego miała zamachowcowi służyć broń?  Czy aby nie "na potem", które wcale nie przewidywało jego śmierci? W ostatnim SMS, który wysłał do swoich rozmówców – gdy uruchomił już ciężarówkę – napisał: "Wyślij dodatkową broń!".
 
Broń – dla kogo? Przecież jemu nie można było wtedy wysłać niczego, jakoże znajdował się za kierownicą uruchomionego tira. Poza tym – jaką broń?  Imitacje, jak te, które posiadał?  Bonini relacjonuje: "SMS z prośbą o broń został napisany 5 minut przed sforsowaniem przez Bouhlela blokady policyjnej zamykającej wejście na Promenade des Anglais. A zatem można wywnioskować, że "dodatkowa broń" powinna była być "wysłana" w miejsce, którym w żadnym przypadku nie jest jadący już tir".
 
O biegu ciężarówki dziennikarz Repubbliki pisze: "Na początku tir jechał powoli. Następnie po krótkiej przerwie – gwałtownie przyspieszył, co spowodowało − na ostatnim odcinku bulwaru – największą ilość ofiar. Fakt jego zatrzymania się sugeruje, że w połowie trasy wydarzyło się coś szczególnego, coś, co powinno zostać jak najszybciej wyjaśnione, jeżeli chce się poznać prawdę na temat wydarzeń zaistniałych w nocy 14 lipca".
 
Po krótkim postoju tir rozpoczął swą zbrodniczą jazdę z prędkością  90 km na godzinę. Bonini, aczkolwiek nie mówi tego wyraźnie, podsuwa czytelnikowi pytanie – czy po zatrzymaniu się ciężarówki za jej kierownicą był w dalszym ciągu Mohamed Lahouaiej Bouhlel? Czy też ktoś inny? Tu trzeba napisać, że na desce rozdzielczej tira, dobrze widoczny pozostał nie tylko dowód osobisty Bouhlela ale także karta kredytowa.
 
Przypomnijmy więc, że tego rodzaju "znaleziska" są tradycją masakr. Również mordercy z Charlie Hebdo zostali zidentifikowani jako bracia Kouachi, jakoże podczas ucieczki w porzuconym samochodzie znaleziono dokument jednego z nich. Użyto wtedy sformułowania, że dokument został "zapomniany", tak, jakby tego rodzaju wytłumaczenie było logiczne. Pamiętajmy także, że braci Kouachi nigdy nie ujrzeliśmy  – zostali zabici. Również Bouhlel nie żyje. Ale czy to Bouhlel nie żyje, czy nie żyją jego dokumenty?
 
Paryskiemu prokuratorowi  Francois Molins wymknął się dziwny szczegół, a mianowicie, że ciało mordercy - "zostało odnalezione na fotelu pasażera"  tira. Czy to oznacza, że prowadził go ktoś inny?
 
 
 
Ponadto jihadzista, gotów umrzeć za Allaha był biseksualny, z telefonem komorkowym wypełnionym aplikacjami "łóżkowymi" tak heteroseksualnymi jak i homoseksualnymi. Również ten szczegół zaczyna być klasykiem w odniesieniu do rzezi, jakoże  jihadzista z Orlando na Florydzie rownież był homoseksualny i uczęszczał do lokalu, w który później sprowokował masakrę. Można więc posumować, że dwóch LGBT – w przedziale czasowym zaledwie kilku tygodni – przekształciło się w kamikadze ku czci Allaha, po obu stronach Atlantyku. Czy wydaje sie wam to logiczne?
 
Gdy poszuka się dobrze w informacjach - wychodzi na jaw, że również Salah Abdeslam −jedny zamachowiec żyjący, po masakrach w Paryżu zeszłej zimy, (jakoże nie wysadził się przy pomocy pasa z ładunkami)  – także był homoseksualistą znanym w brukselskich lokalach gay, w których od czasu do czasu się prostytuował.
 
Czyżby więc zboczeńcy manifestowali niebezpieczną skłonność do "nawracania się" na purytański wahabizm i przeobrażania w zbrodniarzy należących do Daesh ? Poprawmy jednakże tę ewntualną kalumnię: brat Salaha, Brahim Abdeslam (zabity wysadzając się w Paryżu) nie był homoseksualistą. Wprost przeciwnie: jakoże co tylko sprzedał bar i miał do dyspozycji 27 000 euro, na 3 dni przed wydarzeniem – pisze Bonini − "poszukiwał mieszkania pour aller niquer".Można wie postawić pytanie: czyżby nie oczekiwał zbliżającego się spotkania z 72 dziewicami w darmowym mieszkaniu w raju?
 
O tym i o wielu innych szczegółach opowiada reportaż−śledztwo zrealizowany dla belgijskiej RTL−TVI, pod tytułem  “La face cachée des frères Abdeslam“, w którym barman pracujący w barze Brahima opowiada, że na kilka dni przed 13 listopada, bracia Abdeslam "nie robili nic innego jak tylko śmiali się, popijali i chodzili po burdelach". Wygląda więc na to, że czuli się tak jakby wszystkie ich problemy życiowe nagle rozwiały się, jakby wygrali los na loterii. Manifestowali tę samą nagłą wesołość, jaką według relacji jego brata okazywał zamachowiec z Nicei.

 
 
 
 
 
Mój przyjaciel, dziennikarz śledczy Wayne Madsen (były pracownik NSA) mówi w związku z zamachami o programie MK− Ultra, na potrzeby którego "przez pół wieku łowiono pomyleńców i wyrzutków społecznych" by przekształcić ich w Manchurian Candidate czyli w ludzi−pionki, albo w samotnych morderców zabijających na polecenie.
 
Proceder nie jest znowu taki trudny. Nawiązuje się kontakt z pomyleńcem bez grosza i proponuje mu się zadanie − udział w ćwiczeniach, w symulacji, przy czym mówi się mu, że sprawa powiedzie się i uczyni go bogatym; daje sie mu także zaliczkę, może to być 300, 400 euro, a jedyną rzeczą, którą ma zrobić jest przejazd tirem po bulwarze.
 
Podobnie było w Londynie w roku 2005, kiedy to pięciu chłopakom z londyńskiej peryferii zaproponowano zaniesienie plecaków na stacje metra. W tym samym czasie przebywającego w Londynie Netanyahu, Mossad ostrzegł by nie wychodził  tego ranka z hotelu – co sam Netanyahu przyznał.
 
Wayne Madsen
Wayne Madsen Report
NSA − National Security Agency
Project MKUltra
 
 
Również tym razem dzieją się dziwne rzeczy. Dziennikarka The Telegraph przeprowadziła wywiad z ocalałym 25−letnim Damienem Zamon, mieszkającym w Nicei. "Mój ojciec, kiedy powiedziałem mu przez telefon, że mam zamiar zobaczyć sztuczne ognie, zaczął mnie błagać abym tego zaniechał, bo może dojść do zamachu". Ojciec Damiena nazywa się Israel Zamon. Ów Zamon "błagał"… Zaskoczeni? 
 
Nie jest to znów takie dziwne, jakby się komuś mogło wydawać: przecież prorocy istnieli w Izraelu już w czasach biblijnych.
 
 
 
 
Są także zdolni fotoreporterzy, tacy jak Silvan Ben Weiss, "Izraelczyk, mieszkający we Francji", który sfilmował z bardzo bliskiej odległości zajście, w tym scenę, w której agenci policji i sił specjalnych z bronią w ręku ostrożnie zbliżają się do kabiny tira w kilka minut po zabiciu domniemanego zabójcy. W 18−tej sekundzie filmu widać mężczyznę leżącego na jezdni i bitego przez umundurowanych policjantów, którzy otaczają go, a następnie ciągną gdzieś ze sobą.
 
Kto to jest? Nikt tego nie wie.
 
Video, o którym mowa nie zostało rozpowszechnione przez żadną z telewizji francuskich, ale jedynie przez liczącą się izraelską telewizję - Ynetnews, mającą związki z dziennikiem Yedioth Ahronoth.
 
 
Ynetnews
Yedioth Ahronoth.
 
 
Będąc w temacie, postawmy pytanie: czemu Państwo Islamskie maskruje Francję? Trzy zamachy na przeciągu 18 miesięcym i to coraz to potworniejsze!  Charlie Hebdo – 7 stycznia 2015 z 12 osobami zabitymi; Bataclan – 84 osoby zabite i co najmnie 200 rannych. Skąd się to wszystko bierze?
 
Do tego wszystkie zamachy za prezydentury Hollande'a, pomimo, że jest on jednym z najzacieklejszych wrogów Assada i tylko czekał na rozkaz Obamy by zainterweniować w Syrii. W roku 2012 minister Laurent Fabius zadeklarował: "Bachar El Assad ne merite pas d’etre sur cette Terre”. I następnie: "Al Nusra odwala dobrą robotę w terenie".
 
O ugrupowaniu Al Nusra, czyli Al Qaedzie, Fabius wyrażał się zawsze zdumą, jakoże Francja dostarczyła mu co najmniej 1700 jihadzistów. Niektórzy z nich byli oficerami francuskimi, którzy wspomagali terrorystów syryjskich w ich usiłowaniach obalenia Assada, a nawet zajmowali się ich szkoleniem i dowodzeniem nimi. Syryjskie siły rządowe kilkakrotnie wzięły do niewoli oficerów francuskich. Al Jaafari, ambasador Syrii przy ONZ, w obecności ambasadora francuskiego Arauda , oskarżył Francję o szkolenie terrorystów przez oficerów francuskich, czemu ambasador Francji nie zaprzeczył.
 
The Telegraph był jedną z niewielu gazet, które poinformowały o tym 22 lutego 2015 roku, pisząc: " "Thirteen French officers captured by Syrian Army" −"Armia Syryjska wzięła do niewoli trzynastu francuskich oficerów". Ponadto do uwięzienia doszło podczas gdy Francuzi dowodząc nożownikami napadli na chrześcijańską miejscowość Sadnnye. Rekacją Assada było odesłanie ich do Francji, gdzie na lotnisku zostali powitani przez ministra obrony Jeana−Ives Le Driana.

 
 
Pomimo wszystko, wydaje się, że Państwo Islamskie jest przeciwko Hollande'owi.
 
Sprecyzujmy więc, że przeciwko Hollande'owi wystepuje to Państwo Islamskie, którego komunikaty rozpowszechnia strona SITE Rity Katz. To Katz uwiarygodnia wszystkie masakry, jakimi usiana jest prezydentura najkrwawszego mieszkańca Pałacu Elizejskiego.
 
Dlaczego tak się dzieje?  Czy przypadkiem nie istnieje jakiś obustronny powód do zemsty między Hollande'm i rzekomą "Ritą Katz"?  Coś czego nie można uficjalnie ujawić?
 
Być może będzie tu pomocnym spostrzeżenie Thierry Meyssana z Voltairnet, z roku 2014, mówiące: "W styczniu 2014, Francja i Turcja uzbroiły Al Qaedę, by ta zaatakowała EEIL (czy też Daesh). Chodziło wtedy o storpedowanie amerykańskiego planu stworzenia niezależnego Kurdystanu na terenach Iraku i północnej Syrii, ale wskutek porozumienia z USA, w maju 2014, Francja zaprzestała działań przeciwko EEIL".
 
Tu trzeba dodać, że  był to plan nie tyle amerykański, co Izraela – rząd izraelski obiecał Kudom z Mossulu, że podczas porządkowania Bliskiego Wschodu, wreszcie otrzymają ich państwo – z części Iraku, Syrii i Turcji. I to właśnie może tłumaczyć dlaczego Erdogan obecnie oszalał i czuje się zdradzony przez "Amerykanów".
 
Wracając do francuskiego porozumienia z "Amerykanami" w sprawie nie przeszkadzania w konstruowaniu państwa kurdyjskiego, należy dodać, że doszło do niego po kilku zabójstwach dokonanych po obu stronach pertraktujących.
 
Najpierw amerykański dron zabił francuskiego wojskowego, będącego jednym z dowódców Al Nusra o nazwisku David Drugeon, potem zawodowy "islamski terrorysta" o nazwisku Mehdi Nemmouche zastrzelił w muzeum Holokaustu w Brukseli małżeństwo, o którym izraelskie gazety napisały, że obydwoje byli agentami Mossadu.
 
 Po zabójstwie, Nemmouche wsiadł do autobusu i po przejechaniu 800 kilometrów, w Marsylii, oddał się w ręce swych zwierzchników – chciałem powiedzieć, w ręce policji francuskiej – razem z całym swym uzbrojeniem i telekamerą umocowaną na piersi tak, by móc udokumentować egzekucję.
 
P. S.
 
Opowiedzcie o tym wszystkim "katoliczyskom" − pokroju Antoniego Socci i Roberta De Mattei – którzy wykorzystali masakrę w Nicei by jeszcze raz zagrzmieć przeciwko Islamowi, "który zagraża nam od 14 stuleci" i wygłosić jeszcze inne mainstreamowe bzdury. Są wspólnikami − miejmy nadzieję nieświadomymi – fikcji na użytek publiczny. (…)
 
Być może zrozumieją wtedy, dlaczego Hollande i Valls – podczas składania hołdu zabitym przez pedałów przeobrażonych nagle w wahabitskich kamikadze – zostają wygwizdani prze Francuzów.

 
 
W życiu nigdy nie jest za późno by nauczyć się czegoś.

 
 
 
*****
 
 
na koniec, o tym co włoski generał Fabio Mini sądzi o Kalifie...

 
 
 
Włoski generał Fabio Mini: To, czego nie mówią nam o kalifie Al-Baghdadi
 
Mini: tutto quello che non ci dicono, sul Califfo Al-Baghdadi
 
 
 
 
Fabio Mini    17 grudzień 2015      tłum. RAM


 
 
 
Generał Fabio Mini jest wybitnym analitykiem  i ekspertem z zakresu spraw wojskowych i geopolitycznych. Dowodził siłami NATO w Kosowie.
 
Podczas gdy Rosja i Turcja obrzucają się obelgami - dyskutuje się ponownie na temat człowieka, który jest głównym powodem wszystkich oskarżeń.  Otóż samozwańczy  Kalif Al-Baghdadi miałby być "nieumyślnym" wytworem amerykańskiego systemu przetrzymywania więźniów.
 
Mówi się, że wymyślił i zrealizował potwora  ISIS pod nosem swych strażników więziennych. Teza jest sugestywna, ale nieprzekonywująca. O Al-Baghdadi wiadomo niewiele, albo dokładniej mówiąc po prostu nic - jego ex żona co tylko uwolniona w Libanie, w ramach wymiany więźniów z ugrupowaniem Al Nusra powiedziała:  "Mówią, że jestem jego żoną, ale nie byłabym tego pewna. Rozwiodłam się z moim mężem 7 lat temu", (2008?) dodając: "on nie był, tym, czym jest teraz".

 
I można jej wierzyć, jako że alternatywą jest uznanie za prawdziwe biografii Al-Baghdadi w mniejszym czy też większym stopniu oficjalnych i w mniejszym czy też większym stopniu fantazyjnych, które z całym prawdopodobieństwem wydają się odnosić do zupełnie różnych osób.
 
Przed okresem wojennym być może Al-Baghdadi był introwersyjnym imamem w prowincjonalnym meczecie, być może urzędnikiem niskiej rangi, albo też złodziejaszkiem z jakiejś peryferii. W każdym bądź razie, jego kolega z uniwersytetu islamskiego określa go jako "nic nie znaczącego".
 
Taki jak powyżej profil pasuje do opisu dozorców amerykańskiego obozu przetrzymywania więźniów w Camp Bucca, gdzie przebywał on w roku 2004. Według rejestrów Pentagonu, Komisja ds. kontroli i zwolnień zaproponowała uwolnienie Al-Baghdadi z końcem tego samego roku, klasyfikując go jako "więźnia niskiego poziomu". Inne źródła, a wśród nich oświadczenia pułkownika Kennetha Kinga, ówczesnego szefa obozu w Camp Bucca potwierdzają, że Al-Baghdadi był w nim  przetrzymywany od roku 2005 do roku 2009. W obozach Camp Bucca i Camp Addler znajdowali się zwykli obywatele, przestępcy i aktywiści islamscy. Jednakże Al-Baghdadi prawdopodobnie nie był zaliczany do tych ostatnich.
 
Niemniej jednak w tamtym okresie czasu rodziła się amerykańska potrzeba organizowania milicji sunnickich w celu stawienia oporu wzrostowi potęgi szyitów w Iraku. Setki ex milicjantów, wojskowych i  ex agentów wywiadu Saddama Husseina zostało więc wyszkolonych. W miejscach przetrzymywania zostali zwerbowani jihadiści, najemnicy i przede wszystkim sunnici w funkcji przeciwstawienia się szyitom.
 
Ponadto, większość internowanych Irakijczyków zwolnionych przez komisje weryfikacyjne została zwerbowana w szeregi tych samych jednostek bojowych i wywiadowczych pracujących dla Amerykanów lub prywatnych firm ochroniarskich.

 
I rzeczywiście, kiedy Amerykanie zaczęli wspierać i organizować bandy anty Assad w Syrii, niektóre grupy jihadystów jak np. Al Nusra zostały zmieszane razem z wojskowymi Syryjczykami - dezerterami, z rebeliantami zorganizowanymi i z innymi ugrupowaniami nożowników. Nie można stwierdzić, że wszyscy oni mieli to samo centrum kierujące, ale nie było to konieczne. Posiadali bowiem wyszkolenie gwarantujące im zdolność poradzenia sobie w imieniu kogokolwiek. Jednakże jeżeli Al-Baghdadi nie został zwerbowany i zindoktrynowany, nie można pojąć, skąd nagle z marnego kaznodziei lub z ciemnego urzędnika stał się geniuszem.
 
Mówi się, że w roku 2006 (podczas pobytu w więzieniu) był członkiem komitetu sharia mujaheddinów z ugrupowania Msc, które w tym samym roku przerodziło się w Isi, emanację  Al Qaedy i przyszłego ISIS albo ISIL.

 
Z całym prawdopodobieństwem miał władzę na terenie obozu dla przetrzymywanych. Być może był zdolnym pośrednikiem i podwójnym agentem. Tak czy owak, był fenomenem.
 
Gdy opuścił obóz zaczął kierować grupą ISI. Od roku 2010 był organizatorem i kierował setkami ataków terrorystycznych, wyzwał w sposób otwarty władze Al Qaedy, wcielił w swe oddziały  foreign fighters należących do  Al Nusry i walczył ze znienawidzonymi szyickimi milicjami Muqtada al Sadr. Miano go zabić w roku 2012, ale zaprzeczyły temu władze irackie.

 
W roku 2014 wygonił z Raqqa odłam należący do Al Nusry, wiernej w tamtym czasie Al Qaedzie i proklamował sie Kalifem. Wszystko to miał zdziałać sam.
 
 
  
 Na koniec - można z łatwością i dużym prawdopodobieństwem podejrzewać, że żona Al Baghdadi'ego ma rację, mówiąc, że nie jest on jej mężem.
 
 
 
 
Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych.

KOMENTARZE

  • Spojrzenie z boku
    .
    Spojrzenie na 911

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/

    Spojrzenie na Daesh

    - http://ram.neon24.pl/post/134417,wahabizm-narzedzie-w-rekach-usa-izraela-i-saudytow#comment_1338950

    Spojrzenie na terroryzm

    Od dziesięcioleci krążą tezy, że taka Al-Quaida (alkaida), słowo to ma oznaczać bazę danych, miała otrzymać swą nazwę od bazy danych bojowników islamskich zarekrutowanych przez wywiad Pakistanu na polecenie wywiadu USA do walki przeciwko ZSRR w Afganistanie. Jak to zwykle z rekrutami, po wykonaniu zadania nie mieli nic lepszego do roboty jak wynająć się wywiadowi ASaudyjskiej.

    Inny przykład dziwnej kariery nazwy: „Ground zero” jest określeniem z dziedziny techniki wybuchów atomowych, patrz w linku Khalezov

    - http://wiadomosci.onet.pl/forum/,1,2905075,224633362,czytaj.html

    Wydaje się, że po każdym akcie terroryzmu obowiązuje francuskie bon mot:

    „cherchez un service de renseignements ” (szukajcie służby wywiadu)

    Teza RAMa: „Terror – moneta w porachunkach globalnych gangsterów” wydaje się uzasadniona. Nie zapominajmy wszakże, że celem terroru jest zastraszenie w celu złamania oporu wzgl. osiągnięcia pożądanej reakcji społeczeństwa, n.p. akceptację zwiększenia inwigilacji. Terror podobnie jak masowa migracja, patrz w tym linku „Greenhill”

    - http://kdgwna.blogspot.com/2015/03/syj.html#Nazd

    są najczęściej stosowaną metodą MWF (znaczenie patrz pierwszy link) w celu wywarcia nacisku na społeczeństwa, które podlegają jej obróbce. Wydaje się, że oficjalny termin „MWF” lepiej określa operujące siły niż słowo „globalni gangsterzy”. Globalizacja jest bowiem atrybutem imperium, rozważania na temat globalnego imperium już tu przytaczane

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/globa/

    Ostatni cykl publikacji RAMa dostarcza wiele ciekawych spostrzeżeń, dziwne, że teza w jego tekście o terroryzmie znalazła tak mało zainteresowania, chociaż stanowi ważne wzbogacenie dyskusji o tym zjawisku, nawet jeśli niektóre cytaty są dość banalne, teza główna jest w każdym razie godna zastanowienia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930